LASS – wywiad z okazji premiery jej debiutanckiej płyty Loveholic

LASS– właściwie Kasia Klimczyk, polska piosenkarka, kompozytorka i producentka łącząca kobiecą wrażliwość z nowoczesnymi narzędziami muzyki elektronicznej. Zagrała  kilkadziesiąt koncertów w PolsceNowym Jorku, Korei Południowej, Holandii, na Litwie i Słowacji, pojawiając się również na muzycznych festiwalach (Zandari Festa 잔다리페스타, Pohoda Festival, Soundrive Festival, LOFTAS, Jeju World Music Oreum Festival, Spring Break Festival).

29 stycznia 2021 roku światło dzienne ujrzała debiutancka płyta LASS. Właśnie z tej okazji porozmawialiśmy z artystką o jej albumie zatytułowanym LOVEHOLIC.


Katarzyna Grzmielewska

Kasia Klimczyk

Jak wyglądał proces pracy nad płytą? Czy powstała ona w czasach pandemii ? Czy zamknięcie w czterech ścianach pomogło przy pracy?

Płyta dojrzewała dość długo i powstała głównie w moim mieszkaniu. Siedziałam w pokoju przed komputerem i robiłam muzę.  Na tym albumie nauczyłam się produkować, sporo eksperymentowałam, szukałam odpowiednich brzmień i rozwiązań. W pewnym momencie mój dom zmienił się w studio z tekstami powypisywanymi na ścianach. Później nawet wjechał wielki telewizor, przez który czułam się jakbym miała lecieć w kosmos. W LASSLAND pojawił się LASSGARDEN, kwiaty, światełka, taki hygge klimat. To było takie fajne miejsce, azyl, w którym czułam, że robię coś dobrego. To było moje domowe studio. W przerwie między piosenkami był sen, praca, czas spędzony z bliskimi, imprezy i koncerty. Początek pandemii tak namieszał w moim życiu, że aż zrobił się tytułowy „Dym„. Powstał wtedy ostatni numer na płytę. To zamknięcie spowodowało, że musiałam coś zrobić, wydanie płyty wydało mi się najlepszym rozwiązaniem, żeby nie zwariować. 

Na moi instagramie zrobiłam przewodniki, w których spinam wspomnienia z powstawania albumu. można  zobaczyć jak wyglądał proces tworzenia płyty.  https://www.instagram.com/lassmusic/guides

Twoja debiutancka płyta jest bardzo konceptualna i spójna. Jak narodziła się wizja Loveholica? Jak rozumiem stąd też jesteś w czerwieni na okładce płyty?

W trakcie pracy nad płytą zrozumiałam, jak ważny temat poruszam w piosenkach. Dużo obserwuje co dzieje się z moimi znajomymi, co dzieje się ze mną i widzę, że życie w związku ze sobą i w związku z drugim człowiekiem jest trudną  i wymagającą wiele pracy sztuką. Kiedyś wydawało mi się, że miłość jest dostępna. Dziś patrze na to zupełnie inaczej. Poczułam, że jestem Loveholikiem. Poczułam się bardzo kochana i bardzo niekochana, zobaczyłam jak związki rozpadają się a co za tym idzie jak bardzo turbują ludzi, jak ich siniaczą, jak ich obijają. Piękne zdjęcie na okładkę zrobił Paweł Fabjański, przedstawia ono właśnie Loveholica. Poturbowanego, posiniaczonego człowieka, który spada, który upadł, który zsunął się nawet z materaca, który miał go uratować, jego ubrania są rozdarte, jakby przed chwila stoczył walkę albo jakby dalej toczył swoją walkę.  Czerwień też nie jest przypadkowa. Nie wyobrażam sobie innego koloru symbolizującego tak dobitnie namiętność, pożądanie, tętniącą krew, ogień, rumieńce. Okładka albumu dojrzewała długo. Cała ekipa, która nad nią pracowała sporo główkowała jak zobrazować świat Loveholica. Warto zobaczyć creditsy, kto to robił, kto zrobił okładkę, kto się dołożył do muzy. To są ludzie, którzy weszli w ten projekt bo w niego uwierzyli, bo poczuli siłę LOVEHOLIC*.

Imię Katarzyna wywodzi się z greckiego słowa katharós i oznacza czysty, bez skazy. Jednak Katherine z trzeciego utworu z Loveholic, nie do końca wydaje się niewinna. Śpiewasz tam ” underneath her smile there is a heart of a killer” Co tytułowa bohaterka ukrywa lub ma na sumieniu? Czy jej zbrodnią polegała na tym ,że chciała być po prostu kochaną ?

Trafnie ujęłaś ten temat w ostatnim pytaniu. Czy jest ktoś kto nie chce być kochany?  Myślę, że wszyscy jesteśmy winni za swoje słowa i czyny. Winni i przede wszystkim odpowiedzialni. Tytułowa Katherine, jest dobra do czasu, ma swoje granice. Pomimo wszystko wciąż widzi w nim światło, widzi jego ogień, widzi jak on płonie. Znam scenariusz tej piosenki, wiem dla kogo została napisana. Wole jednak nie podawać słuchaczowi gotowego kontekstu, fajnie jeśli masz wolność wzięcia z piosenki tego co potrzebujesz.

Miłość ma różne odcienie, nie zawsze jest kolorowo. Całą paleta emocji jest wyczuwalna na twojej płycie, ponieważ każdy utwór opowiada jakąś historię. Czy takie różne odcienie miłości były jakoś szczególnie trudne do opisania lub wyśpiewania?

Piosenki, które pojawiają się na płycie LOVEHOLIC* są to rożne scenariusze, ale są to prawdziwe historie.  Dotyczą ludzi, którzy istnieją na prawdę. Śpiewam o takiej   miłości jakiej ja doświadczyłam, jaką przeżyłam. Niektóre te doświadczenia były cudowne, niektóre trudne. Miłość to nie jest tylko radość, przyjemność i super momenty, miłość to też łzy, smutek, tęsknota. Cała paleta. Dla mnie czymś totalnie naturalnym jest, rozmawianie o uczuciach.  One nie mogą być tematem tabu, wręcz przeciwnie. Szczere rozmowy na ten temat zbliżają ludzi i dają im szansę by mogli razem żyć w prawdziwym związku. Stąd też pisanie o uczuciach jest dla mnie najprostsze. Nie wyobrażam sobie budować z kimś bliskiej relacji nie mówiąc o tym jak ja się czuje i nie wiedząc jak czuje się druga osoba.  Co ciekawe najczęściej piszę gdy jest mi smutno. Złamane serce ma ogromną moc.

Na twoim Instagramie kilka tygodni temu pojawił się krótki filmik na którym jesteś z Belą Komoszyńską z Sorry Boys i występujecie razem na scenie. Powiedz proszę jak doszło do tej współpracy oraz jak ją wspominasz?

Bellę poznałam wiele lat temu, kiedy mieszkałam w domu, w którym  Sorry Boys produkowali album „Vulcano” a później „Roma”. Zespół pracował nad swoimi piosenkami, a ja w między czasie puszczałam Belli prevki swoich numerów. Szanuję Belle za to jaką jest artystką i kobietą, podoba mi się jej wrażliwość muzyczna, zależało mi na jej opinii.  Akurat grałam koncert w Warszawie w Klubokawiarni Towarzyskiej i zaprosiłam Belę by wystąpiła ze mną. Zaśpiewałyśmy razem „Dark Summer” i przyznam, że wspominam to z uśmiechem na ustach. To były fajne czasy i super przeżycie. 

Na koniec pytanie, czy możemy się spodziewać jakiegoś nowego teledysku lub video?

Oczywiście, że tak. Temat Loveholic jest otwarty i jest sporo pomysłów, które chcę zrealizować. Właśnie pracujemy nad czymś „hot”. Dla mnie każda piosenka na płycie jest ważna i każda może mieć swój obraz. 


𝐋𝐎𝐕𝐄𝐇𝐎𝐋𝐈𝐂* czyli uzależniony od miłości, ten który kocha za bardzo i ten, kto potrzebuje miłości. 𝐋𝐎𝐕𝐄𝐇𝐎𝐋𝐈𝐂* to płyta o momentach, samotności, uczuciach schowanych pod maską, o sercu zabójcy, namiętności, o łapaniu spadających z nieba gwiazd, o aksamitnej nocy we włoskim ogrodzie, o lepszej osobie, o wypełnionych pożądaniem Loveholikach uciekających przed sztormem oraz  o tym, że to jeszcze nie jest koniec.

Płyta LOVEHOLIC* została dzisiaj – 29.01.2021 opublikowana w serwisach streamingowych. Można ją też kupić w wersji cyfrowej na Amazon.com, iTunes oraz na Empik.com.

Link do płyty w serwisach streamingowych: https://ffm.to/LOVEHOLIC?fbclid=IwAR0QaEG4cJEMHf6GaRUcPJmyZEqG6MqS5lu3v9DGKcDxd6THOD_xI7sy28A

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.