Ania Karwan: „Zawsze łatwiej opowiadać o cudzych błędach…”

Ania Karwan: "Zawsze łatwiej opowiadać o cudzych błędach..."

Ania Karwan, kobieta o wielu talentach. Śpiewa, pisze, komponuje. Aktualnie intensywnie promuje nadchodzący album, który stanowi kolejny milowy krok w jej karierze.

Artystka jak dotąd wydała dwa single promujące nowy album. „Swobodnie” i „Papierosy” udowadniają, że Ania ma w sobie ogromne pokłady niespożytej energii. Są emocje, jest siła i jest wielopoziomowość w interpretacji, o której przekonaliśmy się na własnej skórze. To właśnie kochamy w muzyce — ta nieoczywistość!

Zapraszamy do lektury naszego wywiadu. Będzie pouczająco, będzie zabawnie i …

Karolina Filarczyk

Ania Karwan

„Znalazłam odwagę na błędy, zdjęłam wstyd, oczekiwania i pretensje” – tak rozpoczyna się klip promujący twój najnowszy album. Było aż tak źle? Co skłoniło cię, żeby tak dogłębnie przeanalizować swoje życie?
Dlaczego źle ? Moim zdaniem właśnie bardzo dobrze 🙂 Trwa piękny proces. Budowanie swojej świadomości, budzenie jej, odkrywanie co tam w sobie noszę — teraz dopiero mogę powiedzieć „żyć — nie umierać”. Co skłania do analizy ? Zmiany i chęć nadążenia za nimi i zmieniającym się światem. Pandemia tąpnęła wszystkimi, mnie również ani nie ominęła, ani nie oszczędziła, ale dzisiaj cieszą mnie jej następstwa, a raczej następstwa tego, że nie zostałam z falą, tylko popłynęłam razem z nią i odnalazłam się w nowej rzeczywistości. Trochę jak dobry, amerykański wóz — mam wymienione  ze dwie części, kilka nowych śrub i świeży olej, ale przebieg nadal niski i silnik nie do zajechania.

„Swobodnie”… tytuł może wprowadzać w błąd. Wbrew pozorom nie jest tu swobodnie… sporo tu bólu, rozczarowania i… no właśnie – czego?
I znów powiem… Ale w którym miejscu ? To historia wielowymiarowa. Oswobodzenie się od wszystkiego tego, co nas ogranicza, ściąga w dół, nie jest nam po drodze. Czy to człowiek, czy sytuacja — warto dojrzale powiedzieć sobie, że jeśli nie jest wygodnie, bo gniecie nas brak wspólnego języka, to przecież nic na silę. W za ciasnych butach raczej też nikt nie chodzi. Nie widzę tu ani bólu, ani błędu. Moje teksty są proste. Ubrane czasem w moje charakterystyczne zwroty, ale jednak proste. Lubię czasem przemycić coś tam do zastanowienia, ale jeśli piszę „Palę papierosy” to faktycznie je paliłam i nie raz darłam włosy z głowy, jak się wkurzyłam.

Klip do „Swodobnie” – podobnie jak sama piosenka, z pozoru prosty i banalny, a tak naprawdę do bólu głęboki. Wieloznaczne kamienie – dla jednych ozdobnik – dla mnie symbol problemów i traum, z którymi trzeba walczyć, wyważyć i wyrzucić, jak w chwili, gdy przewracasz stół pełen kamieni… chyba popłynęłam… Zapytam wprost – co autor scenariusza do tego klipu miał na myśli?
A to już trzeba zadać pytanie autorowi scenariusza 🙂 Jeśli zadajesz je mi, to co najwyżej mogę powiedzieć, co ja myślę o naszym klipie. Jak sama widzisz, określasz ten numer skrajnymi emocjami, a ja zachęcam tą piosenką do zlokalizowania swoich emocji, nazwania ich i wywalenia na twarz. Polecam, bo to oczyszcza i pomaga wyrównać głowę. Klip — owszem jest symboliczny. Skoro dla Ciebie kamienie są oznaką traum, to może czas się tego pozbyć. Ja wywaliłam z nimi stół na podłogę. Świetne uczucie. Każdy niesie swoja opowieść. Opowiadanie zatem dokładnie o scenariuszu, jest trochę odbieraniem widzowi przestrzeni na swoją interpretację, ale to, o czym warto powiedzieć głośno to choreo wspaniałej Aleksandry Grącki, która poprowadziła mnie w moim wyzwoleniu i oko Michała Pańszczyka, który zobaczył więcej mnie we mnie niż mój własny akt urodzenia.

„Papierosy”, podobno nie zdrowe, ale ty je palisz… i znów autoterapia, walka ze sobą i energia płynąca z muzyki. Czym są owe „papierosy” dla ciebie?
Come on, bo pomyślę, że nie słuchałaś tych utworów <3 🙂

Słuchałam i to nie raz, choć widać, że ich interpretacji jest tyle, ilu słuchaczy, emocji, które nimi miotają podczas odsłuchu. Zatem jak powinnam czytać ten utwór, żeby było poprawnie?
Ja nie uprawiam walki ze sobą. Flirtuję ze słowem. Podoba mi się pewna wprost formuła, która przenosi słuchacza sekunda, po sekundzie w jakąś tam chwilę i z każdym słowem on wręcz widzi, co ja mówię. Dlatego zastosowaliśmy pantomimę w klipie. Żeby to jeszcze bardziej podkreślić. Autoterapii nie ma tam wcale 🙂 Jaram się tym, że daję radę i dzielę się tą radością ze światem. Mam skrajnie dużo obowiązków, a jednak trzymam swoje „raz” i jeszcze tańczę twista. Fajny moment w życiu.

Klip do „Papierosów” jest… szalony! Takie małe przejście z minimalizmu w „Swobodnie”, do szału kreacji, kolorów i… butów w „Papierosach”! Nie wiem, jak inni, ale ja tutaj spodziewałam się więcej dymu (śmiech). A tak poważnie… Jak ci się chodziło w tych okropnych buciorach? Miało być poważnie! To szaleństwo to był twój pomysł?
No i gdzie to jest napisane, że miało być poważnie ? 🙂 Butów nie dam obrazić, bo są arcywygodne i Halina była szczęśliwa, wprawdzie nie były to „Labutiny”, ale sekcja gimnastyczna była ukontentowana, jak było widać. Mówiąc poważnie, to szaleństwo tak naprawdę wcale nie jest śmieszne, ale jak to mawiał Adaś Miauczyński: „Odkąd mój umysł myśli i sięgam pamięcią, to te klapy zawsze odpadały. A dlaczego? Bo przez dziesiątki lat jedni bezmyślni kretyni pod kierunkiem innych bezmyślnych kretynów umieszczają muszle klozetowe w pociągach tak blisko ściany, że klapa po podniesieniu nachylona jest ku muszli i puszczona musi opaść. Dziesiątki lat, Jezu Chryste przenajświętszy”.
A jeśli Polska to właśnie ta ojszczana klapa? I ja się w tym teledysku właśnie też tak nad życiem w tych fatałaszkach zastanawiam…

Nowe piosenki – nowa ty! Single są otwarciem do kilku nowych wątków w twoim zawodowym życiu. Po pierwsze jest to upust twoich talentów — teksty i muzyka na płycie są twojego autorstwa. Łatwiej jest śpiewać o cudzych uczuciach, czy lepiej jest przepracowywać własne traumy?
Hashtag #nowaty nie brzmi dobrze, bo jak Nowy Rok, Nowa ja, ale nowe piosenki – tak, tak, tak ! Jestem z siebie dumna, że odważyłam się na swoje słowo i dźwięki, ale bez Piotrka Bogutyna, zespołu i Arka Kopery raczej bym została z gitarą w nocniku, także ukłon dla mojego teamu za zaangażowanie, swoje melodie na instrumentach i wiarę w naszą wspólną płytę. Zawsze łatwiej opowiadać o cudzych błędach i w dodatku mądrzyć się na ich temat, siebie na warsztat bierze się najpóźniej, albo wcale, ale ja obgadałam już wszystkich kolegów i koleżanki i teraz już musiałam zająć się sobą 🙂

 Po drugie nowa płyta, to podjęcie współpracy z nową wytwórnią – medialnym „być, czy nie być” dla artysty. Co natchnęło Cię na takie zmiany?
Zaraz, zaraz, ale dlaczego „medialnym być, czy nie być” ? Internet świetnie sobie radzi. Ja podjęłam współpracę z Agora Music, bo lubię, ufam i cenię Roberta Kijaka. Jest szefem, jakiego potrzebowałam i jak nie wiem, co mam robić, to Robert wie. Wsparcie wytwórni jest bardzo ważne, ale gro Artystów zrobiło karierę w cyfrze na własną rękę. Ja potrzebowałam wytwórni, bo nadal wierzę, że co dwie głowy to nie jedna, Agora jest dla mnie klasą samą w sobie, a mnie nie stać jeszcze na to, żeby samej wydać swoją płytę, więc oddaję się pod opiekę firmy, która może to zrobić, a swoimi działaniami doprowadzi do tego, żebym weszła do sklepu i kupiła na Święta rodzinie swój krążek. Zobaczymy, jak długo będziemy się wzajemnie słuchać, na razie posłuchamy pierwszej płyty. Co mnie skłoniło do zmiany ? Znów powiem trywialnie — życie 🙂 kontrakt z wytwórnią 2trackrecords wygasł, rozstaliśmy się, a ja potrzebowałam nowego partnera do dalszych działań.

Jak wyglądał proces twórczy piosenek na album? Najpierw zbierałaś strzępki myśli, od razu miałaś w głowie gotowe melodie?
Najpierw zebrałam strzępki siebie w czasie pandemii, a potem usiadłam i nastroiłam gitarę. Potem już poszło….

Zamierzasz koncertować przed premierą nowej płyty, czy zostawiasz co najlepsze dla swoich fanów na jesień?
Dość długo siedzieliśmy w domach, więc jeździmy z naszym taborem i ogrywamy nowe piosenki już teraz. Na jesień z pewnością będziemy je już umieli grać. 😀 Wierzę w to, że lada moment ogłosimy jesienną trasę koncertową dedykowaną drugiej płycie. Tytuł już w eterze, scenografia się tworzy, dmuchamy balony i grzejemy race.

Fot. Michał Pańszczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.