Jesienią 2021 roku, w płomiennych odcieniach barwiących liście, zrodziła się muzyczna triada – dzieło inspirowane sumeryjskimi eposami. Pierwszy takt „Ziro” zapuścił korzenie, a w mistycznym ogrodzie rozbrzmiał głos duduka Wojciecha Lubertowicza, a Hetor Werios stworzył wizualną opowieść klipu.
Kolejne elementy trylogii Death by Love – „Allatu” i „Temros” – pojawiły się stopniowo, czekając na odpowiedni moment, by wyjść z cienia. Zajęta koncertami i produkcją innych projektów, wreszcie wróciłam do nich, by dać im nowe życie.
„Temros” to utwór o skarbie, głęboko zakorzenionym we mnie, splecionym z rytmem mojego pulsu. To coś tak kruchego, że oddzielenie tej tajemnicy mogłoby ją unicestwić. Czy to echo duszy? Żarliwe uczucie? Cień smutku? Pozostawiam to wędrowcom myśli. Skarb, który może zainspirować wielkie czyny, ale i prowadzić do upadków.
Kiedy „Temros” trafił do Petera, odpowiedź była natychmiastowa: „To potężna pieśń.” Jego wersja wniosła nową energię, a nagranie wokali porwało mnie w trans. Dźwięki przeniosły mnie do antycznego amfiteatru, gdzie poczułam zbiorowy krzyk tłumu.
Z całego serca pragnę, by „Temros” dotarł do słuchaczy. To utwór, z którego jesteśmy, jako Death by Love, prawdziwie dumni. Pete dopełnił go gotyckim klipem, który w pełni oddaje mroczną narrację.
„Temros” znajdzie się na kompilacji Electronic Saviors VII, wydanej przez Metropolis Records. Premiera miała miejsce 2 maja 2025 roku.





