Transowa opowieść o miłości Patrycji Markowskiej

Transowa opowieść o miłości Patrycji Markowskiej

Przez ostatnich kilka miesięcy Patrycja Markowska prezentowała publiczności kolejne utwory z najnowszego albumu „Wilczy pęd”. Teraz, w aurze złotej jesieni przyszedł czas na najbardziej zmysłowy numer płyty – i premierę klipu „Bezczas”.  

„Bezczas” to chyba moja ulubiona ballada z płyty „Wilczy pęd” – mówi Patrycja Markowska –„Mocno z uwagi na obłędną harmonijkę Mariusza Obijalskiego, łobuzerską gitarę Maćka Mąki. Ale nie tylko. To transowa opowieść o namiętności, o tym, że wtedy jesteśmy tu i teraz. Powoli. Niespiesznie. Dlatego dedykuję ją tym, którzy tak kochają i tak słuchają muzyki. Powoli. Bez granic. Niespiesznie” – dodaje Markowska. 

Słowa artystki najpełniej oddają charakter „Bezczasu”. Utwór trwa prawie 7 minut, dając słuchaczowi przestrzeń do pobycia w nim, wyciszenia wszystkiego, co jest z zewnątrz. Ten charakter podkreślają zdjęcia klipu. Brak szybkiego montażu, efektów, mamy tu wyłącznie bliskie kadry, slow motion i zdjęcia, które są zapisem pewnego czasu, bycia z drugim człowiekiem, bliskości. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.