Pierwszy singiel zespołu Bald Cats

Nowo powstały zespół Bald Cats właśnie wydał swój pierwszy singiel. Choć ich skład utworzył się całkiem niedawno to już na swoim koncie mają pierwszy teledysk, a w zanadrzu kolejne single, które sukcesywnie będą pojawiać się w necie. Pozwoliliśmy sobie zadać kilka pytań autorce muzyki i tekstów – Oli Sobańskiej; poznajcie bliżej zespół Bald Cats.

Jak powstał zespół Bald Cats?

Pewnego razu dostałam od znajomej osoby z Fabryki Równości nagranie z knajpy Marcina śpiewającego na karaoke Kate Bush – Wuthering Heights. Kate Bush była i jest moją ulubioną artystką. Wiedziałam, że Marcin dobrze śpiewa, ale nie spodziewałam się, że aż tak! Nigdy wcześniej go nie słyszałam. Coś tam zaczęliśmy mówić niezobowiązująco o wspólnym zespole i po prostu po pewnym czasie zaproponowałam mu zaśpiewanie utworów, które wcześniej nagrałam w domu na automacie perkusyjnym. Wyszło genialnie! Wysłaliśmy koledze do studia pytanie, czy nie chciałby nas zarejestrować. Do naszej ekipy dołączyła Agata, którą znam od przedszkola i z którą gram w innym zespole – Kisu Min, więc jej wkład był dla mnie dość oczywisty.

Skąd tak ciekawa nazwa zespołu?

Pomysł na nazwę wziął się od pierwszego kawałka – Bald Cats. Historia jest taka, że pewnej nocy przyśniła mi się piosenka z melodią i tekstem o łysym kocie. Obudziłam się i uznałam, że nagram się do dyktafonu i spiszę tekst. Następnego dnia pełna entuzjazmu usiadłam do laptopa, wyjęłam sprzęt i nagrałam wszystkie linie. Było wtedy we mnie tyle energii, że uznałam, że jeśli coś dalej z tym zrobię, to muszę nazwać zespół Bald Cats, bo to ten kawałek mnie tak bujnął. Samo opowiadanie o łysych kotach i pomyśle na teledysk było dla mnie bardzo radosnym przeżyciem!

Co Ciebie najbardziej inspiruje?

Zazwyczaj jest tak, że przy pisaniu inspiracje mam inne, niż potem ostatecznie wychodzą mi kawałki. Pierwotnie chciałam grać post-punk oczarowana albumami brytyjskiego zespołu The Chameleons. Jeśli chodzi o pierwszy singiel to pewnie mogłabym wskazać The Smiths, The Cure lub utwór Kirsty MacColl – A New England. Ogólnie inspiracja to scena brytyjska w latach 80.

Dlatego piszesz w języku angielskim?

Angielski dlatego, że słucham w większości brytyjskiej muzyki. Zresztą nie umiem napisać jakiegoś znośnego tekstu po polsku i wydaje mi się, że po angielsku nawet prosty tekst brzmi lepiej. Z polskich zespołów lubię teksty Myslovitz, doceniam Nosowską, Varius Manx, czy z bardziej niszowych bandów – Post Regiment. Na pewno jest więcej polskich bandów, których teksty mi się jakoś tak nie podobają. Poza tym za rok wyprowadzam się do Manchesteru i podobne plany ma Marcin. Wiąże się to z odejściem z Kisu Min, a nie wyobrażam sobie nie grać w zespole.

Jakie plany na kolejne muzyczne miesiące?

Na razie mamy gotowe kolejne dwa single z teledyskami i zamierzamy je sukcesywnie publikować. Te single już będą tekstowo i muzycznie „poważniejsze”. Poza tym są pomysły na dwa kolejne kawałki i prawdopodobnie jeszcze w wakacje zostaną nagrane. Tak naprawdę kasa nas ogranicza, ale myślę, że damy radę nagrać w ciągu roku tyle singli, żeby ostatecznie wydać płytę.


Dziękujemy za tą krótką rozmowę i trzymamy mocno kciuki za wszystkie Wasze muzyczne plany!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.