Mrozu wraca w wielkim stylu. „Pół na pół” to słodko-gorzki hymn lata i zapowiedź nowej ery artysty

Letnie miesiące właśnie zyskały swój nieoficjalny soundtrack. Mrozu, jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów na polskiej scenie muzycznej, powraca z utworem „Pół na pół” (Universal Music Polska) — singlem, który łączy duszę soulu z drapieżnością rocka. To pierwszy przedsmak nadchodzącego albumu, którego premiera zaplanowana jest na 2026 rok.

„Pół na pół” to utwór oparty na porywających riffach gitarowych, zbudowany wokół emocjonalnego napięcia i niedopowiedzeń. Miłosna historia rozpisana na wersy staje się tu punktem wyjścia do głębszej refleksji o iluzjach, kompromisach i cienkiej granicy między przyciąganiem a rozczarowaniem. — „To opowieść o napięciu, niedomówieniach i iluzji w relacji damsko-męskiej, z której trudno się wydostać” — mówi Mrozu, który utwór napisał wspólnie z Arkiem Sitarzem, swoim wieloletnim współpracownikiem.

Za warstwę muzyczną odpowiada nie tylko sam Mrozu, ale też Leon Krześniak — młody gitarzysta i producent, który coraz śmielej zaznacza swoją obecność na polskiej scenie. Jak zdradza artysta, numer zrodził się z „zadziornego i hipnotyzującego riffu”, który stał się kręgosłupem całej kompozycji. Mimo że „Pół na pół” otwiera nowy rozdział w karierze wokalisty, pozostaje wierny jego znakom firmowym: organicznemu brzmieniu, autentyczności i emocji, która nie potrzebuje studyjnych trików, by wybrzmieć pełnią siły.

Warto przypomnieć, że duet Mrozu–Sitarz został uhonorowany Fryderykiem w kategorii Team Autorski Roku za pracę nad poprzednim albumem „Złote Bloki”. Wspólna chemia twórcza nie tylko nie wygasła, ale – jak pokazuje „Pół na pół” – nabrała jeszcze większej głębi.

Do singla powstaje również teledysk, który reżyseruje Nastka Gonera – jedna z najciekawszych postaci młodego pokolenia twórców wizualnych. Premiera klipu już 27 czerwca, a oczekiwania są spore.

Jeśli „Pół na pół” to zwiastun nowego albumu, czeka nas ekscytujący rok. Mrozu nie tylko nie traci impetu, ale pokazuje, że potrafi na nowo definiować siebie – bez tracenia kontaktu z tym, co uczyniło go jednym z najbardziej lubianych artystów ostatniej dekady.

Jedno jest pewne: to będzie lato pod znakiem Mroza.

Napisz komentarz