„Muzykę tworzymy głównie po to, żeby grać ją na żywo i dzielić się nią z ludźmi.” – Meteroids

Muzyka to nie tylko dźwięki, ale przede wszystkim emocje, doświadczenia i historie, które kształtują artystów. W rozmowie z nami członkowie Meteroids opowiadają o swoich inspiracjach, ewolucji brzmienia, a także o tym, jak balansują między artystyczną ekspresją a osobistymi przeżyciami. Jakie znaczenie mają dla nich koncerty na żywo? Jak radzą sobie z różnicami charakterów w zespole? I w jakim kierunku podąży ich muzyka?

Zapraszamy do lektury wywiadu!

Jakie były wasze pierwsze muzyczne inspiracje? Kto lub co miało największy wpływ na kształtowanie waszego brzmienia?

Hubert: Jeśli chodzi o moje inspiracje, na początku były to osoby związane z klasycznym rockiem, takie jak Robert Plant z Led Zeppelin – od nich brałem i uczyłem się najwięcej. Z biegiem czasu mój gust się zmienił, odkrywałem nowe gatunki i zespoły, a teraz jestem bardziej skierowany w stronę nowoczesnego brzmienia typu Linkin Park.
Franiu: Wydaje mi się, że tych inspiracji jest bardzo dużo, ale staram się inspirować życiem i tym, co mnie otacza. Jest wiele świetnych ludzi i muzyki – warto czerpać ze wszystkiego. Moją najważniejszą muzyczną inspiracją jest życie.

Wasza muzyka to mieszanka różnych gatunków – rocka, elektroniki, groove’u. Jak udaje się Wam łączyć te style, nie tracąc przy tym swojej tożsamości?

Kuba: Wydaje mi się, że sam fakt, iż poszliśmy w stronę mniej gitarowego grania, a bardziej elektronicznych dodatków, tylko i wyłącznie buduje nasz styl i nas samych.
Jasio: Ta różnorodność wynika z poszukiwania własnego brzmienia. To zróżnicowanie na pierwszej i nawet drugiej płycie pokazuje, że sami do końca nie wiedzieliśmy, jak chcemy grać – i właśnie ta niewiedza sprawiła, że brzmimy tak, jak brzmimy.

Teksty Waszych utworów często poruszają emocjonalne i introspektywne tematy. Skąd czerpiecie inspirację do pisania takich utworów?

Franiu: Inspiracja głównie płynie z naszych osobistych przeżyć i życia. To coś, z czym każdy może poczuć personalną więź – każdy miał swój pierwszy związek, przyjaźń, która się zakończyła, każdy stracił kogoś bliskiego. Nie staramy się odkryć koła na nowo, raczej opisujemy emocje, które wtedy czuliśmy. Trudno nam tego uniknąć – to emocje, które w nas siedzą. Nasza idea polega na tym, by opisać wszystko, co w nas siedzi, więc nie możemy tak łatwo tego przeskoczyć.

Jakie znaczenie mają dla was koncerty na żywo? Jak budujecie relacje z publicznością podczas występów?

Kuba: Muzykę tworzymy głównie po to, by grać ją na żywo i pokazywać ludziom, którzy będą się z nami bawić pod sceną. Fajnie, gdy ktoś słucha naszych nagrań, ale ten kontakt na koncertach jest nie do zastąpienia.
Hubert: Fajnie jest widzieć, jak ktoś rozumie to, co przekazujemy. To nasze emocje i uwielbiamy widzieć ludzi, którzy czują to samo, co my.

„Przemyślenia” były płytą nagraną w młodym wieku, a „Nostalgicznie” pokazuje bardziej dojrzałą perspektywę. W czym te płyty różnią się od siebie emocjonalnie i muzycznie?

Jasio: Obie płyty odzwierciedlają to, co czuliśmy w danym czasie. Nasze teksty i muzyka dojrzewały razem z nami – stąd ta różnica.
Franiu: Każdy album to nasze lustrzane odbicie w danej chwili. W pierwszej płycie byliśmy jeszcze dzieciakami, przeżywaliśmy wszystko na swój sposób i graliśmy bardziej „szczeniacko”. W drugiej płycie byliśmy już prawie dorośli i słychać to w większej dojrzałości naszej muzyki i liryki.

Jeśli „Nostalgicznie” to album o lękach, miłości i nostalgii, czy są jakieś doświadczenia, które szczególnie zainspirowały Was do napisania tych utworów?

Hubert: Oczywiście. Jak już mówiliśmy, ta płyta była naszym kolejnym lustrem. W życiu każdego prawie dorosłego nastolatka dzieje się bardzo dużo. Nie chcieliśmy dokładnie opisywać, co nas poruszyło – raczej stworzyliśmy zapis naszych najsilniejszych emocji.

Co planujecie na przyszłość? Czy pracujecie już nad nowym materiałem? Jeśli tak, w jakim kierunku muzycznym będziecie podążać?

Hubert: Muzycznie pójdziemy jeszcze bardziej w stronę elektroniki, zgodnie z naszym aktualnym gustem.
Kuba: Ale będzie nie tylko więcej elektroniki – będzie też mocniej i bardziej skocznie.

Czteroosobowy skład zespołu to nie tylko współpraca artystyczna, ale też wyzwania związane z relacjami międzyludzkimi. Jak radzicie sobie z różnicami charakterów i stylów pracy w zespole?

Franiu: Jak w każdej relacji – są wzloty i upadki, dni, kiedy się kochamy, i takie, kiedy się nienawidzimy. Czasem się nie odzywamy, ale jakimś cudem zawsze się dogadujemy i idziemy dalej.

Graliście na wielu koncertach i festiwalach, m.in. u boku „Farben Lehre” czy „Dr Misio”. Jakie doświadczenia koncertowe zapadły Wam najbardziej w pamięć?

Jasio: Najbardziej imponujące jest obserwowanie oddanej społeczności tych zespołów – gdziekolwiek grają, fani znają ich teksty i przychodzą, by dobrze się bawić.
Jakub: Z drugiej strony premiera naszej drugiej płyty była momentem, kiedy poczuliśmy coś podobnego – ludzie przyszli specjalnie dla nas, by zobaczyć, co mamy do powiedzenia i pokazania. To było niesamowite uczucie.

Wasze teksty są bardzo osobiste, często poruszają trudne tematy. Jak balansujecie między artystyczną ekspresją a wrażliwością na prywatność?

Hubert: Na świecie jest dużo tekstów, które mają i nie mają sensu – trudno czasem odróżnić prawdę od fikcji. Pisząc teksty w sposób ogólny, sprawiamy, że dotyczą one nie tylko nas, ale i innych ludzi.
Franiu: Dla nas te tematy są trudne, bo sami je przeżyliśmy – inaczej nie bylibyśmy w stanie ich opisać. Ale staramy się pisać uniwersalnie, tak by każdy mógł się z tym utożsamić i to poczuć.

Karolina Filarczyk

Napisz komentarz