„Moją największą ambicją jest wypracowanie własnego języka muzycznego” – ZUZA BAUM w rozmowie z Muzykoholikami

ZUZA BAUM

ZUZA BAUM to młoda artystka; tekściarka, wokalistka i… raperka, wkraczająca na polską scenę ze świeżo brzmiącą mieszanką rapu, hip hopu i jazzu. Udało nam się złapać ją na krótką rozmowę w pracowitym okresie tuż po wydaniu debiutanckiego singla – i bardzo się cieszymy, ponieważ muzykoholiczna intuicja podpowiada, że ta dziewczyna wiele namiesza na polskiej scenie muzycznej. 🙂

Natalia Glinka (Muzykoholicy)

ZUZA BAUM

Twój debiutancki singiel, „Project Away”, ukazał się dość niedawno, bo 05.11.2020. Czego bałaś się najbardziej przed zaprezentowaniem światu tego, co Ci w duszy gra?

Do momentu wypuszczenia singla PROJECT AWAY, pod wszystkimi muzycznymi rzeczami podpisywałam się nie jako ZUZA BAUM, lecz jako część jakiegoś większego zespołu. Myślę, że łatwiej jest znieść krytykę, stres i pewien strach przed odrzuceniem czegoś co powstało z naszych emocji właśnie jako grupa wspierających wspólną sprawę twórców.  Z tym singlem, pomimo olbrzymiej pomocy wspaniałych ludzi, zostałam w ostatecznej rozgrywce sama. Świadomie przyjęłam nowy etap w moim życiu, jednocześnie akceptując także odpowiedzialność za wszystko, co może przynieść ta premiera. No i tak, bałam się, zajadałam stres aby jednak ostatecznie wyjść z tej sytuacji zwycięsko (choć z drugim podbródkiem…), bo śmiało mogę powiedzieć, że uważam mój debiut za sukces.

Nie da się nie wspomnieć o wyjątkowym, bardzo zmysłowym teledysku towarzyszącym temu singlowi. Według jednej z interpretacji to historia o odnajdywaniu miłości, i to tej najtrudniejszej – do samego siebie. Czy w obliczu ostatnich wydarzeń, Twoim zdaniem, można również postrzegać go jako przejaw Twojej solidarności z kobietami, takiej „siły sióstr”, bez oceniania i krytykowania? 

Oczywiście! Ja absolutnie uwielbiam pracować z kobietami – pomimo tego, iż każda z nas jest zupełnie inna i na swój sposób fascynująca, to czymś, co zawsze nas połączy i czyni w pewien sposób siostrami, jest natura – kobiecość właśnie. Myślę, że taka perspektywa może pozwolić nam na dużo większą dozę tego, na co czasami zdobyć się jest najtrudniej nawet w bliskich relacjach – na ludzką wyrozumiałość, zrozumienie naszych słabości i bezinteresowne obdarzenie drugiego człowieka łyżeczką miłości. 

fot. materiały prasowe

14.12.2020 pojawiła się alternatywna wersja „Project Away” – „Live Session”. Czy któraś z wersji – live lub singlowa – bliższa jest Twojemu sercu? 

Pomimo tego, że wersja „Live Session” powstała we współpracy z cudownymi ludźmi, w super klimacie krakowskiego Kazimierza, to… jednak zdecydowanie bliższa mojemu sercu jest wersja singlowa. Jest to o tyle ciekawa i chyba wyjątkowa sytuacja, że wokale i nawijka, które można usłyszeć w singlu, są ścieżkami, które nagrywałam siedząc w domu, w zasadzie jakieś parę minut po tym jak skończyłam gorączkowo zapisywać tekst nawijki. Zdecydowałam się wpakować w singiel właśnie ścieżki nagrane w nieidealnych warunkach mojego poddasza, ponieważ doskonale wiedziałam, że nie podrobię autentycznych emocji, które zawarłam w tym pierwszym wykonie. Postawiłam na prawdziwość i szczerość. 

Za udział w projekcie Atlantyda La5er x Zuza Baum zostałaś wyróżniona przez Tak Brzmi Miasto oraz fundację Luneta Nocą. Czy presja przed wydaniem debiutanckiego krążka była w związku z tym większa? 

Oczywiście. W składzie Atlantyda La5er x ZUZA BAUM mam za sobą grupę niezwykle utalentowanych, młodych ludzi z którymi tworzymy coś moim zdaniem po prostu unikatowego. Efekty współpracy z nimi stawiają mi poprzeczkę bardzo wysoko – jestem świadoma tego, że moja solowa twórczość na bank będzie oceniana przez pryzmat tego co tworzymy z Atlantydą. Owszem, może i determinuje to jakąś kolejną warstwę presji, jednak traktuję to jak świetny motywator do pracy i uważności w tym co robię muzycznie zarówno w składzie Atlantyda La5er x ZUZA BAUM, jak i w moim solowym projekcie. 

Twoja muzyka określana jest mianem „mieszanki rapu, hip-hopu i jazzu” – niezła mikstura! Wśród swoich ulubionych płyt wymieniasz między innymi Erykah Badu, Princess Nokię czy… Kasię Nosowską. Czy jest ktoś, do kogo chciałabyś być porównywana? Co sądzisz o różnych „łatkach” przyklejanych artystom? 

Bardzo często słyszę, że jestem jak KTOŚ. Na początku troszkę frustrowało mnie to, że ludziom dużo łatwiej jest usłyszeć w moim głosie jakichś znanych wokalistów niż mnie – ZUZĘ BAUM. Z czasem jednak zrozumiałam, że to bardzo naturalne, ponieważ głos jest jak materiał pachnący całym naszym życiem – to w nim ukrywa się nasza przeszłość, nasz strach, nasza wrażliwość. Teraz gdy ktoś mówi mi, że w moim głosie słyszy Erykę, a moich tekstach Kasię Nosowską i Grabowskiego, odnajduję w sobie po prostu dużo wdzięczności do tych artystów, którzy oferowali mi swoją twórczością tak wiele… Mnie! 🙂 Zuza Baum jest Zuzą Baum właśnie dzięki nim. 

W polskim hip-hopie niewiele jest kobiet (bądź niewiele się o nich mówi). Masz nadzieję, że Twoja twórczość nieco zamiesza na rodzimym hip-hopowym rynku muzycznym? A może chciałabyś nagrać coś wspólnie z którąś z artystek reprezentujących ten gatunek? 

Myślę, że w naszym kraju hip-hop i rap są wciąż jeszcze bardzo DLA CHŁOPAKÓW – chciałabym aby takie podziały nie istniały. Po pierwszych podejściach do nawijki usłyszałam, że powinnam być „bardziej agresywna” – wtedy może stanę się choć trochę rasowa. Teraz przychodzę tutaj z moją małą misją – bycia w tym hip-hopie w wolności, dokładnie taką, jaką chcę być, i może tym sposobem uda mi się zachęcić więcej dziewczyn do otwierania przed sobą tej ścieżki wyrazu. Co do mojej wymarzonej współpracy na naszym krajowym gruncie – ostatnio (trochę może wstyd, że dopiero teraz…) zadurzyłam się w twórczości Ryfy Ri z warszawskiego WCK… Jeśli nagrywać, to tylko z nią!

Wkrótce ukaże się Twój kolejny singiel, a w marcu – cała EP-ka. Wygląda na to, że Zuza Baum ma jeszcze wiele do odkrycia przed swoimi słuchaczami. Możesz zdradzić choć część pozostałych planów na nadchodzące miesiące? 

Owszem, już w styczniu okaże się mój nowy singiel CALL BACK wraz z klipem, a na marzec planujemy wydanie EP-ki, na której znajdą się także utwory w języku polskim. Ja kwitnę w tworzeniu – dopinam wszystko na ostatni guzik, sprawdzam nowe rozwiązania w starych tematach oraz intensywnie wybiegam w przyszłość, gdzie czeka na mnie taczka nowych inspiracji. Moją największą ambicją i planem jest wypracowanie sobie własnego języka muzycznego bez jednoczesnego zamykania się na jeden styl muzyczny. Chcę rapować, chcę śpiewać, chcę produkować dobre rzeczy i nie zapominać o otwartej głowie.

One Comment

  1. […] sprowadzających się w efekcie wyłącznie do krzywdzenia innych i samych siebie. W CALL BACK ZUZA BAUM opowiada o tym, że lekarstwem jest, jak zawsze, miłość (ta do samego siebie przede wszystkim) […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.