Podczas świątecznej przerwy zapraszamy Was do wyjątkowej rozmowy z zespołem Cheap Tobacco – o inspiracjach czerpanych z codzienności i natury, o muzyce jako uniwersalnym języku emocji, o ścianach – dosłownych i metaforycznych – oraz o rozczarowaniu, które może być początkiem czegoś ważnego.
To wywiad szczery, refleksyjny, momentami bolesny, ale też kojący. Idealny na spokojną lekturę przy kawie i porcji mazurka.
Co inspiruje Was do tworzenia muzyki i jak te inspiracje wpływają na Wasz proces twórczy?
Przede wszystkim życie. Obserwacja tego życia i emocji z nim związanych. Obserwacja ludzi, naszego świata. Muzyka od zawsze pomagała nam wyrazić to co czujemy, czy to, z czym się mierzymy. To też środek do znalezienia porozumienia z drugim człowiekiem, to język uniwersalny, który łączy. Więc można powiedzieć, że najbardziej inspirująca jest po prostu codzienność i człowiek. A! i natura – zwłaszcza na Natalię wpływa bardzo inspirująco.
„Ot tak” to refleksyjna piosenka o rozczarowaniu. Jakie osobiste doświadczenia wpłynęły na powstanie tego utworu?
Przyszła ta chwila, kiedy stanęłam na jakimś podwórku, oparłam się o ścianę i odpaliłam papierosa. I pomyślałam, poczułam, że jestem kompletnie rozczarowana tym co dzieje się w moim życiu. Opierałam się o jedną ścianę a przede mną wyrosła druga, ta metaforyczna. Patrzyłam na nią i czułam, że mam 36 lat i poniosłam kompletną porażkę w relacjach, w życiu, w miłości. Najbardziej dojmujące było to, że się starałam. I byłam pewna, że starałam się ze wszystkich sił, żeby było dobrze. Żeby każdy wokół mnie czuł się dobrze. I to nic nie dało. To był moment, w którym ten ciężar stał się tak duży, że wiedziałam, że już dalej nie dam rady żyć w ten sposób. Że muszę się z tym wszystkim pogodzić. Pozwolić sobie to poczuć w pełni. Nie uciekać od bólu. Być z nim i go zauważyć. Przytulić, pokochać i zaakceptować. To było trudne ale tak wyzwalające i transformujące, że aż piękne. Rozczarowanie jest potrzebne.
W swojej muzyce łączycie klasyczne rockowe brzmienia z latami 80-tymi. Jakie wyzwania wiążą się z łączeniem tradycji z nowoczesnością?
Pewnie z tym, że zawsze znajdzie się ktoś kto powie „Metallica skończyła się na Kill 'Em All” 😉 Mamy takich słuchaczy, którzy są wręcz wyznawcami pierwszej płyty (Promises Of Tomorrow), która była bardziej rockowa. Ale tak serio, to my się nad tym nigdy nie zastanawiamy. Piszemy, komponujemy, to co w danej chwili gra nam w serduchach. My się zmieniamy i wraz z tymi zmianami zmienia się też nasza muzyka. I mimo tych zmian dalej jest to nasze, coś z czym się utożsamiamy. Jesteśmy wierni sobie i temu, co nam się podoba i co lubimy w muzyce. Zauważyliśmy ostatnio, że na to, co tworzymy ogromny wpływ ma muzyka naszego dzieciństwa, dlatego też może się okazać, że nawowej płycie będą słyszalne wpływy lat 90′.
Zespół Cheap Tobacco ma ponad 15-letnią historię. Jak zmieniała się Wasza muzyka na przestrzeni lat?
Nie wydaje nam się wydaje, że diametralnie chociaż jak zdarzy nam się posłuchać starszych nagrań, to jest coś wspólnego na wszystkich albumach. Na pewno kiedyś – licząc od pierwszego LP, byliśmy bardziej rockowi, psychodeliczni. Przeważały dłuższe i otwarte formy piosenek. (mamy też na koncie krótką płytę EP, która była bluesowo – fusionowa, chyba to jest teraz najlepsze dla niej określenie). Album SZUM to zdecydowanie bardziej rockowy sznyt natomiast ZOBACZMY SIEBIE to już bardziej pop- rock. Zawsze lubiliśmy piosenki. Nasz gitarzysta- Robert Kapkowski kocha U2 a oni są bardzo piosenkowi. I w taką stronę ciągnie nas teraz. Nowa płyta będzie pełna po prostu piosenek.
Wasze piosenki często poruszają trudne tematy życiowe. Co chcecie, żeby słuchacze wynieśli z Waszej muzyki?
Przede wszystkim chcemy, żeby mogli się w tej muzyce odnaleźć. Żeby poczuli, że nie są sami ze swoimi problemami, przemyśleniami, smutkami i radościami. Sztuka po to jest. Żeby mówić głośno o tym, czego większość z nas wypowiedzieć się boi czy wstydzi. Artyści są głosem, który mówi w imieniu innych. Jesteśmy też po to, żeby pomóc przeżywać. Kiedy ktoś na koncercie, czy słuchając naszej piosenki, wzruszy się – jest to najpiękniejszy moment i zarazem największa nagroda. Jeśli ktoś przyjdzie po koncercie i powie „dziękuję. Potrzebowałam tego.” To jest magia i czujemy wielką wdzięczność za każdą taką chwilę.
Karolina Filarczyk





