,,Musiałem to wszystko zedrzeć z siebie i dokopać się do wątroby, serca i jelita” – wywiad z Buslavem

Buslav to multiinstrumentalista, kompozytor i twórca tekstów. Wieloletnie i międzynarodowe doświadczenie muzyczne przyczyniło się do powstania jego autorskiego projektu. Organiczny charakter twórczości Buslava, jest wynikiem świadomego, szczerego oraz osobistego podejścia do muzyki.

 

Buslav

Tomasz Ochota

 

 

Buslav to projekt odwagi przekraczania osobistych granic.” O jakich granicach mowa ?

Osobistych 🙂 czyli takich, które sobie sam postawiłeś albo inni tobie wyznaczyli… takich, które w jakimś okresie czasu przez różne czynniki (miejsce urodzenia, talenty, wykształcenie, rodzinę , przyjaciół) sobie wyznaczyłeś – jestem odtąd – dotąd . A co, jeśli jesteś trochę dalej, ale nigdy tego nie sprawdziłeś? Bo się bałeś, albo byłeś zbyt leniwy, albo myślałeś że nie jesteś dość dobry, lub było ci wygodnie zostać tam gdzie jesteś… to poszerzanie samego siebie, które nigdy nie jest łatwe, które jest niekomfortowe, ale daje poczucie spełnienia.

Człowiek – orkiestra. Śpiewasz, komponujesz, piszesz piosenki a także grasz na instrumentach dętych i klawiszowych. Która z wymienionych czynności jest dla Ciebie najcięższa w procesie tworzenia ?

Znalezienie konceptu piosenki, właściwego toru wypowiedzi…Dzisiaj technika pozwala na użycie niemal nieograniczonej ilości narzędzi, ale i tak zawsze koncept broni się najbardziej. Technika, talent, poczucie smaku mogą dużo pomóc, ale moment, w którym wiesz w jakim kierunku chcesz iść jest kluczowy i to jest chyba najtrudniejsze.

Uważasz, że Artyści, którzy otwarcie mówią o swojej wierze są w naszym kraju inaczej postrzegani, gorzej ?

Wyobraź sobie, że spotykasz się ze znajomymi raz po raz i jest tam ten szwagier twojego kolegi, który ciągle mówi o tej swojej pracy w deweloperce albo o polityce, nie pyta cię o zdanie, nie chce poznać twojego punktu widzenia, albo nawet nie raczy zmienić tematu, bo na przykład może Ciebie nie interesować cena gresu w motywy kwiatów, (bo jest obrzydliwy), po pewnym czasie masz już go trochę dość… wydaje mi się że zbyt otwarte i częste obnoszenie się ze swoimi poglądami w taki nonszalancki sposób może być dla niektórych męczące. Z drugiej strony właśnie przez takich ludzi, którzy robią często zły PR, ogół społeczeństwa zaczyna patrzeć stereotypowo i z miejsca odsuwa się niewygodnego zagadnienia…a nie wszyscy tacy są. Ja uważam, że jest to dość osobisty temat, któremu nie przystoi ekshibicjonizm, i na który potrzebny jest odpowiedni moment.

Występowałeś w grupie gospelowej, jazzowej, a także kwintecie. Czego nauczyłeś się występując w zespole, a nie solo ?

Nauczyłem się szacunku do pracy i talentu ludzi, tego, że ktoś poświęca całe swoje życie, żeby grać w taki sposób jak gra, nauczyłem się organizacji pracy, poznałem wielu ludzi, z którymi teraz mogę teraz grać koncerty, nauczyłem się, że zespół to wspólne granie, ale przede wszystkim wspólna energia, która powoduje, że muzyka może rozbrzmiewać w pełni.

Gdybyś mógł wybrać, wróciłbyś do tamtych czasów ?

Trochę ciągle wracam, gram w wielu miejscach nadal jako muzyk sesyjny i nie tylko. Dobrze jest przez cały czas mieć styczność z różnorodnym podejściem – to też mnie rozwija, ale czuję, że jestem też już trochę w innym miejscu.

Pracowałeś z wieloma znakomitymi polskimi jak i zagranicznymi Artystami. Kiedy stwierdziłeś, że czas na solową karierę ?

To był splot wielu zdarzeń które musiały się wydarzyć, ale zaczęło się od silnego uczucia, które nie pozwalało mi stwierdzić – „to już na tyle”. Chociaż nie była to uświadomiona myśl – zaczynam solową karierę, poczułem, że muszę zacząć pisać piosenki, bo zaraz rozsadzi mnie od środka…

Wśród Twoich duetów nie można nie wspomnieć o Marice, z którą wykonałeś ,,Trees” oraz zagrałeś w ,,Piosence o Wojtku” – jednym z najpiękniejszych utworów w projekcie ,,Panny Wyklęte”. Jak wspominasz tamtą współpracę ?

Bardzo miło, co prawda „Piosenka o Wojtku” była nie do końca duetem, bo udzieliłem się tam na saksofonie i duduku – ormiańskim instrumencie, ale zawsze lubię brać udział w takich kooperacjach, szczególnie z przyjaciółmi.

Debiut na polskiej scenie muzycznej jest bardzo trudny. Z jakimi trudnościami Ty się spotkałeś?

Debiut chyba nigdy do końca nie jest łatwy, w jakimś sensie zawsze wiąże się z stresem jak twoje piosenki będą odebrane przez ludzi. Nie ma tu względu na szerokość geograficzną. Na pewno najtrudniejszym jest fakt, że nie na wszystko może się mieć wpływ i trzeba się nauczyć, które rzeczy należy kontrolować, a które po prostu puścić, żeby nie zwariować.

Twój debiutancki album zatytułowany ,,Buslav” to zbiór wyrazistych i soczystych kompozycji. Czy umieszczenie dwóch polskojęzycznych utworów na płycie posiada jakąś symbolikę? 

Może symbolika tkwi w tym, że wiem skąd przychodzę, więc wiem dokąd idę…

Płyta miała premierę 7 października. Dlaczego zdecydowałeś się nazwać płytę swoim pseudonimem artystycznym ?

To mój pierwszy album i trudnym było dla mnie znalezienie tytułu piosenki na płycie, który oddawałby obraz całości. Poza tym nie jestem pierwszy, który to zrobił.

Teledysk do ,,Searching For You” promujący album ma już ponad sto piętnaście tysięcy wyświetleń na YouTube. Co czułeś, jak zobaczyłeś tę liczbę odtworzeń?

Jest to bardzo przyjemne, bo to pokazuje że ludzie chcą słuchać moich piosenek, ale z odtworzeniami jak z pieniędzmi czasem są, a czasem ich nie ma.

Emocje to jedni z głównych, jeśli nie główni, bohaterowie krążka. Twoje ballady są delikatne i kruche. Czy taki jesteś na co dzień?

Czasem jestem kruchy, czasem nie. Najtrudniejsze jest to, czy jesteś w stanie się do tego przyznać, ale ogólnie raczej nie jestem typem agresora. A poza tym bez emocji nie byłoby muzyki…

W nagraniach do albumu towarzyszyli znakomici muzycy. Opowiedz nam o nich.

To jest jedna z tych rzeczy, które mogłem się nauczyć będąc muzykiem, tzn. dokładnie wiedziałem z kim chciałbym nagrać płytę, a wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. To zaszczyt mieć tak wspaniałych muzyków na albumie jak i na koncertach.

Marcin Ułanowski – nadludzko wrażliwy perkusista, z olbrzymim bagażem talentu i doświadczenia

Maciej Mąka – genialny gitarzysta, który znajduje czas, żeby ze mną muzykować, mimo napiętego grafiku

Fair Play Quartet – udzielających się na wielu wspaniałych płytach kwartet smyczkowy.

Paweł „Bzim” Zarecki – niesamowicie utalentowany i poza-schematyczny muzyk, który m.in. spowodował, że jestem dziś w tym miejscu.

Marcin Szwajcer z niesamowitą wiedzą, wrażliwością i uwagą zrealizował mixy

Kevin Metcalfe – który robił masteringi dla m.in. Adele, Bonobo czy Finka

Rafał Smoleń – który zrealizował nagrania w studiu – genialny realizator, który mixował płyty wielu znanych polskich artystów, który zgodził się na tak służebną rolę.

Wielkie szczęście!

W związku z premierą płyty odwiedziłeś m.in. kluby czy stacje radiowe. Jak wrażenia i odbiór?

Odbiór jest zawsze bardzo dobry, bo staramy się o najwyższy poziom tego, co wykonujemy live – to co jest piękne – frekwencja z koncertu na koncert jest coraz większa, a to dla mnie bardzo miły znak!

1 lutego ukazał się teledysk do utworu ,,Tysiąc” w reżyserii Dawida Ogrodnika. Jak oceniasz jego debiut? Opowiedz nam o Waszej pracy na planie.

Dawid Ogrodnik to człowiek o wielkim kapitale emocjonalnym i technicznym. Jesteśmy przyjaciółmi od dzieciństwa, ale dopiero teraz nasze drogi się skrzyżowały i gdyby nie on, ten teledysk by się nie udał. Wyzwolił we mnie pewne pokłady emocjonalne, które gdzieś zakopałem głęboko, z resztą był to dla mnie niezły warsztat i delikatna psychoterapia. Jak wielu z nas boi się wyzwolić emocje, które skrzętnie układamy pod pierzynką uśmiechu, uprzejmości i poprawności… musiałem to wszystko zedrzeć z siebie i dokopać się do wątroby, serca i jelita, i okazuje się, że można w sprzyjających warunkach wyzwolić reakcje, na które sobie nie pozwalamy w normalnym życiu. Czasem Dawid musiał użyć nadzwyczajnych werbalnych lub czasem nawet niewerbalnych technik, żebym wykonał zamierzony cel, ale z chęcią powtórzyłbym to jeszcze raz mimo kąpania się w morzu w listopadzie, kładzenia się na lodzie w styczniu przy -15 i olbrzymich zakwasach od biegania po piasku na plaży…

Album uważany jest za idealny na jesienną depresję lub na długie, zimowe wieczory. Jak zachęciłbyś swoich fanów do słuchania go w gorące, letnie popołudnie?

Myślę, że to zależy od danego stanu emocjonalnego a nie od pogody. Trudno mi rekomendować swoje dziecko, chyba nigdy w tym nie byłem najlepszy, mam nadzieję że piosenki będą mówić za mnie 🙂

Gdyby ktoś napisał, że płakał słuchając Twoich utworów – byłby to dla Ciebie komplement?

Nawet to słyszałem parokrotnie od ludzi po koncertach i to jest właśnie to, o co chodzi w muzyce – masz płakać, śmiać się , tańczyć, przytulać, smucić. Tzn. że to jest prawda!

Ubiegły rok był dla Ciebie bardzo pracowity i owocny. W 2017 roku zamierzasz zrobić sobie małą przerwę, czy bierzesz się od razu ostro do pracy?

Najtrudniejsze i najpiękniejsze w byciu muzykiem jest to, że uwielbiasz to co robisz, co czasem powoduje, że możesz stać się pracoholikiem. Staram się czasem robić jakieś przerwy, ale ogólnie myślę mocno nad następnym materiałem, który chyba zacznę nagrywać na jesień.

Na sam koniec chciałbym, abyś odpowiedział na dość banalne, aczkolwiek często zastanawiające pytanie – czy jesteś muzykoholikiem?

A jeśli powiem że tak to macie jakieś karty lojalnościowe dla swoich członków ? 🙂


Zajrzyj po więcej : 

Buslav na Facebooku


Redakcja Muzykoholicy

Muzykoholicy.com | Miejsce Polskiej Muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *