„Folk to prawda, w folku nie da się udawać” – rozmowa z grupą Madamme

Jak to się wszystko zaczęło? Skąd zespół bierze pomysły na swoje dźwięki? Jak powstawał Ich najnowszy projekt – mini album „Tadam”? O tym dowiecie się z lektury naszej rozmowy.

Karolina Filarczyk

Madamme

Wasze początki datowane są na 2017 rok. Opowiedzcie nam waszą historię. Jak powstała Madamme? 
Madamme założyli nasz basista Miłosz i klawiszowiec Jędrek wraz z przyjacielem Robertem Pawlusem. Chłopaki grali wcześniej razem w kilku rockowych składach i doszli do wniosku, że pora na zmianę brzmienia a z racji, że fascynowali się twórczością zespołu Mumford&Sons, postanowili zacząć tworzyć w takiej stylistyce. Ot, nic nadzwyczajnego, niestety do nikogo z nas nie przyszedł anioł i nie powiedział: „teraz musisz założyć najlepszy folkowy zespół świata!”.

Wasze dźwięki, to głównie folk z domieszką rocka. Co Was porusza w konkretnie tych nutach? Nie łatwiej było zabrać się za disco – zarobek byłby pewniejszy…?
Oczywiście, że byłoby, ale czy w życiu chodzi o to, żeby było łatwo? 😉 Jeśli chodzi o rocka, to sytuacja jest bardzo prosta – wszyscy obracaliśmy się wcześniej w takich klimatach i nie ma siły, żeby jakieś elementy tej stylistyki nie pojawiły się w tym, co tworzymy w tej chwili. Myślę, że wszystkich nas przyciąga do rocka poczucie wolności i energia, którą przepełniona jest ta muzyka. A folk… Folk to prawda, w folku nie da się udawać. Jeśli udajesz – od razu wszyscy będą wiedzieć. A oprócz tego czysta chęć bycia razem i sprawienia przyjemności i sobie, i tym, którzy tego słuchają. Folk jest promykiem słońca w codziennym, niełatwym życiu.

O czym śpiewacie swoim słuchaczom?
Kiedy definiowaliśmy, o czym jest tworzona przez nas muzyka, wymyśliliśmy takie dwa krótkie zdania: „Piszemy, żeby przypomnieć Ci o radości, zakochaniu się i szczęściu, ale też o żalu, smutku i osamotnieniu. O tym, że emocje są częścią nas”. Pędząc cały czas przed siebie, zapominamy często o tej części nas, która jest w środku. Staramy się zamienić w jak najbardziej odpornych na to, co nas spotka, równocześnie sprawiając, że to, co powoduje, że jesteśmy ludźmi, chowa się coraz głębiej. Mimo że staramy się patrzeć realnie na nasz świat, to jednak wierzymy, że nie musi tak być. Dlatego też w każdym naszym utworze zapraszamy słuchacza do zastanowienia się nad pewnymi rzeczami. Nawet w tak humorystycznych i abstrakcyjnych utworach jak „Hen”, czy „Pracuś”.



„Kwiat jabłoni”… jak bardzo macie już dość tego zestawu wyrazów? Często jesteście porównywani do tego duetu?
Kwiat Jabłoni, Julia Pietrucha i Anita Lipnicka są chyba jedynymi polskimi artystami, których codzienny słuchacz stacji radiowych może kojarzyć z muzyką folkową, do tego Kasia i Jacek mają niesamowicie oddany fanbase, więc chyba na porównania do takiego zespołu nie ma się co obrażać 😉 Rzeczywiście, bardzo często jesteśmy do nich porównywani, ale to raczej przez brak innych punktów odniesienia — mimo wszystko gramy trochę inną muzykę, nie używamy zupełnie elektroniki no i jest nas piątka. Bardzo się cieszymy, że tak niesamowicie utalentowani ludzie odnieśli sukces, bardzo lubimy ich słuchać, do tego każdy znany muzyk folkowy powoduje zwiększenie popularności tego nurtu, a więc siłą rzeczy wszyscy inni pośrednio czerpią z tego zyski!

Wiemy już co gracie, a czego słuchacie poza Madamme?
To jest pytanie wywołujące u nas najwięcej emocji, bo każdy chciał podać po 50 swoich ulubionych zespołów, więc może powiedzmy tak: na co dzień folku słuchają głównie Jędrek i Miłosz. Wszyscy znamy bardzo dobrze twórczość The Lumineers, Mumford&Sons, czy The Dead South (którzy niestety przesunęli swój koncert we Wrocławiu na przyszły rok 🙁 ,ale na co dzień słuchamy też takich artystów jak Pink Floyd, King Crimson, Korn, System of a Down, The Dumplings, Funkadelic, Alice Phoebe Lou, czy Łona i Webber. Ostatnio zachwycamy się też genialnym raperem o ksywie Iggy Not Pop, a naszym chyba największym objawieniem muzycznym ostatniego czasu jest Asia Nawojska. Jak widzisz, przekrój jest spory.

Dorobek artystyczny macie ciałkiem pokaźny. Na początku tego roku także ukazała się wasza płyta. „Tadamm!” to było trudne zadanie? Zawarliście w niej coś z poprzednich wydawnictw?
Nasze “Tadamm!” jest minialbumem. Tworzenie materiału wyglądało tutaj zdecydowanie inaczej niż na naszą EPkę z 2018 roku. Tam zawarliśmy 4 naszym zdaniem najlepsze utwory, jakie napisaliśmy od początku istnienia zespołu. Tym razem na minialbum weszło 6 z 7 napisanych w okresie od września do grudnia utworów, które powstały po dojściu do naszego zespołu Basi. Ciężko więc powiedzieć, że “Tadamm!” było trudnym zadaniem. Na pewno tryb pracy nad nią był zupełnie inny, sama praca przypadła na moment, w którym wiedzieliśmy już dużo lepiej, jak chcemy brzmieć.

Gdyby nie Covid, wasze życie artystyczne znajdowałoby się aktualnie w innym miejscu? Jak wykorzystaliście tę masę wolnego czasu? Był czas na opracowanie idealnej strategii promocyjnej albumu, a może udało się wam popełnić nowe utwory?
Z pewnością nasze życie artystyczne znajdowałoby się w innym miejscu, w końcu pandemia zatrzymała właściwie rynek muzyczny. UWAGA, tutaj bardzo niepopularna opinia!: uważamy, że to miejsce nie byłoby lepsze od tego, w którym się znajdujemy teraz. Ogromnie brakowało nam koncertów, energia, którą dają ludzie na koncercie, to coś uzależniającego jak narkotyk, więc kiedy tego zabraknie, czujesz się jak „na głodzie”. My jednak zawsze staramy się widzieć w przeciwnościach szanse, np. na spróbowanie nowych rzeczy. Tak też się stało i tym razem — bardzo zintensyfikowaliśmy prace nad rozwijaniem naszego kanału YouTube, wdrożyliśmy nową strategię działań zespołowych, skomponowaliśmy całą masę nowych utworów, wymyśliliśmy koncept trasy „Twarzą w twarz z Madamme”, przygotowaliśmy się też od strony technicznej.

Koncerty nareszcie ruszyły! Reżim, nie reżim, ale w końcu w klubach i na ulicach słychać muzykę na żywo. Jak do tej pory zagraliście już w paru miejscach, a na jesień planujecie trasę po Polsce. Pochwalcie się, gdzie będzie można was niebawem usłyszeć? 
Jesteśmy w trasie właściwie od lipca, jednak jest to trasa bardzo nietypowa. Nie chodzi tylko o miejsca, w których gramy, takie jak porty, ulice, rynki miast, czy ogródki (również te restauracyjne). Chodzi również o sposób bukowania koncertów. Sytuacja, w której zabukowane terminy zostały właściwie wymazane i niepewność tego, czy będzie można koncertować, doprowadziły do tego, że jesteśmy zmuszeni załatwiać koncerty na bieżąco, często z ledwo kilkudniowym wyprzedzeniem. Dzięki tytanicznej wręcz pracy naszych bookerów, na czele z Miłoszem mieliśmy już okazję zagrać na Mazurach (gdzie wracamy 26.09), w Rzeszowie i Przemyślu, a także kilkukrotnie we Wrocławiu. W tym roku na pewno chcielibyśmy zagrać jeszcze w okolicach Warszawy, Łodzi, Poznania, czy Szczecina, ale sytuacja tak naprawdę zmienia się z dnia na dzień.

Płyta? Jest! Koncerty? Są! I co dalej drogie Madamme? Koncert na Pol’and’Rock, udział w talent show, czy wydane książki kucharskiej? Z tą książką, to był żart oczywiście. 
Kilka dni temu omawialiśmy strategię długoterminową, możemy więc bez trudu przywołać kilka punktów tam zapisanych ;). Jeśli chodzi o festiwale, na pewno chcemy pokazać się na większych i mniejszych z nich w całej Polsce, jednak wśród naszych największych celów jest oczywiście Pol’and’Rock, Open’er, a także zagraniczne Colors Of Ostrava i Glastonbury. W ciągu 1-1,5 roku chcemy wydać naszą płytę długogrającą, a także oczywiście grać coraz więcej koncertów, docelowo na najbliższe lata chcielibyśmy osiągnąć poziom 100 koncertów rocznie, również tych zagranicznych. Do tego jesteśmy blisko osiągnięcia celu, jakim jest samofinansowanie się zespołu, więc następnym krokiem będzie to, że zaczniemy na naszej muzyce też zarabiać 🙂 A co do książki kucharskiej, to wszyscy lubimy dobre jedzenie, a część zespołu naprawdę świetnie gotuje, więc kto wie!

Całkiem pokaźna droga za wami. Nasz portal z założenia ma na celu pomoc w promocji nowym na rynku. Jakie macie pomysły, rady dla tych, którzy dopiero zaczynają? Jak waszym zdaniem my możemy im pomóc?
Mamy morze rad, ale chyba najważniejsze z nich są takie:
– Prowadzenie zespołu i granie w nim to gigantyczna praca, która da wymierne korzyści dopiero po dłuższym czasie. Nastaw się od razu na to, wtedy łatwiej będzie Ci znieść trudności.
– Gadaj w zespole o planach i marzeniach, spisujcie je, planujcie strategie. To naprawdę bardzo ważne.
– Kiedy zaczynasz, masz bardzo małą wiedzę, więc jak najszybciej zacznij się rozwijać, czytaj blogi, portale, słuchaj podcastów, oglądaj materiały na YT. Tego naprawdę jest coraz więcej, również w języku polskim. Największym twoim przyjacielem jest hasło “DIY musician”!
– Zarządzania zespołem i komunikacji międzyludzkiej też można i trzeba się nauczyć.
– Muzyka to branża, w której niesamowicie liczą się kontakty międzyludzkie. Rozmawiaj ze swoją publicznością, zaprzyjaźnij się z innymi muzykami, redaktorami radiowymi, czy dziennikarzami i pomagajcie sobie nawzajem. Jeśli chcesz czegoś od kogoś, to najpierw zaoferuj coś ze swojej strony.
– Pytaj. Zadzwoń do znajomego muzyka, napisz maila do swojego idola, napisz wiadomość do nas na naszym fanpage’u. Muzycy to świetni ludzie i naprawdę chętnie pomagają.
– Jeśli czujesz, że to twoja droga, to się po prostu nie poddawaj. Przyj do przodu cały czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *