Krótko i na temat z… Lost In You

Po latach po odejściu z Carrion Grzesiek na nowo odkrywa w sobie pasję do muzyki – tak powstał projekt Lost In You. W singlu „Samotność Słońc” porusza temat depresji i izolacji, a współpraca z Fundacją ITAKA i kampania STOP DEPRESJI pokazują, jak dźwięki mogą nieść realną pomoc. Gościnnie wystąpili w nim Wojtek Owczarek (Ira) i Wojtek Horny (Kombii, O.N.A.), co dodaje całości wyjątkowej mocy. Zapraszamy do lektury wywiadu, w którym Grzesiek opowiada o inspiracjach, procesie twórczym i sile muzyki w przełamywaniu tabu.

Grzesiek, po intensywnych latach z Carrion – co zainspirowało Cię do stworzenia Lost In You?

Może zacznę od tego, że przez lata po odejściu z Carrion byłem trochę „obrażony” na muzykę. Miałem poczucie, że wszystko, co miałem do powiedzenia, już powiedziałem — i na tym koniec. Przeniosłem się z rodziną daleko, w zupełnie nowe miejsce, i nie widziałem sensu zaczynania czegokolwiek od nowa. Tyle że muzyka jest zazdrosna. Walczy o swoje, czasami bardzo uparcie. W końcu nieśmiało zacząłem sięgać po gitarę, pisać coś do szuflady, bez żadnych planów. Potem przyszedł etap szukania ludzi, z którymi znów mógłbym poczuć chemię i radość z grania. To wcale nie jest proste — znalezienie właściwych ludzi to chyba najtrudniejsza część tej układanki.

Wiele rzeczy musi się zgadzać: podobne podejście do muzyki, wspólne cele, energia… Miałem epizod w angielskim zespole, nagrałem kilka solowych numerów, które chyba nie były złe, ale to wciąż nie było to.
Aż w końcu odwiedził mnie Krzysiek Łyżwiński i rzucił luźno: „A może byśmy coś razem pograli?” Znaliśmy się „od zawsze”, więc wiedziałem, że to może być właśnie to, czego szukałem.
Zadzwoniłem jeszcze do Tomka Dudzica, basisty, i jego entuzjazm przesądził sprawę. Znowu poczułem, że chcę „krzyczeć” i że mam o czym. Nasze drogi potoczyły się tak, że Krzysiek już z nami nie gra — jego miejsce zajął Łukasz „Halapenio” Jurkowski — ale mogę śmiało powiedzieć: to Krzysiek otworzył te drzwi.

„Samotność Słońc” to mocny tytuł – co kryje się za jego znaczeniem?

„Samotność Słońc” opowiada o człowieku zmagającym się z depresją, samotnością i wszystkim, co za tym się kryje. Pisząc tekst, nie mogłem się pozbyć wrażenia, że wszyscy jesteśmy trochę jak słońca — otoczeni przez innych, bliskich i obcych, niby w tłumie, a jednak osobno. Tak jak planety krążą wokół gwiazdy w pewnym dystansie, tak i my pozostajemy od siebie oddzieleni.
Przypomniałem sobie słowa Robina Williamsa: „Najgorsze w życiu jest być z ludźmi, którzy sprawiają, że czujesz się samotny.”
I choć większość ludzi nie ma złych intencji, w tym szybkim świecie każdy zajmuje się swoimi sprawami. Często trudno zauważyć, że ktoś obok właśnie teraz potrzebuje pomocy.

„Samotność Słońc” to w pewnym sensie opowieść o nas wszystkich. To obraz samotności, której czasem nie widać gołym okiem.

Jak doszło do współpracy z Fundacją ITAKA i co dla Was znaczy ta kampania społeczna?

Fundacja ITAKA prowadzi m.in. Antydepresyjny Telefon Zaufania (więcej informacji na stronie stopdepresji.pl). Każdy, kto czuje, że potrzebuje pomocy — czy też martwi się o bliską osobę — może tam zadzwonić. Statystyki są brutalne — choroby związane z depresją są coraz większym problemem i mogą dotknąć każdego. Kiedy „Samotność Słońc” była gotowa, pomyślałem: jeśli muzyka może nieść coś dobrego, warto spróbować. Szybko okazało się, że ludzie z Fundacji to niesamowici, pełni serca ludzie. Bardzo szybko doszliśmy do porozumienia.

Dla mnie kampania STOP DEPRESJI ma bardzo osobisty wymiar. Wiem, jak to jest, kiedy nagle „ziemia usuwa się spod nóg”. Głęboko wierzę, że świadomość, że istnieje jakieś miejsce, gdzie można szukać pomocy, naprawdę może uratować komuś życie. Jeśli choć jedna osoba poczuje dzięki temu, że nie jest sama — to wszystko miało sens.

W utworze udział wzięli uznani muzycy – jak wyglądał proces tworzenia tego singla?

Tak, mieliśmy ogromne szczęście. Na bębnach zagrał Wojtek Owczarek z Iry, na klawiszach – Wojtek Horny (O.N.A., Kombii). Ira była pierwszym zespołem, jaki zobaczyłem na żywo, kiedy miałem 12 lat! Wojtka Owczarka poznałem parę lat później — bardzo pomógł Carrionowi na początku naszej drogi i zawsze marzyłem, żeby coś razem nagrać. Jak tylko pojawiła się okazja, nie wahałem się. Jeden telefon — i byliśmy dogadani. Podobnie było z Wojtkiem Hornym. Poznaliśmy się przy okazji koncertu z Agnieszką Chylińską — przesłałem mu piosenki i odpowiedź przyszła szybko: „Wchodzę w to!” Całość ogarnialiśmy na odległość, ale przy tak doświadczonych muzykach to nie był żaden problem. Wymieniliśmy się pomysłami i sugestiami — choć tak naprawdę nie było ich wiele. W takiej muzyce nie trzeba im było wiele tłumaczyć. Oni od razu „czuli” o co chodzi.

Depresja to trudny temat – jaką rolę według Was może odegrać muzyka w przełamywaniu tabu?

Chciałbym wierzyć, że muzyka pozwala dotrzeć z przekazem w sposób subtelny, emocjonalny, intymny. Rozmowa o depresji poprzez muzykę sprawia, że temat staje się bardziej „oswojony”. Czasy, kiedy wstydzono się mówić o depresji, już na szczęście w większości minęły — ale nadal brakuje powagi, na jaką ten temat zasługuje.

Muzyka jest jak wierny towarzysz: możesz jej słuchać w samotności, możesz ją śpiewać, możesz dzięki niej znaleźć własne emocje. Im więcej o depresji się śpiewa, mówi i pisze — tym bardziej staje się to czymś naturalnym, bez wstydu. Mam nadzieję, że dzięki naszej muzyce — ale też muzyce w ogóle — będzie coraz mniej takich „Samotnych Słońc”.

Napisz komentarz