Właśnie wystartował czwarty singiel z „piosenek o miłości, nienawiści i uzależnieniach”. Utwór „Ja już te błędy popełniłem” jest dymny, emocjonalny, w charakterystycznym stylu dla Swiernalisa.
To zdecydowanie rejon najbardziej charakterystyczny dla Swiernalisa, czyli emocjonalnie i melancholijnie z nutą skocznej muzyki. Artysta przyzwyczaił słuchaczy do melancholijnych, niespiesznych wycieczek na terytoria melancholii, które najnowszy utwór pt. „Ja już te błędy popełniłem” – zdecydowanie i pewnie serwuje.
Po trzech mocnych singlach, w których Swiernalis mierzył się ze swoimi demonami, artysta prezentuje utwór znacznie bardziej osobisty i refleksyjny. Tym razem zwalnia tempo i sięga po temat, który od zawsze był mu najbliższy – miłość, ale ujętą w nieoczywisty, poruszający sposób.
Po dobrze przyjętych „Nie zmieniłbym wiele” i „Dziurze w moim sercu”, Swiernalis powraca do emocjonalnych rewirów, w których czuje się najlepiej. W najnowszym utworze opowiada historię relacji niszczonej przez depresję. Próbuje zrozumieć, czy da się odciążyć bliską osobę, biorąc na siebie jej ciężar. Czy można uczyć się na błędach, które jeszcze nie zostały popełnione – i to w czyimś imieniu?
Kiedy ktoś, kogo kochamy, zmaga się z depresją, robimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc – jesteśmy, wspieramy, staramy się zrozumieć. Ale często to nie wystarcza. Swiernalis próbuje więc inaczej: bierze emocjonalną odpowiedzialność, szuka sposobu, by odjąć ukochanej osobie, choć część bólu. Pyta, czy można przejąć winę, zanim jeszcze się pojawi.
„I żeby tobie było milej, ja już te błędy popełniłem. I żeby tobie było łatwiej, jeszcze nie raz upadnę…” – śpiewa, zostawiając słuchacza z ciężarem tychże zapewnień.
Utwór ubrany jest w post-bluesowe brzmienie z wyraźnym, chwytliwym motywem. Centralne miejsce zajmuje tu tekst i opowieść, którą Swiernalis snuje z wyczuciem i szczerością. Charakterystyczne dla niego syntezatory łączą się z gitarami i żywą perkusją, tworząc klimat wymykający się jednoznacznym ramom czasowym – równie dobrze mógłby powstać dziś, jak i cztery dekady temu.
Swiernalis dojrzewa – i jako artysta, i jako człowiek. Z perspektywą i spokojem mówi, że nauczył się czerpać radość z życia. Za nim długa droga, pełna zmian, zarówno osobistych, jak i zawodowych.
Po zakończeniu współpracy z Kayaxem, Swiernalis po raz pierwszy wydaje album niezależnie. Praca z zespołem pod okiem Pawła Cieślaka zaowocowała spójną, emocjonalną płytą – rockową, wyrazistą, momentami surową, ale bardziej dostępną niż wcześniej. To nowy rozdział, pełen autentyczności i odwagi.
fot. Deezer





