W najnowszym wywiadzie z cyklu „Krótko i na temat z…” Mariusz Obijalski opowiada o kulisach swojej twórczości, inspiracjach do utworu „Nie gadamy” oraz o nadchodzącym albumie. Przeczytaj, co ma do powiedzenia na temat muzyki, emocji i refleksji, które towarzyszą jego pracy.
Co zainspirowało Cię do napisania utworu „Nie gadamy” i jakie pytania porusza w tekście?
Do napisania „Nie Gadamy” zainspirowała mnie pewna obserwacja – zauważyłem jak mało stawiamy sobie ważnych pytań, jak mało o sobie wiemy, jak często uciekamy od ważnego tabu w rejony nic nieznaczącego relacjonowania rzeczywistości. Wydaje się to tym bardziej aktualne w świecie fasadowych kont na socjalach, wszechobecnej sztuczności.„Czy to, co robię, naprawdę mnie uszczęśliwia?” lub „Czy moje działania są zgodne z moimi wartościami?”, wielu z nas ucieka w schematy, wygodne odpowiedzi lub zewnętrzne rozpraszacze. Zadawanie sobie ważnych pytań wymaga czasu, a tego dzisiaj zdaje się być coraz mniej. Czy żyjemy tak, jak naprawdę chcemy, czy może według narzuconych schematów? Czy dążymy do prawdziwego spełnienia, czy może gonimy za iluzjami sukcesu? Odpowiedzi na te pytania mogą przynieść trudności, ale jednocześnie pozwalają odzyskać ster nad własnym życiem. Warto zatem zatrzymać się, choć na chwilę i zadać sobie pytania, które mogą stać się początkiem głębszych zmian. Być może to właśnie brak refleksji jest źródłem wielu frustracji, niezadowolenia czy poczucia pustki, które niekiedy wypełniają codzienność.
Jak ważne dla Ciebie są szczere i głębokie rozmowy w dzisiejszym świecie pełnym powierzchownych kontaktów?
Szczere i głębokie rozmowy są dla mnie podstawą komunikacji. Jestem słaby w small talk, w zasadzie chyba nie umiem rozmawiać „o pogodzie”. Interesują mnie głębsze rejony umysłu mojego rozmówcy. Wiele zagadnień z zakresu psychologii jest mi bliskich, więc często dociekam, z kim tak naprawdę rozmawiam. Pytam więc o rzeczy trudne, czasami może mało wygodne, ale za to istotne.
Jakie emocje chcesz wywołać u słuchaczy, którzy będą mieli okazję usłyszeć „Nie gadamy”?
Chciałbym chyba przede wszystkim, żeby się pobujali i żeby z tego komfortu przyjemnego doznawania muzyki wyłoniła się refleksja. W tej piosence nie chcę szokować ani zasmucać, ale lekko uśmiechnięta zaduma byłaby na pewno dla mnie jako twórcy nagrodą.
Czy w pracy nad tym utworem zmieniło się coś w Twoim podejściu do twórczości lub współczesnych relacji międzyludzkich?
Moje podejście do rzeczywistości zmienia się po trochu każdego dnia. Mózg codziennie tworzy nowe połączenia, zbiera nowe doświadczenia, wytycza szlaki i zapomina. Pracy nad tym singlem nie towarzyszyła potężna przemiana, jest to jakiś rodzaj widokówki z tamtego okresu. Utwór zawiera w sobie refleksję na ważny dla mnie temat, a opakowany jest w stylistykę, która akurat wtedy wydała mi się adekwatna i poruszająca. Ta piosenka nie jest wyznaniem, ale raczej zaproszeniem – by spojrzeć na świat z perspektywy, w której sam wtedy się znajdowałem. Czasem myślę, że tworzenie muzyki to jak zatrzymywanie ulotnych chwil – próbujemy zamknąć w dźwiękach coś, co w rzeczywistości jest płynne i zmienne. W tej ulotności jest jednak coś pięknego. Bo choć ja się zmieniam, świat wokół mnie się zmienia, ta „widokówka” pozostaje. Może kiedyś spojrzę na ten utwór z innej perspektywy, zobaczę w nim coś, czego nie widzę teraz. A może ktoś inny usłyszy w nim coś zupełnie innego, coś, co będzie ważne właśnie dla niego. I to jest dla mnie największa wartość – to, że muzyka żyje dalej, niezależnie ode mnie.
Jakie wyzwania stawiasz sobie przy tworzeniu teledysków i lyric video, które towarzyszą Twoim singlom?
Przy tworzeniu teledysków i lyric video zależy mi na tym, żeby była w nich zawarta jakaś metafora, oraz żeby były ciekawe estetycznie. Dla debiutanta temat teledysków jest bardzo trudny, ponieważ rynek traktuje je już praktycznie tylko prestiżowo. Potrzeba niemałych zasobów.
Czego mogą się spodziewać fani po Twoim nadchodzącym albumie, który ukaże się na początku 2025 roku?
Nadchodzący album jest pewnego rodzaju rozliczeniem się z przeszłością, zbiorem ważnych na tamten moment dla mnie tematów i emocji, parę osobistych opowieści, parę refleksji i spostrzeżeń. Przede wszystkim można spodziewać się dobrych produkcji, nieoczywistego podejścia do muzyki i parunastu po prostu fajnych kawałków.
Karolina Filarczyk





