Z półki Case Studio: wywiad z Andrzejem Kwiatkowskim (FATUM)

Andrzej Kwiatkowski to utalentowany muzyk, wokalista, który jak to mawiają: „z nie jednego pieca jadł
chleb”. Od kilku lat dzierży mikrofon w zespole FATUM, który właśnie wraca na rynek z nowym materiałem.

To człowiek energiczny, muzykalny, obdarzony wyjątkowym głosem. Znamy się już kilka lat, słyszałem jak śpiewa z zespołem Kruk na koncercie przed Deep Purple, już wtedy zwróciłem na niego uwagę, miał w głosie to coś.

Postanowiłem zadać mu kilka pytań dzięki którym przybliży nam trochę swoja historię, opowie jak dostał się do tego kultowego zespołu i co robił wcześniej.

Zapraszam.


Minęło już parę lat twojej współpracy z FATUM, powiedz proszę od czego się zaczęło, co i kto sprawił że znalazłeś się w zespole?
Witam serdecznie. Tak, aż trudno uwierzyć, że czas tak szybko płynie. Poznałem Piotra Bajusa podczas otwarcia jego studia nagrań około 6 lat temu. Stało się to dzięki Andrzejowi Dąbrowskiemu który po przesłuchaniu nagrań z dopiero co wydanej płyty grupy Xpressive na której śpiewałem stwierdził, że mój głos idealnie pasowałby do FATUM. Po czym zadzwonił do Piotra a Piotr do mnie z propozycją współpracy. Zawsze lubiłem wyzwania i stawiałem sobie wysoko poprzeczkę, zgodziłem się więc na spotkanie i rozmowę. Okazało się że już od pierwszych wspólnie zagranych dźwięków czuliśmy się jak byśmy grali razem od lat. Prześcigaliśmy się w pomysłach i muzycznie mocno iskrzyło… zatem nie mogłem już odpuścić i tak pozostało do dziś.

Zagraliście z FATUM kilka koncertów. Z tego co pamiętam to były raczej duże imprezy, jak zostaliście odebrani przez publiczność, czy pamiętali wasze największe szlagiery, śpiewali je z Wami?
Owszem, nie były to koncerty klubowe i moim dużym zaskoczeniem było przyjęcie przez publiczność,fanów zespołu na każdym z tych koncertów. To niemożliwe żeby zastąpić Krzyśka za mikrofonem, więc nie starałem się go naśladować a być sobą. Ku mojemu zaskoczeniu publiczność śpiewała z nami większość piosenek, znała teksty, a po koncertach słyszałem sporo dobrych słów pod adresem zespołu oraz moim własnym. To dało mi jeszcze większego kopa by pracować dalej, także nad nowym materiałem.

Jesteś muzykiem i wokalistą zaprawionym w bojach, jakie masz zdanie na temat wydawania płyt, singli w formacie cyfrowym?
Postęp był i jest wpisany w rozwój ludzkości, więc uważam że należy iść z duchem czasów i wydawać swoją muzykę w formie cyfrowej, ponieważ to ułatwia i bardzo przyśpiesza dostęp do muzyki szerokiemu gronu odbiorców. Niemniej jednak fizyczna płyta z okładką jest dla mnie nie do zastąpienia i daje mi takie dziwne poczucie jak bym był bliżej zespołu, muzyków którzy tą muzykę grają. Zawsze towarzyszyły mi silne emocje gdy kupowałem kolejny album mojej ulubionej kapeli…wersja cyfrowa nie ma już takiego ducha i to jest dla mnie wartość sama w sobie.

Śmierć wokalisty zespołu FATUM Krzysztofa Ostasiuka pokrzyżowała plany wydawnicze. Wiem że zespół właśnie szykował się do rejestracji nowego materiału. Czy znałeś FATUM wcześniej z czasów właśnie Krzyśka?
Usłyszałem FATUM kilka lat przed wydaniem własnej płyty. To był rok 2009 lub 2010, nie pamiętam aż tak dokładnie.
Wiem, że byłem zaskoczony że to polska kapela i bardzo pasowała mi ta muzyka. Znajoma powiedziała wówczas że w takiej kapeli powinienem śpiewać by wykorzystać swój potencjał…nawet do głowy mi nie przyszło, że kilka lat później skrzyżują się nasze drogi. Tak więc poznałem zespół, ale już prawie dekadę po tym gdy Krzysiek przeszedł, do mam nadzieję lepszego świata i…śpiewa z Aniołami.

Były próby nagrania nowych piosenek już wcześniej, wiem że pracowaliście z Piotrem (Piotr Bajus przyp. red) w studio w Warszawie, dlaczego kolejny raz nie udało się dopiąć spraw do końca?
No cóż, o tym zadecydowały sprawy życiowe których nie można było inaczej rozwiązać jak odsunięciem w czasie realizacji tych nagrań. Aczkolwiek wiedzieliśmy i podjęliśmy taką decyzję że zrobimy wszytko by materiał ujrzał światło dzienne a zespół wznowił działalność i…oto jesteśmy.

Zagraliście kilka dużych koncertów w obecnym składzie, m.inn. „Pomieszajmy Języki” w Rymanowie, „Książ Rock Zone” w Książu Wielkopolskim. Czy to była forma szlifowania materiału i docierania składu muzyków? Który z festiwali wspominasz najlepiej?
Można by powiedzieć że wszystko po trochu, chyba też próba sprawdzenia zainteresowania zespołem, odbiorem na scenie, a także jak My sami poczujemy się ze sobą po tak krótkim czasie. Przyznam że było to spore wyzwanie. Co do festiwali każdy miał inny klimat i wymiar, zatem każdy wspominam inaczej, lecz wszystkie miały w sobie tą odrobinę muzycznej magii i chętnie do nich wracam myślami.

Wracacie na scenę, choć w czasach pandemii to trochę trudne, na twoje barki spada trochę więcej, wielu fanów kojarzy FATUM z głosem Krzyśka Ostasiuka, ja uważam że sprawdzasz się bardzo dobrze w repertuarze zarówno tym z ery Krzyśka jak i nowym. Czy masz obawę jak zostaniesz przyjęty przez fanów?
Teraz już nie. Ta obawa towarzyszyła mi na początku, jednak zarówno zagrane koncerty jak i późniejsze wpisy i opinie które do mnie docierały a także czas, pozwoliły mi się uwolnić od obawy, że mogę zostać źle przyjęty. Oczywiście zdaję sobie sprawę że Krzyśka nie da się zastąpić i takie głosy też są. Jednak My chcemy napisać kolejny rozdział w historii FATUM, to jest dla nas sens istnienia. Chcemy dawać z siebie jak najwięcej, iść cały czas do przodu i robić coś dobrego dla ludzi. Mam nadzieję że właśnie nasza muzyka wniesie coś pozytywnego do ich życia.

Kilka słów o nowych piosenkach, bo stylistycznie to ciągle FATUM. Czy brałeś udział w aranżacjach, kompozycjach nowych piosenek, a jeśli nie to czy masz w zanadrzu swoje utwory które wykorzystacie na pełnej płycie?
W piosenkach które ukażą się teraz na mini płycie przekazałem wokalnie część siebie, to moja interpretacja kompozycji które powstały wcześniej. Te utwory są wspaniałe, więc nie było już w co ingerować. Natomiast rzeczywiście komponuję, aranżuję i piszę teksty, z czego jakaś część zostanie wykorzystana na pełnej płycie, oczywiście ta która pasuje do FATUM.

Na płycie tłoczonej pojawią się dwa kultowe utwory : „Mania Szybkości” oraz „Bo Demon”. Fani będą mogli od razu zobaczyć że nowy materiał z tobą w roli frontmana broni się znakomicie. Czy to był celowy zabieg, zderzyć ze sobą te dwie różne historie?
Chcemy połączyć historię zespołu w jedną całość, podzieloną na pewne rozdziały i oczywiście przypomnieć te wspaniałe piosenki. Kolejnym krokiem będzie już nowy materiał i mam nadzieję koncerty na których zaprezentujemy całe spektrum twórczości zespołu.

Okładka płyty „Chcę uciec stąd!” / materiały promocyjne

Powiedz nam co muzycznie robił w swoim życiu Andrzej Kwiatkowski, gdzie można było Cię usłyszeć, co nagrałeś. Ja znam historię zespołu Xpressive oraz L4, ale może jest jeszcze coś w twojej karierze?
Zaczynałem jako młody chłopak w zespole Sagittarius z którym zagrałem mnóstwo koncertów i nagrałem dwa single. Później Baza1L z ostrym brzmieniem i nagrana płyta ale bez dużej promocji. Jednak to właśnie w Bazie zacząłem szlifować umiejętność komponowania i pisania tekstów. Później wspomniane L4 oraz duża płyta z Xpressive. Ale też od 2013 roku współpraca koncertowa z zespołem KRUK, miedzy innymi koncerty przed DEEP PURPLE czy CARLOSEM SANTANA. W miedzy czasie tworzę i nagrywam w zaciszu swojego domowego mini studia kolejne własne pomysły z których część ma szansę być wykorzystana właśnie w FATUM.

Na koniec proszę o kilka słów na temat osobisty, jakiej muzyki słuchasz i kto dla Ciebie jest idolem, takim ulubionym wokalistą, a może jest ich wielu? I proszę kilka słów o córce Julii, która świetnie radzi sobie ze śpiewem, wiem że komponuje samodzielnie, jak widzisz jej przyszłość w muzycznym świecie?
Cóż, nie ukrywam, że jestem fanem zespołu Queen a Freddie Mercury jest moim idolem. To od niego próbowałem uczyć się śpiewu, tworząc później już własny styl. Oczywiście słucham wielu innych wykonawców, nie sposób wszystkich wymienić, to zmieniało się przez te lata. Co do Julii to trochę trudno mieć dystans do własnej córki. Wspieram ją jak tylko potrafię wiedzą ,doświadczeniem, technicznie, mentalnie i kibicuję jednocześnie. Doszła do etapu w którym zaczyna sobie świetnie radzić a także tworzyć pierwsze piosenki które nie są pospolite i o byle czym. Więc w skrócie jestem dumny i jeśli wytrwa to ma szansę spełnić swoje muzyczne marzenia i aspiracje. Do tego dysponuje pięknym, silnym głosem który wciąż rozwija ucząc się u profesjonalnej nauczycielki śpiewu, więc wszytko przed Nią.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia z FATUM !
Rozmawiał Sławek Papis (Case Studio)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.