„Są to utwory o miłości, przyjaźni, autorefleksji na temat samego siebie, szukaniu własnej tożsamości jako jednostka w tych szalonych czasach” – Raf Skowroński

Rozmowy o muzyce są zawsze fascynujące – zwłaszcza jeśli ma się do czynienia z prawdziwym pasjonatem! Zapraszam do rozmowy z Rafem Skowrońskimi, dla którego muzyka jest jak tlen.

Raf Skowroński to młody wokalista, autor wyjątkowych tekstów, kompozytor, a także absolwent londyńskiej uczelni Middlesex University, na której ukończył kierunek Popular Music. Wcześniej był związany z formacją JÓGA, która ukierunkowana była na muzykę alternatywną i elektroniczno-folkową. Dziś świętuje wydanie EP-ki „NW9” i to o niej porozmawiamy.

Karolina Filarczyk

Raf Skowroński

Muzyka to twój żywioł. Próbujesz z nią żyć na wielu płaszczyznach i na jeszcze więcej sposobów. Co w niej jest takiego, że jesteś w stanie pojechać nawet za granicę, by zgłębiać jej tajniki?
Do Londynu wyjechałem za miłością. Zaaplikowałem tam na studia muzyczne, co było efektem ubocznym mojej decyzji o przeprowadzce. Myślę, że po ukończeniu kierunku muzyki popularnej na angielskiej uczelni Middlesex University muzyka dalej jest dla mnie niewiadomą. Nieskończoną. To jest w niej piękne.

Spośród wielu uczelni muzycznych w Europie, czy nawet na świecie, twój wybór padł na UK. Czego nauczyłeś się tam, czego nie mógłbyś w naszych szkołach?
Nauka w Londynie na pewno otworzyła mi oczy na nowe gatunki muzyczne, nowe kultury, ludzi poszerzyła moją świadomość. Nie mam doświadczenia edukacji stricte muzycznej w Polsce. Kiedyś starałem dostać się na wokalistykę w Katowicach — niestety zakończyło się to porażką :).

Jóga… Twoja działalność w zespole zakończyła się na rzecz działań solo. Lepiej ci działać w branży solo? Po profilu Waszym na „soszjalach” nie wygląda to na melodramatyczne rozstanie. Czy masz w planach jeszcze jakieś plany na projekty z Kamilem Łukasiukiem?
Niestety projekt JÓGA zakończył swoją działalność. Każdy z nas postanowił spróbować czegoś innego. Kariera solo to zdecydowanie inna bajka. Większa odpowiedzialność, ale też większa satysfakcja. Kto wie, może kiedyś się reaktywujemy i ruszymy w jakąś trasę koncertową jak ABBA ;).

My Name Is New, to projekt, który towarzyszy ci w solowej karierze od dawna. Jak stałeś się częścią tej machiny i co daje ci bycie w niej?
Z projektem My Name Is New jestem związany od połowy tego roku. Pod koniec mojej przygody w UK, kiedy miałem już swoje demo postanowiłem wysłać je do Ani Galiczak z KAYAX, żeby poznać profesjonalną opinię kogoś z branży. Ania przedstawiła mnie My Name Is New i reszta jest już historią. My Name Is New na pewno dało mi fajny start i udostępniło swoją platformę, żebym mógł pokazać swoją autorską muzykę szerszej publiczności.

Nie można o twoich kompozycjach powiedzieć, że są lekkie, łatwe i przyjemne. Pod otoczką sampli, subtelnego bitu i wysublimowanej ciszy zaszyte są teksty, których nie powstydziłby się niejeden dramaturg. O czym śpiewasz swoim słuchaczom?
Przy tworzeniu swojej pierwszej EP – „NW9” postawiłem na prosty i szczery wyraz tego, czego doświadczyłem na przestrzeni ostatnich 4 lat. Są to utwory o miłości, przyjaźni, autorefleksji na temat samego siebie, szukaniu własnej tożsamości jako jednostka w tych szalonych czasach. Teksty wypłynęły ze mnie same natomiast za produkcję tych nie do końca „lekkich” bitów odpowiedzialny jestem ja, Filip Martyniec i chłopaki ze studia „Azymut” :).

Już za dwie chwile premiera twojej EP-ki. Jest trema?
JEST! Nawet całkiem spora. Tak jak wspominałem, czuje bardzo dużą odpowiedzialność i ekscytacje odnośnie do swojego solo debiutu. Trzymajcie, proszę kciuki, żeby wszystko się udało :).

Ep-ka, jak mówisz w wielu wywiadach, powstawała w czasie pandemii. Czasie głębokiego lockdownu. Jak sądzisz, od ubiegłego roku będziesz mógł podzielić swoją twórczość na przedpandemiczną, pandemiczną i postpandemiczną?
Myślę, że tak. Czuję, że cały czas się rozwijam i szukam nowych ścieżek. Z niecierpliwością czekam na to, co przyniesie przyszłość, jeżeli chodzi o nowe doświadczenia i inspiracje. W pewnym momencie dobrze jest oddzielić przeszłość od teraźniejszości i przyszłości.

Gdybyś miał określić słuchacza idealnego dla twoich dźwięków. To kto by to był?
Ktoś o dużej wrażliwości. Ktoś z otwartą głową. Ktoś, kto czasami się gubi, myli, szuka.

Masz na EP-ce piosenkę, która ma dla ciebie szczególną wartość?
Ciężko wybrać jedną o szczególnej wartości. Na pewno każda jest dla mnie ważna na swój sposób. Mój 4 singiel „Polska” który ukazał się w dzień premiery wraz z EP, jest pierwszym utworem, który stworzyłem na potrzeby tego wydawnictwa. Opowiada on o moich odczuciach względem powrotu do ojczyzny. Strachu, ale też odwadze.

Rok 2021 idzie ku końcowi. Pandemia przekalibrowała twoje działania i nauczyłeś się planować na przyszłość?
W pewnym sensie tak. Na pewno nauczyłem się nie inaczej planować przyszłość. Staram się też nie nastawiać na nic na 100%. Po prostu czekam.

Z uwagi premierę epki, będzie szansa posłuchać cię gdzieś w najbliższym czasie?
TBA 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.