[WYWIAD] Marcin Spenner: „Płyta, z którą wchodzę na rynek obroni się sama…”

[WYWIAD] Marcin Spenner: „Płyta, z którą wchodzę na rynek obroni się sama…”

Cierpliwość popłaca, a Marcin Spenner jest na to żywym dowodem. Lata temu stawał w szranki z Dawidem Podsiadło w programie „X-Factor”, a dziś świętuje wydanie własnej płyty.


Wielu „ekspertów” z tzw. branży postawiło na nim „krzyżyk”, tylko dlatego, że nie rozkręcał kariery tuż po programie. Mówiono, że nie zdoła wrócić na rynek, a pozycja, którą wówczas sobie wypracował, zostanie utracona bezpowrotnie. Czy aby na pewno?

Marcin przez ten czas nie próżnował. Pracował nad sobą, swoim warsztatem artystycznym i materiałem, który od kilku dni można dumnie nazwać DEBIUTANCKĄ PŁYTĄ.

Polecam Waszej uwadze moją rozmowę z Marcinem. Dowiecie się z niej m.in. jakie to uczucie mieć w końcu swój debiutancki krążek w ręku, jak wyglądała praca nad płytą i gdzie wokalista zagra w najbliższym czasie.

 

 


Marcin Spenner

Kiedy rozmawialiśmy ze sobą niespełna rok temu, na świat wychodził twój singiel „Lucy”. Dziś świętujesz premierę debiutanckiego krążka „Na Czas”. Czujesz, że nadszedł Twój czas?

Zdecydowanie tak! Stąd też tytuł płyty, który nie jest żadnym chwytem marketingowym. Jest stwierdzeniem faktu i mojej pewności co do tego, że mój debiutancki album wychodzi we właściwym czasie.

Jakie to uczucie móc powiedzieć: „Tak! Wydałem własną płytę!”?

Przyznaję, że wyjątkowe. Myślę, że pierwsze muzyczne dziecko dla każdego artysty jest jak pierwszy konkretny wpis w CV, świadczący o doświadczeniu i przebytej drodze. Moja podróż do tego momentu nie była od początku usłana różami. Jednak to właśnie trudności i wszelkie przeciwności jakie napotkałem, ukształtowały mój charakter i charakter tej płyty. Dzisiaj z radością trzymam ją w ręku i z dumą prezentuję słuchaczom.


Okładka debiutanckiej płyty „Na Czas”

Singiel promujący wydawnictwo, zatytułowany zresztą tak samo, jak cała płyta, to kompozycja bardzo energetyczna, emocjonalna. Widać, że zwyczajnie chce Ci się śpiewać! Wszystkie 12 piosenek będzie takich, czy dasz się swoim fanom trochę poprzytulać podczas odsłuchu? (śmiech)

Oczywiście, że dam, ale z umiarem 😉 Cała płyta, podobnie jak to, co dzieje się na koncertach ma przeprowadzić słuchacza przez różne stany emocjonalne. Nie chciałbym się w żaden sposób ograniczać i taki sam wybór pozostawiam swoim fanom.

O czym postanowiłeś opowiedzieć swoim fanom na tej płycie? Ile z tych historii zdarzyło się naprawdę?

Nie jestem zwolennikiem podawania wszystkiego wprost na tacy. Teksty i przekaz nie jest zawsze oczywisty, na czym bardzo mi zależało. Tak więc momentami nie jest łatwo zdefiniować co miałem na myśli. Na pewno znajdują się tam utwory niejako stawiające kropkę nad i, zamykając w ten sposób pewien okres w moim życiu. Pokazują przemiany jakie przechodziłem w sposobie myślenia i postrzegania otaczającego mnie świata. Są też piosenki, w których wyrażam swój protest i niezadowolenie wobec naszej bezsilności i decyzji, na które jako pojedyncze jednostki czasami nie mamy wpływu.

Krążek został wydany przez Agorę. A kto odpowiada za teksty i muzykę?

Wydawcą płyty jest wytwórnia 2trackrecords, a Agora dystrybuuje mój album. Producentem płyty jest wybitny producent Bogdan Kondracki, który w ścisłej współpracy z Piotrem Łukaszewskim stworzył wyjątkowe i szlachetne brzmienie tej płyty. Teksty napisała Karolina Kozak, która w bardzo umiejętny sposób wyciągnęła ze mnie głęboko drzemiące emocje i przelała je na papier. Anglojęzyczne odsłony piosenek napisałem sam.



Zdradź nam, która kolejna piosenka z krążka awansuje do miana singla?

Na chwilę obecną nie jestem w stanie tego stwierdzić. Mam swój typ, ale z wiadomych przyczyn przestałem już być obiektywny. Z reguły po wydaniu albumu robi się pewnego rodzaju rozeznanie, sprawdzając, który numer budzi największe zainteresowanie. „Problem” w tym przypadku polega na tym, że po premierze odzew fanów i mojego bliskiego otoczenia przerósł moje oczekiwania. Prawie każda piosenka zbiera wysokie noty, przez co trudno jednoznacznie stwierdzić, który utwór ma singlowy potencjał. Ta decyzja jeszcze przede mną.

Mimo, że od Twojego startu w pewnym talent show minęło już trochę czasu – niesforna łatka nadal wisi na twoich plecach. Jest Ci ona bardziej pomocą, czy balastem?

Program, o którym wspominasz jest integralną częścią mojej historii. Nieuczciwe z mojej strony byłoby pominięcie faktu, że tak naprawdę od niego wszystko się zaczęło. Od początku podkreślałem, że udział w talent show niejako wskazał mi drogę i udzielił odpowiedzi na jedno „zajebi*cie, ale to zajebi*cie ważne pytanie: co lubię w życiu robić”.

Już 3 marca w Słupskim Ośrodku Kultury odbędzie się koncert, podczas którego zaprezentujesz swój najnowszy materiał. Znajdziesz także miejsce na starsze piosenki?

Głównym założeniem jest zaprezentowanie materiału z płyty, ale mamy przygotowane niespodzianki, których jak się zapewne domyślasz nie mogę Ci zdradzić.

Rok dopiero na rozbiegu. Jakie masz plany w związku z promocją płyty? Trasa koncertowa, spotkania z fanami?

Najważniejszy cel na ten rok, to dotarcie do szerszej publiczności. Skupiamy się głównie na promocji albumu grając i planując kolejne koncerty. Wszystkie informacje będą na bieżąco pojawiać się na moim Facebooku i Instagramie.

Czego życzyć Ci na starcie? Wystarczy zwykłego połamania nóg? (śmiech)

Wiesz co, chyba przede wszystkim tego, żeby nie opuściła mnie ta właściwa energia, którą na chwilę obecną czuję w sobie. Jestem święcie przekonany o tym, że płyta z którą wchodzę na rynek obroni się sama, więc potrzebuję tylko odpowiedniego nastawienia i skupienia.

Dzięki za rozmowę!


Czytaj więcej: “Od najmłodszych lat fascynowali mnie charyzmatyczni wokaliści…” – Marcin Spenner dla Muzykoholików

Zobacz więcej:

Facebook

Instagram

You Tube

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.