Walka o polską branżę kulturalno-rozrywkową rozpoczęta

Niedawno odbyła się kolejna konferencja rządu, która nie przekazała żadnych informacji dla fanów oraz pracowników w polskiej branży kulturalno-rozrywkowej. Obecna władza uznała, iż ta branża nie stanowi aż tak istotnej gałęzi gospodarki – by pochylić się nad możliwościami jej powrotu. Mało tego, zakaz organizacji imprez masowych trwa do odwołania, choć nie podali żadnych dat ich poluzowania czy zniesienia. Czas na walkę!

Dziennikarz Hubert Grupa piszący artykuły m.in. na Muno.pl założył specjalną petycję. Lecz na początku, podał stanowisko rządu, które brzmi absurdalnie: „Zakaz będzie dłużej obowiązywał, ponieważ to ograniczenie nie nakłada tak dużych restrykcji na gospodarkę, a niesie duże ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa. Jest to zakaz do odwołania i nie planujemy zniesienia go ani w drugim, ani trzecim, ani czwartym etapie„. Autor petycji dodał też od siebie: „Ostatnie lata to gigantyczny rozwój branży rozrywkowo-kulturalnej w Polsce. Nigdy wcześniej nie mieliśmy w kraju tak wielu klubów czy festiwali. Nigdy wcześniej nie organizowano tak wielu koncertów każdego weekendu. Nigdy wcześniej ludzie tak często nie zapełniali klubów po 200, 500 czy 1000 osób, a także największych hal czy nawet stadionów. Branża kulturalno-rozrywkowa stała się gigantyczną gałęzią gospodarki, zatrudniającą ogromne rzesze ludzi i napędzającą funkcjonowanie całych miast, jak ma to miejsce w przypadku festiwali mocno utożsamianych z miejscem ich odbywania się, tak jak np. Audioriver Festival w Płocku czy Open’er Festival w Gdyni. Dlatego branża ta nie zasługuje na takie potraktowanie ze strony rządu. Branża ta nie zasługuje na zepchnięcie jej poza margines planów. Nie zasługuje, by jej przedstawiciele nie otrzymali wsparcia, dzięki któremu uda im się nie zamknąć firmy, zapłacić czynsz czy – w najbardziej ponurych scenariuszach – po prostu utrzymać siebie i rodzinę. Branża ta powinna jasno sprzeciwić się takiemu traktowaniu i zawalczyć o swoje prawa. W innych krajach już dawno kluby mają ten sam status, co teatry czy filharmonie. Są równoprawnymi instytucjami kultury, budującymi tożsamość miasta i społeczeństwa. Jeśli dziś – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – nie postaramy się uświadomić tego władzy, możemy zaprzepaścić lata budowania tej dziedziny nie tylko gospodarki, a dziedziny życia, bez której – z każdym dniem trwania tej sytuacji – jest nam coraz trudniej funkcjonować„.

W innych krajach już pracują nad powrotem tej branży. Dlaczego nie może być tak u nas? Artyści, pracownicy – a nawet fani – zawsze mieli, mimo wszystko, gorzej od innych. Jest to niesprawiedliwe i dramatyczne, ponieważ mało kto potrafi zrozumieć, iż hasło „sztuka” naprawdę przyczynia się do lepszego działania gospodarczego, ale nie tylko. Bywa tak, że jest to jedyny ratunek i powód do życia dla miliona osób – w Polsce też. Dlatego zachęcamy wszystkich do podpisania poniższej petycji oraz wypromowania jej. Chyba każdy z nas chciałby doczekać się jakiegoś koncertu, nawet jeśli miał się on odbyć w tegorocznej jesieni. Nie zapominajmy też o muzykach i zespołach, dla których granie koncertów to czasem jedyne źródło dochodu. Też mają do utrzymania swoje rodziny, tak samo jak pracownicy klubów i nie tylko…


Zajrzyj po więcej:

Jagoda Dobrzyńska

Niepełnosprawna Polka, podobno Artystka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *