[RELACJA] Parę słów o jednym z koncertów … Niechęć!

To co się działo na małej scenie w jednym z Rzeszowskich pubów wprawiło wszystkich słuchaczy w zdumienie. Pięciu mężczyzn, pięć instrumentów i pięć nadzwyczajnie silnych osobowości. Delikatne piano, mocniejszy bas, rytmiczna perkusja i… kapitalny saksofon. Tak w skrócie można przybliżyć sam początek czwartkowego koncertu zespołu Niechęć w Rzeszowskim Undergroundzie zorganizowanym w ramach Rzeszów Jazz Festiwal.

Jakby na odwrót zespół rozpoczął swój występ od utworu „Koniec”, który tak samo rozpoczyna ich drugi studyjny album zatytułowany po prostu “Niechęć”. Jego premiera odbyła się 1 kwietnia b.r.

„Dziękujemy za chęć na Niechęć” – tak po pierwszym zagranym utworzę przywitał licznie zgromadzoną publiczność gitarzysta zespołu – Rafał Błaszczak, który co jakiś czas odpalał papierosa, powodując, że unoszący się dym dodawał urokliwego klimatu.

jazz-festiwal3Zespół Niechęć wprowadził Rzeszowską publiczność w zupełnie nie spotykaną na co dzień muzykę, bo był w niej nie tylko saksofon, bas, perkusja, gitara elektryczna, klawisze, ale także często pojawiały się elektrofony czyli np. syntezator czy sampler. Te wszystkie dźwięki, połączone z energią pięciu znakomitych muzyków wprawiały słuchaczy w totalne osłupienie. Spokojny klawisz (na klawiszu Michał Załęzki – na stałe grający w Jazzpospolita) przeistaczający się w mocniejsze brzmienie syntezatora, który łączył się z perfekcyjnymi możliwościami saksofonisty (Maciej Zwierzchowski) to tylko jeden z wielu setów, który mogliśmy usłyszeć tamtego wieczoru.

Nie byłabym sobą gdybym nie napisała o perkusiście. Jedna stopa, werbel, tomy, hi hat, crash, ride – to w zupełności wystarczyło, żeby swoją solówką Michał Kaczorek doprowadził największych koneserów muzyki jazzowej do długich i wręcz nie kończących się braw i krzyków euforii.

Na czwartkowym koncercie mogliśmy usłyszeć takie utwory jak „Fecaliano„, „Metanol„, „Trzeba to zrobić” (który zespół słusznie skwitował – „to piosenka o tym jak trzeba robić płytę„), „After you” czy kończący set listę „Taksówkarz„. Oczywiście nie obyło się również bez bisu wywołanego przez głośne owacje na stojąco.

Ostatnią piosenką (na bis) był utwór (który jak wspomnieli: „Od tego utworu nasza muzyka zaczęła się kształtować”) „Rozruszenie”, który w pewnym sensie pokazał ich wszystkie słabości i niedoskonałości jakie mieli, gdy zaczynali razem ze sobą współpracować, a jednak czuć było siłę, energię, a przede wszystkim pasję, a to wszystko stawiało ten utwór na najwyższym poziomie światowego jazzu.

Skład zespołu na koncercie w ramach Rzeszów Jazz Festiwal:

Rafał Błaszczak – gitara,
Maciej Szczepański – bas,
Michał Kaczorek – perkusja,
Michał Załęzki (zamiennie za Tomka Wielechowskiego) – piano,
Maciej Zwierzchowski – saksofony.


Zajrzyj tu:

Niechęć: https://www.facebook.com/niechec/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *