[RELACJA] To miasto nie miało szans! Happysad zagrał w Toruniu

Happysad ponownie odwiedził legendarną toruńską Od Nowę na swojej jesiennej trasie klubowej. Zespół zagrał ponad dwugodzinny set, w którym znalazły się utwory z całego przekroju ich twórczości. Jak było? Jak przystało na „wesoło-smutnych” – emocjonalnie i tanecznie zarazem!

Koncert rozpoczął się mocnym akcentem – chłopaki chwycili za instrumenty i w klubie rozbrzmiał energetyczny, nieokiełznany „Milowy Las”, wprowadzając wszystkich zgromadzonych w charakterystyczny dla koncertów grupy taneczno-refleksyjny nastrój. Już od pierwszych taktów publiczność nie kryła się z okrzykami zachwytu i niekontrolowanymi  pląsami. Podczas „Ciepło/zimno” i „Bez znieczulenia” już cała sala zamieniła się w jedną, wielką, skaczącą fale. I choć frekwencja nie była powalająca (halo Toruń! Co Wy robicie w piątkowe wieczory zamiast chodzić na super koncerty? :D), nikomu z obecnych to nie przeszkadzało w świetnej zabawie. Fakt ten okazał się nawet sporą zaletą, gdyż każdy mógł się swobodnie bawić i tańczyć bez obawy, że podepcze sąsiada. Fani bardzo dobrze poradzili sobie z zaistniałą sytuacją i w pełni wykorzystali powstałą przestrzeń, co sprawiło, że w klubie czuć było mocno festiwalową atmosferę – śpiewy, okrzyki, radość, taniec i wspólną zabawę.

Jak zawsze, zespół pamiętał o swoich najbardziej zagorzałych słuchaczach i specjalnie dla nich zagospodarował na setliście miejsce dla utworów, których już dawno nie grał. Fani mieli zatem okazję przypomnieć sobie między innymi „Trzynaście”, „Lęki i fobie”, „Niezapowiedzianą”, czy też przyjęty głośnym aplauzem „Poznański”. Jak się okazało, mimo raczej wzrastającej ostatnimi czasy średniej wieku aktualnych odbiorców Happysadu, spora część osób doskonale pamiętała te kawałki i wraz z Kubą głośno je wyśpiewała.

Nie zabrakło oczywiście reprezentacji dwóch najnowszych albumów grupy: „Ciała obcego” oraz „Jakby nie było jutra”, więc również najmłodsi stażem fani nie mogli narzekać. Publiczność szalała przy „Dłoni”, „XXM”, a wyjątkowo duszno zrobiło się podczas zagranego na bis „Tańczmy”, kiedy to Od Nowa zmieniła się na chwilę w kolorową tęczę.

Chłopcy przygotowali dla nas również małą niespodziankę i wykonali jakże energetyczny cover tajemniczej formacji Umrzesz (:D) „Od tańca”. Podczas tego kawałka już chyba nie było pod sceną osoby, która nie tupałaby nóżką w takt, bo mimo, że nie wszyscy fani Happysadu znali grupę Umrzesz (:D), ich utwór bardzo dobrze wpisał się w klimat całego koncertu, a większość osób śpiewała już drugi refren razem z Kubą Kawalcem.

Ale jak nazwa zespołu sugeruje – nie było tylko tak radośnie. Kiedy już totalnie roztańczona publiczność rozgrzała klub do najwyższych temperatur, przyszedł czas na tę bardziej „sad” część setlisty, której osobiście nie cierpię za emocjonalne spustoszenie jakie pozostawia w człowieku, choć paradoksalnie zawsze na nią mocno czekam i chyba mimo wszystko jest moją ulubioną częścią koncertów chłopaków. I tak usłyszeliśmy kapitalne trio w postaci „Listy życzeń”, „Smutnych ludzi” i „Nie ma nieba”, po których zespół opuścił scenę pozostawiając wciąż głodną wrażeń publiczność – nomen omen – samą sobie.

Ale nie musieliśmy długo czekać, aby zespół ponownie pojawił się na scenie i zagrał… „Heroinę”! Czego pragną fani Happysadu po serii najsmutniejszych kawałków grupy? Zwalającego z nóg solo Michała Bąka na saksofonie! 😀 Choć po dłuższym zastanowieniu to całkiem dobry zabieg, ponieważ mam wrażenie, że cokolwiek by zostało zagrane po tym utworze – nie miałoby większego znaczenia, takie rzeczy tam robi Misiek z tym saksem! I wszyscy wśród publiczności chyba czuli podobnie, gdyż długo jeszcze po opuszczeniu przez zespół sceny w Od Nowie wybrzmiewały gromkie brawa, po czym fani opuścili klub w pełni usatysfakcjonowani i szczęśliwi, że ponownie mogli bawić się w Toruniu ze swoim ulubionym zespołem, który chyba nigdy nie traci koncertowej energii i przekazuje jej niesamowite pokłady swoim słuchaczom.

Po niedługiej chwili tradycyjnie cały zespół w składzie: Kuba Kawalec, Łukasz Cegliński, Artur Telka, Jarek Dubiński, Maciej Ramisz i Michał Bąk wrócił do fanów i długo jeszcze trwały rozmowy, podpisywanie płyt i pozowanie do pamiątkowych zdjęć.

To był bardzo udany wieczór w Od Nowie i kolejny genialny koncert grupy Happysad, a takich mam nadzieję jeszcze spoooro przed nami. Do zobaczenia więc na kolejnych i śledźcie Muzykoholików, gdyż klubowa jesień dopiero się rozkręca! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *