Zaucha Fest: w Chicago z Blues Brothers, w krainie nostalgii z Sikorowskim
Dwa zupełnie inne koncerty, ale oba mieszczące się perfekcyjnie w muzycznej przestrzeni, w której poruszał się Andrzej Zaucha. Kolejne wydarzenia w ramach Zaucha Fest 2026, mimo że niepoświęcone stricte twórczości artysty, pokazały jak wszechstronnym był artystą. W Teatrze Variete miało miejsce energetyczne The Blues Brothers Music Show, a w Teatrze STU do świata uważności i wrażliwości zabrał nas Andrzej Sikorowski.
Można powiedzieć, że Zaucha Fest 2026 powoli zmierza ku końcowi. Po dwóch edycjach warsztatów Masterclass, koncertach na scenie głównej Męskiego Grania w Gdańsku i Krakowie, II Memoriale im. Andrzeja Zauchy w kajakarstwie oraz odsłonięcie muralu, również cykl jesiennych koncertów minął półmetek. Młodzi krakowscy artyści przygotowali koncert „Po to byś żył” w Klubie pod Jaszczurami w 35. rocznicę śmierci artysty, w Mercy Brown zagrał John Porter, a w miniony weekend odbyły się kolejne dwa wydarzenia w Teatrze Variete i Teatrze STU.
We are on the mission from God
Ten słynny cytat z kultowego filmu i musicalu The Blues Brothers musiał natchnąć artystów, którzy w sobotni wieczór wystąpili w Teatrze Variete, ponieważ show jakie zrobili na scenie oraz ich energia sprawiły, że niemal każdy miał ochotę tańczyć. Niektórzy dosłownie podnosili się z miejsc, bo muzyka nie pozwalała im dłużej usiedzieć na wygodnym fotelu.
W rolę braci Blues wcielili się Janek Jankowski i Aleksandr Sakhibov, którzy porwali publikę zarówno wyjątkowymi głosami, jak i charyzmą sceniczną. Jankowski praktycznie się nie zatrzymywał, wieńcząc wieczór efektownym saltem. W chórkach, ale również solowych występach z repertuaru Arethy Franklin, mogliśmy posłuchać Barbary Dratwińskiej i „Azzji” – Joanny Mądry.
Ich głosy nie zrobiłyby jednak efektu „wow” gdyby nie muzycy – w szczególności z fenomenalnej sekcji dętej, którą stworzyli Sławomir Butrym na saksofonie altowym i tenorowym, Zbyszek Szwajdych na trąbce oraz Bartłomiej Golec na puzonie. Na swoim, wysokim poziomie zagrali Jakub Byczek na gitarze, Mateusz Szmigel na basie i Konrad Hajduk na klawiszach, a całości rytmu nadał Wojciech Świtalski na perkusji. Podczas jednego z utworów na scenie pojawił się również chór, wykonując wspólnie z zespołem utwór śpiewany w oryginale przez Jamesa Browna.
Wybór repertuaru Blues Brothers nie był przypadkowy. Andrzej Zaucha był wielkim miłośnikiem filmu, musicalu, ale przede wszystkim samej muzyki kultowego duetu. – To był naprawdę niesamowity wieczór! Jestem pewna, że tacie spodobałby się ten koncert – podkreśliła obecna na publiczności Agnieszka Zaucha.




Pamiętasz Jędrek?
W dzień zaduszny, 2 listopada w Teatrze STU odbył się kolejny koncert, który zabrał widzów do zupełnie innego świata. Przede wszystkim znaczące było miejsce – ważne dla Andrzeja Zauchy, bo właśnie na deskach tego teatru grał główną rolę w spektaklu „Pan Twardowski”. Tym razem na tej, na wskroś krakowskiej scenie stanął przyjaciel artysty – Andrzej Sikorowski, z którym wielokrotnie razem występowali, tworząc również z Krzysztofem Piaseckim grupę wokalno-satyryczną „Sami”. Tego wieczoru towarzyszył mu Jacek Królik, wzbogacając wieczór swoim gitarowym kunsztem.
I taki był to właśnie koncert. Dwóch facetów, dwie gitary, słowo mówione i słowo śpiewane, które były równie ważne i niosły ten sam przekaz. Wołanie o to, byśmy w pędzącym świecie potrafili się zatrzymać, porozmawiać z przyjacielem, rodziną, powspominać i przede wszystkim nie dać się porwać głupocie. Andrzej Sikorowski śpiewał swoje starsze i nowsze utwory, z poczuciem humoru komentował rzeczywistość, ale też przywołał kilka razy postać dawnego przyjaciela, m.in. zaczynając występ od utworu „Pamiętasz Jędrek”.
– Nie mam wielkiej nadziei na powrót wrażliwości na muzykę i słowo. Żyjemy w pędzącym świecie, w którym nie ma już miejsca na to, żeby się zatrzymać, zagapić na coś. Oczywiście bardzo cieszy mnie to, że przy okazji takich festiwali, jak Zaucha Fest, festiwal Wodeckiego czy Osieckiej, wracamy do twórczości mistrzów, ale to tylko iskra nadziei – mówił Andrzej Sikorowski po koncercie, który był właśnie nostalgiczną podróżą do świata wrażliwości. Na muzykę, słowo, relacje i drugiego człowieka.
Afro Cuban Jazz i wielki finał
W ramach Zaucha Fest 2026 czekają nas jeszcze trzy wydarzenia. W niedzielę 29 listopada w Mercy Brown odbędą się dwa koncerty Afro Cuban Jazz. Pierwszy, o 17:00 jest już praktycznie wyprzedany, dlatego organizatorzy zaplanowali wraz z artystami drugi występ o 20:00. Rzadko w Polsce jest okazja by posłuchać takiej muzyki, w takim wykonaniu. Dayramir Gonzalez to wielokrotnie nagradzany pianista, a Yaremi Kordos głosem potrafi przenieść nas wprost na rodzinną Kubę.
Dzień później, w Andrzejki zaplanowano wielki finał – koncert galowy „Byłeś i bądź” w Operze Krakowskiej (30.11). Na scenie zagra big band, a piosenki Andrzeja Zauchy zaśpiewają: Igo, Renata Przemyk, Andrzej Dąbrowski, Hanka Wójciak, Jasiek Piwowarczyk i Sandra Mika. Za aranżację odpowiada Mateusz Szmigel, który przygotowywał również koncerty „Byłeś serca biciem” w ramach tegorocznej trasy Męskiego Grania.
Bilety na wszystkie koncerty są dostępne na platformie ebilet.pl.
https://www.ebilet.pl/organizatorzy/musicology-sp-z-oo
Partnerami Zaucha Fest 2026 są Małopolska, NDI, Medicine, Wodao, Hotele Indigo, Agencja Live i Instytut Sztuki. Patronatem honorowym festiwal objął Marszałek Województwa Małopolskiego Łukasz Smółka oraz Prezydent Miasta Krakowa. Organizatorami są Fundacja im. Andrzeja Zauchy oraz Musicology.



Napisz komentarz