Arthur Samuel czerpie ze „Źródła życia”

Arthur Samuel czerpie ze "Źródła życia"

„Źródło życia” to już trzeci utwór z nadchodzącego, drugiego mini albumu Arthura Samuela. Tym razem artysta zwiększa tempo i prezentuje swoją — jak dotąd — najbardziej energetyczną i porywającą do zabawy odsłonę.

„Źródło życia” to kolejny singiel po „Herbacie”, „Idealnym stylu” i „Najlepszym filmie”, który — tym razem już oficjalnie — zapowiada nadchodzące wydawnictwo Arthura Samuela. EP-ka zatytułowana „BACKSPACE” to połączenie wielu gatunków muzycznych: od ckliwych piosenek o miłości, przez smutne ballady, hip-hopowe, szybkie numery aż po muzykę dance. Wszystkie utwory łączy jeden wątek, którym jest walka między miłością a ambicjami, do czego nawiązuje również sama okładka. EP-ka jest zbiorem bacznych obserwacji, których Arthur dokonywał podczas swoich dotychczasowych relacji romantycznych. Na ich podstawie przedstawia słuchaczom stworzony przez siebie schemat wspomnianej wcześniej bitwy, przeżywany z perspektywy osobowości wysoko wrażliwej.

Źródło Życia” to „szybki numer”, który jest połączeniem hip-hopowych brzmień z elementami popu, soulu oraz bluesowego wokalu. Opowiada o momencie po rozstaniu, w którym główny bohater czuje się wyjątkowo dobrze. Przeszedł w hedonistyczny tryb życia i w dziecinny sposób wytyka błędy byłej partnerce oraz środowisku, które negatywnie na niego wpłynęło. Jest przekonany, że już wszystko rozumie i na cały głos krzyczy, że „chce żyć.

Arthur Samuel

Wydawnictwo ujrzy światło dzienne już 22 lipca. Wraz z premierą singla „Źródło życia” wystartował oficjalny preorder płyty na stronie sklep.niebieskilabel.pl, gdzie jest również dostępna wyjątkowa edycja limitowana z dodatkowymi gadżetami, przygotowanymi przez artystę.


Arthur Samuel to dwudziestoletni singer-songwriter, który poprzez swoją muzykę oprawia otaczający go świat ramką myślenia osoby wysoko wrażliwej. Każdy mały ruch jest dla niego ogromnym bodźcem emocjonalnym, z czym nie zamierza się kryć i odważnie przelewa swoje odczucia na papier. Praktycznie nie rozstaje się ze swoją gitarą, której namalował charakterystyczny uśmieszek na pokrowcu. Jego kompozycje oraz teksty, za które jest w pełni odpowiedzialny, wzruszają słuchaczy, skłaniają do refleksji, ale przewrotnie — zachęcają też do zabawy. Arthur miesza w swojej twórczości wszystkie możliwe gatunki, nie pozwala na zamknięcie się w muzycznej klatce i nie uznaje niepoprawnych połączeń. Fuzja bluesowego wokalu z hiphopowym beatem nie jest dla niego dziwna, a „czymś, czego koniecznie musi spróbować”. To baczny obserwator rzeczywistości, zamknięty w swoim świecie uroczy chłopiec, który nie potrafi oderwać się od tworzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.