[RELACJA] Andrzej Piaseczny w Białołęckim Ośrodku Kultury

Podczas gdy 17 marca Warszawę zalewała fala zimy, Białołęcki Ośrodek Kultury rozgrzewał Andrzej Piaseczny ze swoim zespołem. Przez półtorej godziny wokalista zaprezentował szeroki przekrój repertuaru. Było w czym wybierać – w końcu w ubiegłym roku artysta obchodził 25-lecie kariery.

Koncert rozpoczął się jedną z najnowszych piosenek Andrzeja Piasecznego „My (o mnie, o tobie, o nas)”. Zaraz potem wybrzmiała mieszanka przebojów, a wśród nich „Budzikom śmierć”, „Śniadanie do łóżka”, „Chodź, przytul, przebacz”. Wokalista z tym samym wdziękiem wzruszał i bawił zebraną w sali publiczność chętnie z nią rozmawiając. Słuchacze zachęceni przez muzyka ochoczo podrygiwali w rytm skocznych melodii: „Jeszcze bliżej” czy „Prawie do nieba”. Nie zabrakło również niespodzianek! Znawców twórczości Piasecznego mogło zaskoczyć pojawienie się niezbyt często wykonywanej piosenki „Częściej proszę” (dla chcących zagłębić się w tę część repertuaru, utwór można znaleźć na płytach: „Popers” oraz „15 dni”). Zaskoczeniem mogły być również kompozycje niekoniecznie kojarzące się z wokalistą: „Przytul mnie życie” z repertuaru Krzysztofa Krawczyka (Piasek jest autorem tekstu), „Ostatni” Edyty Bartosiewicz, którą wokalista zinterpretował również na symfonicznej płycie „Kalejdoskop” oraz „A to co mam” Kasi Kowalskiej, która niestety nie pojawiła się na tymże albumie. Koncertowy rarytas!

Całość koncertu wybrzmiewała w niepowtarzalnych, akustycznych brzmieniach graniczących momentami z jazzem. Doskonałym podsumowaniem koncertu zdają się być… fani artysty. Gosia i Jarema to mieszkające w Krakowie małżeństwo. Do Warszawy przyjechali z Żar, a tydzień wcześniej bawili się w Legnicy i Włocławku, gdzie muzycy zagrali łącznie trzy koncerty. Na potrzebę tekstu poprosiłam ich o kilkuzdaniową wypowiedź odnośnie wrażeń z występu. Zadałam też pytanie: jak to się dzieje, że tak często można ich spotkać na koncertach Andrzeja? W odpowiedzi otrzymałam piękną wypowiedź. Nie chcę jej redagować, dlatego wykorzystam patent „kopiuj-wklej”:

Kochamy jeździć na koncerty Andrzeja, bo kochamy Jego muzykę, nostalgiczną, pełną wrażliwości, taką z życia wziętą, ale są też kawałki do cudownej zabawy, tańczenia fizycznego i w duszy, czuje się wtedy, jak każdy dźwięk przepływa przez człowieka. Każdy koncert jest inny, przepełniony pozytywną energią, wychodzimy zawsze naładowani artystycznym pięknem, emocjonalnie uniesieni pod niebo. Artysta bardzo spontaniczny, świetnie sprawdza się w roli stand-upera, ma też cudny kontakt z publicznością, zaraża swoją sceniczną charyzmą. Dlatego jesteśmy Mu wierni, staramy się być na większości koncertów, dla Niego, dla Jego muzyki, dla atmosfery koncertowej.. I wczoraj w BOK właśnie tak było.. Cudownie, energetycznie, bardzo pozytywnie.

Cóż, sama doskonale pamiętam pewne sierpniowe popołudnie 2005 roku, kiedy jako 13-letnie wówczas dziecko z ambicją bycia nastolatką nieco z przypadku znalazłam się na koncercie Andrzeja Piasecznego. Z perspektywy czasu wiem, jak dużo ten dzień zmienił w moim życiu. Przez kolejne lata poznałam fantastycznych ludzi, zjeździłam kraj wzdłuż i wszerz przeżywając niezapomniane chwile. Mogę podpisać się pod każdym słowem moich koncertowych przyjaciół. Ale przede wszystkim – bardzo dużo się od Andrzeja uczę. Dziękujemy.

A do Białołęckiego Ośrodka Kultury zapraszamy także na inne koncerty. W kwietniu wystąpi m.in. Natalia Kukulska, Marek Napiórkowski Sextet, Edyta Krzemień i Jakub Wocial.


Zajrzyj tutaj:

Andrzej Piaseczny facebook

Białołęcki Ośrodek Kultury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.