Energetyczny, ale i z przytłumionym wokalem. Wybierz swoją „wersję” siebie, do czego może zainspirować najnowszy kawałek Ofelii pt. „Simsy”.
Po zaskakującym swoją formą i treścią albumie Crush, Ofelia nie chce nas tak po prostu opuścić, pozostawiając bez nowej wersji siebie. Artystka powróciła 24 kwietnia br., prezentując utwór SIMSY, którego okładka przedstawia różne zdjęcia z legitymacji (prawdopodobnie szkolnych).
Piosenkarka, autorka tekstów, kompozytorka, aktorka, wszechstronne indywiduum, czyli – Iga Aleksandra Krefft, znana pod pseudonimem scenicznym jako Ofelia. Szerszej publiczności jest znana głównie z serialu „M jak miłość” oraz filmu „Sala Samobójców. Hejter”. Od najmłodszych lat chciała śpiewać, więc chodziła do szkoły muzycznej, brała udział w warsztatach wokalno-aktorskich, szkoliła nie tylko głos, ale również ruch sceniczny. I oto jest po raz kolejny.
Utwór „Simsy” to bezsprzecznie podróż w głąb siebie i swoich pragnień. Kawałek jak zwykle – bardzo dobry lirycznie, jak również pod względem warstwy muzycznej. Simsy – jak wiemy – jest to symulator życia, w którym możemy zmienić praktycznie wszystko pod nasze dyktando.
Niestety (albo i stety) w życiu tak nie jest, nie możemy wpisać kodu na pieniądze „motherlode” czy zmienić w każdej chwili włosy, ciało, buzię. Utwór „Simsy” to w pewnym sensie oda do niespełnienia, nadmiaru oczekiwań oraz pogoni za nieustającą potrzebą spełniania się.
Metaforyczne i chwytliwe zwrotki oraz charakterystyczna zmysłowość w tym melancholijnym ofeliowym klimacie, jest wybijana na mocniejszym rytmie basu i gitary, w którym artystka wręcz pływa. Liczymy, że ten kolejny etap zwiastować będzie następny album — bo jak dotąd każdy miał „to coś”.
fot. FB





