[WYWIAD] Chciałem stworzyć piosenki oparte na silnej harmonii i melodii – MaJLo dla Muzykoholików

MaJLo, właściwie Maciej Łukasz Milewski, to człowiek wielu talentów – gitarzysta, producent muzyczny, kompozytor i autor piosenek.  28 października ukazała się jego najnowsza płyta – „re_covery”. 


Zapraszam do zapoznania się z wywiadem z MaJLo – dowiecie się z rozmowy m.in. jak muzyka zawładnęła jego sercem, kto stanowi dla muzyka największa inspirację i dlaczego to właśnie „I Cannot Change For You” stało się singlem promocyjnym nowego wydawnictwa.


Karolina Filarczyk

MaJLo

Na muzyce dosłownie zjadłeś zęby. Jest na dla Ciebie niemal jak powietrze. Kiedy odkryłeś, że mały Maciuś będzie muzykiem?

Nie miałem żadnych bodźców, które ciągnęłyby mnie w inną stronę niż tę muzyczną. Połowa mojej rodziny to muzycy. Temat muzyki był u nas powszechny, dlatego naturalną drogą dla mnie było również pójść w tym kierunku. Zacząłem od skrzypiec jako 6 letnie dziecko. Decyzję o tym podjęli moi rodzice. Kiedy tylko stałem się bardziej samodzielny, zrezygnowałem z grania na skrzypcach i muzyki klasycznej. To był okres w moim życiu, kiedy miałem możliwość wyboru, co będę dalej robił i w jakim kierunku chcę pójść. Byłem wtedy zafascynowany muzyką rockową i gitarą elektryczną. Nigdy nie miałem momentu zawahania, ani pomysłu na przebranżowienie. Całe życie poświęciłem muzyce, jej różnym obliczom. To długa podróż pełna trudnych wyborów, ale przede wszystkim niesamowicie fascynująca. Dziś widzę, jak te wszystkie fascynacje poszerzyły mi „kąt widzenia” i w jak silny sposób oddziałują na moje dzisiejsze działania. Czy wiedziałem, że będę muzykiem? Chyba się nad tym szczególnie nie zastanawiałem. Czułem, że kierunek w którym podążam jest dla mnie właściwy.

Grasz, komponujesz, piszesz teksty, a także jesteś producentem muzycznym. W której dziedzinie spełniasz się najbardziej?

Staram się nie oddzielać od siebie tych elementów. W moim wypadku są tak samo ważne, gdyż taki model tworzenia sobie przyjąłem. Granie na instrumencie pozwala usłyszeć to, co ma się w głowie. Pozwala urzeczywistnić własną wizję. Jest nieodłączną częścią komponowania. Produkcja muzyczna z kolei ma za zadanie „ubrać w brzmienia” to, co zostało skomponowane. Jest integralną częścią kompozycji i aranżacji. Na pewno pisanie tekstów jest dla mnie najświeższą sprawą, ale coraz bardziej odkrywam siłę słów. Wciąż nie uważam jednak, że tekst jest w utworze najważniejszy. Nie zgodzę się z tym. Gdyby tak było to cała muzyka instrumentalna nie miałaby sensu. Tekst jest dla mnie dopełnieniem utworu, jest narracją emocji wywołaną poprzez dźwięki. To muzyka wprowadza nas w określony nastrój. Jest to mój punkt widzenia związany z moim sposobem tworzenia i ustanowienia priorytetów. Muzyka hip-hopowa zbudowana jest na słowie i przesłaniu jakie z niego płynie. Wielu artystów traktuje tekst jako najważniejszy element utworu. I ja to doskonale rozumiem.

Słuchając Twoich materiałów wiem jedno na pewno – to nie jest muzyka dla każdego. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nie jesteś w stanie trafić swoja twórczością do tzw. mas. O czym jest twoja muzyka? Dla kogo ją tworzysz?

Nie założyłem sobie grupy odbiorców mojej muzyki. Z tego, co widzę na koncertach, są to różnorodne środowiska. Podczas tworzenia skupiam się na swoim wyczuciu. „MaJLo” nie jest projektem komercyjnym w którym chodzi tylko o to, żeby stworzyć radiowy hit i zarabiać pieniądze. Jestem bardzo uważny na wszystkie swoje działania i przywiązuję dużo uwagi do tego, aby każda moja decyzja była zgodna ze mną. To było moje założenie na początku tworzenia tego projektu. Zarabiałem wtedy pieniądze grając na gitarze, biorąc udział w różnych, mniej lub bardziej komercyjnych eventach i tworzyłem muzykę na zlecenie. Taka sytuacja dała mi poczucie bezpieczeństwa i stworzyła przestrzeń, w której mogłem z satysfakcją tworzyć muzykę. Od jakiegoś czasu nie mam już potrzeby tworzenia skomplikowanych partii. Wyluzowałem się pod wieloma względami. To była przemiana, którą udokumentowałem moją pierwszą EPką – Reverse. Wracając do kwestii odbiorców mojej muzyki. Zgodzę się, nie każdemu spodoba się to, co tworzę i być może nie jest to muzyka dla mas. Nie ma uniwersalności w muzyce. Jednak sytuacje, które mnie spotykają, udowadniają mi, że wiele osób sięga po te płyty, chodzi na koncerty i pisze miłe komentarze. Dodatkowo, utwory trafiły w kilka komercyjnych miejsc i doskonale sobie radzą. To ciekawe.

U której publiczności czujesz lepszy odbiór – u polskiej, czy tej za granicami naszego państwa?

Faktycznie statystyki chociażby serwisu Spotify wskazują, że największa ilość odsłuchań jest poza granicami naszego kraju. Jest to przede wszystkim Skandynawia i Europa Zachodnia. Jeśli chodzi o moje odczucia to jednak częściej spotykam się z Polskimi opiniami. Każdy kraj lepiej traktuje rodzimych artystów. Poświęca im więcej uwagi. Dziś w dobie internetu granice nie istnieją. Muzyka rozprzestrzenia się po całym świecie w formie cyfrowej.



Z których muzyków czerpiesz najwięcej inspiracji?

Jest ich wielu. Ostatnio często leci u mnie Jeff Buckley. Jest to artysta do którego regularnie wracam, tym bardziej w takie jesienne wieczory. Wczoraj przyjechał do mnie winyl Novo Amor – Birthplace. Tego artystę poznałem stosunkowo niedawno, ale bardzo podoba mi się klimat jaki tworzy w utworach. Jak już jesteśmy przy takich subtelnych dźwiękach to jeszcze zespół Isbells i wokalista RY X. Jestem też zafascynowany tym co tworzy Childish Gambino. Na mojej playliście z ostatniego roku jest również Moses Sumney, Patrick Watson i Francis And The Lights. Lubię też wracać do jazzowych artystów, takich jak Brad Mehldau czy Nelson Veras.

Niedawno na rynku pojawiła się twoja druga płyta – „RE_COVERY”. To całkiem inny materiał, czy jest to kontynuacja „Over the Woods”?

Na pewno nie jest to kontynuacja. Każdy projekt staram się traktować indywidualnie. Taki też jest re_covery. Główną ideą stworzenia tej płyty była chęć „ożywienia” takiego sposobu pisania piosenek, jaki uprawiano kiedyś. Mam na myśli piosenki wielkich twórców songwritingu, takich jak Elton John, Billy Joel czy wspomniany już Jeff Buckley, których utwory są nadal piękne i aktualne. Chciałem stworzyć piosenki oparte na silnej harmonii i melodii. Takie, które można zaśpiewać przy pomocy każdego harmonicznego instrumentu, takiego jak gitara czy pianino. Choć niektóre partie i brzmienia zawarte na „re_covery” są także słyszalne na płycie „Over The Woods”, to raczej traktuję te dwa albumy osobno.

Z kim pracowałeś podczas nagrywania tego materiału?

Pracą nad materiałem zająłem się sam. Większość partii zawartych w utworach nagrałem samodzielnie w swoim małym studio. Wyjątek stanowią partie do niektórych utworów nagrane przez zaprzyjaźnionych muzyków: Asia Bieńkowska – skrzypce, Marysia Szagżdowicz – wiolonczela, Jacek Prościński i Piotr Jacewicz – perkusja, Konrad Żółnierek – kontrabas i Tomek Sadecki – gitara basowa. Za miks i mastering płyty odpowiadał Marcin Szwajcer.

Jak zachęciłbyś naszych czytelników do sięgnięcia właśnie po twoją muzykę?

Hmm… Nie przepadam za autopromocyjnymi tekstami dlatego powiem krótko. Mam wielką przyjemność z tworzenia muzyki, a efekty tego udało mi się już po raz drugi zarejestrować na płycie i nawet tę płytę wydać. Dlatego z czystej ciekawości możecie sprawdzić co to są za rzeczy. A nuż się spodoba!



Singlem promującym twoja nową płytę jest piosenka „I Cannot Change For You”, dlaczego wśród tych wszystkich świetnych utworów, twój wybór padł akurat na tę?

Wychodząc trochę na przekór teorii, że singiel musi być najbardziej chwytliwym utworem na płycie, zdecydowałem się na piosenkę, która najbardziej definiuje koncepcję tej płyty. Gdy w mojej głowie pojawiła się melodia do tej kompozycji, niemal odrazu napisałem tekst. Wszystko przyszło w bardzo naturalny sposób, a rzadko tak bywa. Chciałem, aby ta piosenka była singlem i tak się stało. Szczęśliwie mam dużą artystyczną swobodę i za to dziękuję ludziom, którzy mi ufają.


Okładka singla „I Cannot Change For You”

Gdzie będzie można posłuchać Cię w najbliższym czasie?

Planujemy trasę koncertową z nowym materiałem od nowego roku. Jesteśmy w trakcie przygotowań. Zarówno w kwestii technicznej jak i logistycznej. Mam nadzieję, że uda się odwiedzić wiele nowych miejsc, w których jeszcze nie byłem.

Rok 2018 dobiega końca – to było udanych 365 dni?

Zdecydowanie tak. W ciągu ostatniego roku zdarzyło się wiele fajnych rzeczy. Jeszcze bardziej cieszę się tym, że nie wiem co przyniesie kolejny rok. Nauczyłem się żyć z taką ciekawością świata i wzajemną inspiracją. Takie myślenie sprawia, że życie jest fascynujące. Ogólnie nie należę do ludzi, którzy czegoś żałują lub narzekają. Uważam, że gdyby ludzie tak długo celebrowali swoje małe sukcesy jak przeżywają drobne porażki to bylibyśmy dużo szczęśliwsi.

Muzykoholicy, to portal, który wspiera polskich artystów – czego Ty byś im pożyczył, jaką masz złotą radę na początku ich drogi muzycznej?

Nie wiem czy jestem odpowiednią osobą, żeby doradzać. Sam znajduję się, a przynajmniej mam taką nadzieję, na początku tej drogi. Czego mogę życzyć? Przede wszystkim autentyczności, która zawsze się obroni. Dajcie się poznać takimi, jakimi jesteście. Róbcie to z zajawką i poświęceniem, a na pewno ktoś to doceni.


Zobacz więcej:

Facebook

You Tube

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.