Krótko i na temat z… ZAGI

No i stało się! 50. odsłona wywiadów z cyklu „Krótko i na temat z…” stała się faktem! Gościnią tego małego jubileuszu jest ZAGI!

Czym jest przyjaźń? Czy maksyma „oko za oko” jest bliskie ZAGI? Czemu konkretnie poświęcona jest jej najnowsza piosenka? O tym właśnie porozmawiam krótko i konkretnie…

Co w dzisiejszych czasach jest ważniejsze, miłość czy przyjaźń?

Lubię sobie myśleć, że jedno wynika z drugiego. Bez przyjaźni nie ma miłości – bo to właśnie przyjaźń jest fundamentem wszystkiego. Dlatego chyba powiem, że przyjaźń.

„Oko za oko” to gorzka w przekazie piosenka. Jest ona i jej przyjaciółka. Niby wszystko dobrze, ale okazuje się po drodze, że nie rozmawiają tak szczerze, jak powinny, nie dzielą się sobą, jak powinny. Ogólnie rzecz biorąc równia pochyła. Wiele takich przyjaźni się Tobie przydarzyło?

Nie dużo, ale wystarczająco by o tym myśleć i czuć potrzebę napisania piosenki. Bo moje piosenki wypadają ze mnie jak już w głowie się nie mieści. Zawsze miałam pecha do kobiet, dużo łatwiej było mi się zaprzyjaźnić z mężczyznami. Są bardziej konkretni, bezpośredni. Wydaje mi się, że dlatego kobiety miały ze mną problem. Być może z zazdrości, bo byłam „ziomeczkiem” ich obiektów westchnień, a może to zwykłe „malentendu”? Jednak w swoim życiu miałam i wciąż mam kilka przyjaciółek, które były / są silnymi charakterami jak ja, niestety kilka z tych przyjaźni, które były dla mnie cholernie ważne – gdzieś rozpłynęło się po drodze, nie wiem czemu i obawiam się, że nigdy się nie dowiem. Choć miałam małą nadzieję, że po wypuszczeniu tej piosenki coś się zmieni i przynajmniej dowiem się, co się stało.

Podczas tworzenia tej piosenki współpracowałaś, nie po raz pierwszy z resztą z producentem Tomaszem Morzyduszą. Co w nim jest takiego, że tak chętnie do niego wracasz ze swoimi piosenkami?

Z Tomkiem znamy się już ładnych parę lat i mieliśmy tylko kilka okazji do wspólnego tworzenia. Jednak gdy już taka okazja się pojawia – powstają wyjątkowe rzeczy, jak na przykład „Drapacz Chmur” z mojej EP o tym samym tytule, czy „Mantry” które napisaliśmy dla Natalii Zastępy z Sonbirdem na feacie. Tomek jest bardzo sympatycznym gościem, z którym łatwo jest przegadać pół dnia, dba o dobrą atmosferę w studio, ma niesamowitą wrażliwość muzyczną i jest niesamowicie zdolny. Odezwałam się do niego jakoś w pierwszej połowie tego roku, kiedy z moim zespołem postanowiliśmy „odmrozić” piosenki z albumu, nad którym zaczęliśmy pracować przed pandemią. Tomek jest totalnym specem od synthów – w swoim studio ma pokaźną kolekcję analogowych syntezatorów, których nie zawahaliśmy się użyć 🙂 . „oko za oko” to jest totalnie świeżo napisany przeze mnie numer, który spontanicznie postanowiłam z Tomkiem nagrać w pracy między „odmrażaniem” wspomnianej płyty. Do studia spontanicznie wpadł jeszcze Sylwek Feduniewicz i we trójkę stworzyliśmy aranż do „oko za oko”. Ten numer okazał się świetnym łącznikiem pomiędzy moim ostatnim singlem „na haju w maj”, elektronicznym reworkiem „niepokojów” a tym, co jeszcze nadejdzie… Mam nadzieję, że uda mi się z Tomkiem jeszcze popracować przy innych utworach. Co jednak nie zmienia faktu, że planuję poeksperymentować ze współpracą z różnymi producentami w najbliższym czasie.

Do piosenki „oko za oko” powstał bardzo subtelny i delikatny klip. To także był twój pomysł?

Gdy szukałam koncepcji do tego teledysku spisałam sobie listę tego, jaki przekaz w tym utworze jest dla mnie najważniejszy i jaka przemiana – dla mnie / we mnie – za tym idzie. Wszystkie relacje które zachodzą między nami a innymi ludźmi na dobrą sprawę dzieją się w naszych głowach. Nawzajem mamy pozakrzywiane obrazy siebie i swoich wyobrażeń na temat drugiej osoby, które albo tą relację pielęgnują albo rujnują. Czasem trudno jest powiedzieć, czy pokazać coś bardziej, więc pomyślałam, że pokażę to ruchem podkreślając gestami tekst piosenki. Choreografią zajął się Rafał Wiewóra z którym przez kilka tygodni przygotowywałam się do dnia zdjęciowego. Totalnie zajarałam się tą współpracą i mam nadzieję, że stworzymy jeszcze coś razem. Za zdjęcia odpowiedzialny jest Iced Bobo – którego klipami jaram się od dłuższego czasu i który przepięknie uchwycił choreografię wynosząc ją na wyższy lewel, natomiast kierownikiem produkcji który zorganizował cały plan zdjęciowy i rekwizyty jest Piotr Milewski.

Częstujesz swoich fanów nowymi piosenkami. Czy to znak na to, że za chwilę ukaże się nowa płyta?

Nie chcę oficjalnie mówić o nowej płycie, dopóki nie będę miała tych wszystkich piosenek zmasterowanych na swoim dysku – a do tego jeszcze długa droga <śmiech> ale na pewno jest to już małe „Pożegnanie z Prześwitem”. Jesienią razem z moim zespołem ruszam w trasę koncertową, która właśnie taki będzie nosić tytuł, podczas której po raz ostatni zagramy wszystkie piosenki z albumu „Prześwit” napisanego wspólnie z fanami online w trakcie pandemii. Pierwszymi miastami, które odwiedzę w ramach tej trasy, będą moje rodzinne miasto: Włodawa — zagramy w sali Sezam Włodawskiego Domu Kultury już 15 października, oraz Łódź — gdzie w Obiecana Cafe zagramy już 29 października.

Podziel się swoją opinią ;)