Krótko i na temat z… BADDIE

„Balerina 404” to nie tylko tytuł nowego singla, ale i metafora świata, który wymyka się spod kontroli – także tej emocjonalnej. Artystka, której twórczość balansuje na granicy buntu i katharsis, zabiera nas w psychodeliczną podróż przez dźwięki, obrazy i własne przeżycia. W szczerej rozmowie opowiada o sztucznej inteligencji, niepokornym sercu i potrzebie autentyczności.

Jeśli chcesz poczuć, jak brzmi bunt, emocje i prawda bez filtra – ten wywiad z Baddie jest dla Ciebie.

Twój nowy singiel „Balerina 404” to prawdziwy psychodeliczny i buntowniczy utwór. Co zainspirowało Cię do stworzenia tej mrocznej, transowej jazdy bez trzymanki?

Chyba moja sytuacja wewnętrzna. Emocje we mnie buzują, rosną i muszą w końcu wybuchnąć. Kiedy znajdują swoje ujście, powstaje właśnie taka mroczna jazda bez trzymanki, jak mówisz.

W teledysku do „Balerina 404” granica między rzeczywistością a sztuczną inteligencją staje się bardzo płynna. Jakie były największe wyzwania przy realizacji klipu, który łączy tradycyjne zdjęcia z obróbką AI?

Najtrudniejsze było stworzenie fabuły w świecie, gdzie ścieżkę wytycza AI — a ta potrafi być totalnie randomowa. Sztuczna inteligencja nie zna czegoś takiego jak konsekwencja czy emocjonalna logika. Trzeba było ciągle ją naprowadzać, wydawać nowe komendy, żeby poskładać z tych fragmentów zamierzoną historię. Momentami przypominało to próbę sklejenia opowieści z błędów systemowych — jak naprawianie własnego „błędu 404” w świecie wizualnym.

Twoje utwory często łączą różne gatunki, jak trip hop, grunge czy psychodelię. Jak opisujesz swoją muzyczną tożsamość i jaką rolę pełni w niej eksperymentowanie z dźwiękiem?

Nie opisuję swojej muzyki. Jestem tym, kim jestem w danym momencie. Moja muzyka to moje pewnego rodzaju katharsis, coś nienazwanego. Chyba właśnie po to tworzy się muzykę — żeby nie trzeba było tego nazywać. Dźwięki oddają emocje, a ja chcę być sobą: swoją własną, czasem niewygodną, czasem brzydką, ale autentyczną.

W „Balerina 404” poruszasz temat buntu przeciwko systemowi. Co chciałabyś, aby Twoja muzyka przekazała słuchaczom w kontekście współczesnej rzeczywistości?

Każdy z nas jest uczony, jak być dobrym dla innych ludzi i zwierząt, ale nikt nie uczy nas miłości własnej. A to jest taka zakazana miłość w naszej kulturze — kojarzona z samolubstwem i brakiem pokory. Dzisiejszy świat to społeczeństwo ludzi „niedokochanych” przez siebie samych, stąd potrzeba ciągłego ekshibicjonizmu w mediach społecznościowych, gdzie choć przez chwilę mogą być gwiazdami własnego teatru w świetle lajków i followersów. Ale kiedy ta zasłona dymna znika, następuje błąd 404.

Jako artystka, masz na swoim koncie wiele osiągnięć, w tym współpracę z Adamem „Nergalem” Darskim czy obecność w serialach. Jak te doświadczenia wpływają na Twoją twórczość i rozwój artystyczny?

Mam swoją drogę, a na tej drodze spotykam inne ścieżki, które się przyciągają, krzyżują, zatrzymują mnie na chwilę. Karmimy się wzajemnie energią i inspiracją, a potem idziemy dalej — albo zostajemy, jeśli jest dobrze. Myślę, że każde takie doświadczenie otwiera nas na nowe rzeczy. Dajemy coś sobie nawzajem i idziemy dalej swoją drogą.

Karolina Filarczyk

Napisz komentarz