NOWE TWARZE | Brian Voyche

Kim jest, co tworzy, skąd przybył i dokąd zmierza? Młody i dynamiczny krakowski głos, który oddaje swoją twórczością hołd amerykańskiej klasyce psychodelicznego folku.

Określa swoją muzykę jako nawiązanie do psychodelicznego folku i w dużej mierze tak właśnie jest. To co tworzy można sprecyzować, ale po co? Brian w swojej muzyce opiera się na motywach folkowych i instrumentalizacji z elementami psychodelicznego rocku. W nurtach, w których oscyluje, dominują raczej instrumenty akustyczne oraz takie, które są w stanie wywołać transową atmosferę. Bo o to właśnie chodzi, o pewien kontrolowany niepokój, który dostarcza solidne dźwięki oraz nieco paranoiczną kompozycję. Początki psychodelicznego folku datuje się pod koniec lat 60 ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych, co dobrze się składa, bo artysta – jak się okazuje – studiuje amerykanistykę. Jak go w telegraficznym skrócie określić? Początkujący mistyk, tworzący sztukę tajemną, atmosferę gęstą, a muzykę niecodzienną. Brian Voyche to wokalista, songwriter, producent, poeta, psychodeliczny filozof, założyciel artystycznego kolektywu pokój krakowski, którym czynnie się udziela.

Badając dotychczasowe poczynania, Brian bawił się również samą elektroniką, co jest mocno wyeskalowane w jego pierwszych tworach. Dobrym przykładem jest utwór Moja z pierwszej ep-ki Jangwani, przywołujący na myśl pierwszy deszczowy letni wieczór, w którym spadające krople dają koncert dla strwożonych, niskim ciśnieniem, uszu. Potem robi się tylko ciekawiej, pojawia się gitara, turkot, klekot, szelest, a może i stukanie zębów? Kto wie, w każdym razie jest to, moim zdaniem, kwintesencja wszystkich jego halucynogennych dzieł. Jak scharakteryzować twórczość tego artysty? Przywodzi na myśl The Doors (co sam zresztą zaznacza), ja słyszę jeszcze co najmniej The Zombies, Jefferson Airplane, Pink Floyd, Pixies czy The Turtles. Klasyka. Oprócz wcześniej wspomnianego Jangwani (2019) powstały jeszcze Avantum opus (2020), Psychodelic Folk Works (2021), które osobiście najbardziej zapadło mi w duszy, a w zeszłym roku powstało The Very Ancient Peak (2022). Wokalista zdecydowanie nie próżnuje, bawi się dźwiękiem, głosem, a także trochę gra… na emocjach odbiorcy.

Ale czym właściwie jest ten cały psychodelic folk dla Briana Voyche? Artysta o swojej twórczości, literackich zapożyczeniach, skojarzeniach i inspiracjach mówi w wywiadzie dla Radio Kraków, między innymi:

Przede wszystkim to nie jest taki czysty romantyzm europejski, bardziej bym to porównał do transcendentalizmu amerykańskiego, który gdzieś tam zawsze mnie fascynował. No i jest on oczywiście pomieszany z psychodelicznym folkiem z lat 60.

Nowofalowe brzmienia Briana Voyche słyszeliśmy w dokonaniach zespołu Border Harlots, w którym odgrywa rolę lidera. Grupa powstała w 2019 roku, jest to projekt studyjny, nawiązujący do lat 80, post punku i new wave music. Ideą było stworzenie muzyki stricte do dyskotek, imprez, nowo-falowej zabawy, która niegdyś była mocno zakotwiczona z krakowskim, nieistniejącym już, klubem BAL.

Artysta cyklicznie oraz sukcesywnie pojawia się w krakowskich klubach oraz pubach, dając przykład swoich eksperymentalnych muzycznych poczynań. Najbliższy koncert odbędzie się dzisiaj w New Day Blues Pub w Krakowie o godzinie 21:00. Wstęp wolny.

fot. Bartosz Korcz

Podziel się swoją opinią ;)