„Jako kobiety jesteśmy dużo uważniejsze na potrzeby tej drugiej osoby” – Jaśmin w rozmowie z naczelną Muzykoholików

Jaśmin na naszym portalu pojawił się po raz pierwszy w Dzień Kobiet. Pora nie była przypadkowa — w końcu to 100% kobiecości w święto… kobiecości.

Zapraszamy do rozmowy, w której zagłębimy się w genezę duetu, poruszymy temat przyjaźni między dwiema artystkami, a także kwestię singla, który pojawił się w sieci całkiem niedawno.

Karolina Filarczyk

Jaśmin: Agata Gałach i Karolina Sienkiewicz 

Jaśmin to wyjątkowa roślina. Pachnie, leczy, koi nerwy. Tak też jest z Waszą muzyką?

Bardzo chciałybyśmy, aby tak było, kiedy ktoś słyszy naszą muzykę. Dla nas samo tworzenie piosenek w czasie pandemii jest lekarstwem. Zapominamy wtedy o wszystkich problemach tego świata. To powoduje, że czujemy się szczęśliwe, spełnione i lekkie niczym zapach jaśminu 🙂 Mamy nadzieję, że nasi słuchacze również to odczują 😉

Opiszcie nam, na czym polega Wasza muzyka. Czego w niej jest najwięcej, a czego tam nie znajdziemy.

Nasza muzyka łączy klasyczne instrumentarium, takie jak skrzypce, altówka, z nutą elektroniki i poetyckimi tekstami. Ten zestaw wyraża nasze emocje — te pozytywne albo te trudne, które uwalniają się w trakcie trwania naszych utworów. Staramy się przekazać w muzyce to, co czujemy, z kobiecego punktu widzenia, czasem pełnego paradoksów, i dzielimy się naszymi drobnymi sukcesami. Czasem chodzi o to, żeby zmienić otoczenie, a czasem, żeby podjąć wyzwanie, kiedy boimy się coś stracić, kiedy wydaje nam się, że stoimy nad przepaścią. Kiedy musisz zmienić pracę, zdecydować się, być matką, wobec niektórych osób przestać być miłą itd.

Opowiedzcie nam, jak zakwitał Wasz Jaśmin. Co się musiało wydarzyć w Waszym życiu, jak Wasze łodygi się splotły?

Jaśmin zrodził się z przyjaźni. Wszystko zaczęło się na drodze do przedszkola naszych córek, które zaprzyjaźniły się pierwsze, i tak od słowa do słowa — najpierw wspólnie zaczęłyśmy występować w zespole Trójkąt Barszawski, potem grająca na skrzypcach Karolina zaczęła tworzyć swoje własne kompozycje, które bardzo spodobały się śpiewającej Agacie. Pierwszą kompozycją były „Katapulty”, piosenka o zmianie, która dała początek następnym piosenkom i całej solowej płycie Agaty. Na płycie się jednak nie skończyło. W czasie pandemii zawieszono koncerty, miałyśmy w sobie dużo emocji i zapału do tworzenia. Spotykałyśmy się i coś w nas tworzyło nowe utwory — w ten sposób można było domknąć nasze wewnętrzne przeżycia, nadzieje, miłości, lęki. Kiedy zrobiło się ich dużo, zaczęłyśmy myśleć, co z nimi zrobić i tak powstał Jaśmin. Zespół, w którym wspólnie szukamy harmonii i…. Na szczęście nadal się przyjaźnimy. Jako kobiety jesteśmy dużo uważniejsze na potrzeby tej drugiej osoby.

Duet Jaśmin / fot. materiały promocyjne

„Zapukała do mnie miłość” … jak dla mnie nie jest to tak do końca piosenka o miłości… O czym w niej opowiadacie tak na serio?

Nasz pierwszy singiel dotyka rzeczy trudnych. Opowiada o naszych największych obawach, o podjęciu decyzji, o ryzyku i o walce z samym sobą. Każdy z nas ma takie momenty w swoim życiu, kiedy stoi nad przepaścią i boi się skoczyć, boi się zaryzykować. Często się to zdarza po doświadczeniach w nieudanym związku, ale nie tylko. Boimy się czegoś nowego – jak się skończy, co z nami zrobi, czy nas sponiewiera, czy możemy ryzykować. Miłość, pasja, zaangażowanie – zawsze łączy się bólem, czy chodzi o wspinanie się w wysokich górach, czy o burzliwy związek na nizinach. Trochę z tym jest jak ze skokiem na bungee – nie da się skoczyć bez stanięcia nad przepaścią. Właśnie dlatego, że to, co rozkwita, kiedyś zwiędnie, trzeba być tu i teraz i mocno tego doświadczać. Możesz być delikatną osobą, ale czasem musisz zdjąć ze ściany miecz. To też czas nowych bohaterek w kulturze — w kinie, w literaturze, w grach komputerowych. Dzisiejsze wyzwania, nie są rodem z “Przeminęło z wiatrem”, ale raczej z “Kosogłosu”.

“Zapukała do mnie miłość” to piosenka, która jest od nas wsparciem dla wszystkich dziewczyn, które mają siłę tworzyć coś nowego i chcą zdobywać świat – bo nawet gdy czasem coś umiera, robi się miejsce na coś nowego.

Album „Katapulty” to jak same stwierdzacie, 12 małych odskoczni. Od czego złego chcecie oderwać swoich słuchaczy?

Przede wszystkim od rutyny i negatywnych emocji. Każdy ma niespełnione marzenia, a życie jest po to, aby spróbować je choć trochę spełnić, a nie tkwić w starych przyzwyczajeniach i narzekać na świat, że to on przeszkadza. Pandemia trochę nam w tym pomaga, zmienia nasze życie, ale to, na jakie tory nas zaprowadzi, zależy tylko od nas.

Na płycie znalazły się bardzo kobiece i niekiedy poetyckie teksty Jacka Wasilewskiego i Marka Sochackiego, mówiące o marzeniach i ucieczkach, o potrzebie „katapulty” w życiu, ale i pragnienia, żeby schować się w bezpiecznych ramionach. Współpraca z Jackiem wyglądała tak, że mówiłyśmy o tym, co czujemy, a potem udawało się to wpasować w melodię.

Pandemia jest już z nami rok. Zdążyłyście się już przyzwyczaić do całej sytuacji?

Bardzo brakuje nam koncertów i kontaktu z publicznością, ale staramy się nie narzekać. Robimy rzeczy, na które wcześniej nie było czasu. Pomagamy sobie twórczymi spotkaniami, spotykamy masę ludzi, którzy widzą dobre wibracje we współpracy z nami. Komfort własnej decyzji pomaga nam pozostawać otwartymi na pomysły innych. Nasi współpracownicy lubią ten komfort i akceptację. Kiedy pandemia cię wstrzymuje wpół kroku i myślisz, o co tak naprawdę ci chodzi w życiu, myślisz o nim głębiej. Chciałybyśmy, żeby to było widać w naszych piosenkach.

Kiedy będziemy mogli posłuchać Was na żywo? W obecnej sytuacji planujecie koncerty?

Na chwilę obecną mamy zaplanowany koncert w Sandomierzu na 18 czerwca. Mamy nadzieję, że się odbędzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.