Z półki Case Studio: wywiad z Piotrem Bajusem (FATUM)

Piotr Bajus, gitarzysta, kompozytor, aranżer, lider formacji FATUM. W swoim warszawskim studio nagrał materiał na nową płytę, album na który fani czekają już…27 lat!

Po śmierci wokalisty FATUM, Krzyśka Ostasiuka, były próby reaktywacji zespołu, niestety niewiele z tego wyszło, poza kilkoma koncertami.

O szczegółach tego jak doszło do prawdziwej reaktywacji tego kultowego zespołu opowie nam człowiek który to wszystko spiął i zorganizował – Piotr Bajus.


Minęło już parę lat od ukazania się albumu 'DEMON’, postanowiliście przypomnieć słuchaczom tą produkcję przy pomocy nowego masteringu i dystrybucji cyfrowej. Jak odbierasz i jakie masz zdanie na temat wydawania płyt, singli w formacie cyfrowym, czy to znak czasów?

Rynek cyfrowy dziś jest większy niż tradycyjny, niczym nieograniczany, daje szybki dostęp do każdej piosenki na świecie w kilka sekund za stosunkowo niewielkie pieniądze. Więc albo się dostosujesz albo nie ma cię na rynku. Oczywiście prawdziwy fan i koneser lubi mieć w ręku płytę i całe szczęście, bo jednak wirtualny świat to jedno, a coś prawdziwego co masz w ręku i możesz postawić na półce to coś zupełnie innego, nie mówiąc o tym, że jeżeli jest to płyta analogowa, nie usłyszysz w necie takiego brzmienia. Ten rynek też jest i myślę, że zawsze będzie, na szczęście. Wracając do rynku cyfrowego, niestety twórcy i artyści są traktowani jak, za przeproszeniem, dojne krowy, bo wynagrodzenie za ściąganą piosenkę na poziomie 0,0.. coś tam.. to zwykłe złodziejstwo firm streamingowych i korporacji. Szkoda słów, Artyści powinni się zbuntować, gremialnie, bo bez nich te firmy nie istnieją. Ale to osobny temat.

Czy długo trzeba było Cię namawiać do kolejnej już reedycji płyty „DEMON” przeprowadzonej w 2020 roku?

Gdzieś tam myślałem o tym już od dłuższego czasu, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że dlaczego miałbym tego nie zrobić właśnie teraz, przecież tak naprawdę powinno to nastąpić już bardzo dawno. I Sławku to twoja zasługa, bo to Ty mi to uświadomiłeś, że nie ma co czekać na nie wiadomo jaki moment, bo może się okazać że nigdy nie nadejdzie.

Śmierć twojego przyjaciela i zarazem wokalisty zespołu FATUM Krzysztofa Ostasiuka pokrzyżowała Wam plany wydawnicze, długo kazaliście czekać na powrót ale, z drugiej strony sporo się działo w zespole, był nowy skład, powstały nowe kompozycje. Czego zabrakło by wrócić na całego wtedy, na przełomie lat 2003-2008?

Śmierć Krzyśka to był jeden z najgorszych momentów w moim życiu, wiesz, są takie chwile, że po jakimś okresie trudniejszym wszystko zaczyna się układać w spójną całość. I tak było jak kończyliśmy materiał na trzecią płytę z Krzyśkiem. Pamiętam, jak po ostatniej próbie przed koncertem w klubie Kopalnia w Warszawie, usiedliśmy we dwóch i mieliśmy wielką satysfakcję, rozbudzoną wyobraźnię, bo tak byliśmy zadowoleni z nowego materiału, z tego że za tydzień wchodzimy do studia, że wszystko nagle zaczęło nam sprzyjać. Niestety okazało się że to była nasza ostatnia próba, a w Kopalni ostatni wspólny koncert. Ja gdzieś w środku do dziś nie mogę się z tym pogodzić, że tak nagle, tak drastycznie i bezlitośnie wszystko się odwróciło o 180 stopni. To że nie wyszło bez Krzyśka wcześniej, było spowodowane właśnie tym że zabrakło mi wiary, a może gdzieś podświadomie bałem się by znowu nie stało się coś podobnego. W każdym razie potrzebowałem duuużo czasu by pogodzić się z samym sobą.

fot. Masalski.pl

Z tego co wiem, muzycy z którymi obecnie pracujesz to ludzie którzy grali z tobą już wcześniej. Natomiast pojawił się głos, który w końcu zaskoczył jak powinien. Jak to się stało że Andrzej Kwiatkowski jest wokalistą zespołu FATUM?

Tak, ekipa jest ta sama już od kilku lat, raz jesteśmy bliżej, raz dalej od siebie, ale jakoś trzymamy się razem. Tomek Dudar – klawiszowiec, Michał Przybyła- bass, Marcin Marcel Piszczorowicz- perkusja.  Świetni ludzie, przyjaciele, nie jedno razem już zbroiliśmy. Często graliśmy wspólnie w innych zespołach, z różnymi artystami i zawsze to wspólne granie dawało nam wielką frajdę. To wspaniali muzycy, ale przede wszystkim cudowni ludzie i przyjaciele.

Co do Andrzeja Kwiatkowskiego, aktualnego wokalisty Fatum, to fajna historia, bo zadzwonił do mnie kiedyś Andrzej Dąbrowski (dziennikarz, autor książek o historii muzyki rockowej w Polsce) dopytując się o jakieś fakty czy zespoły z minionych lat i w trakcie rozmowy nagle zapytał, czy nie chciałbym wskrzesić Fatum, bo On zna świetnego wokalistę, którego jak usłyszał, od razu pomyślał o nas. Trochę mnie zaskoczył, ale mówię ok. to podeślij jakieś jego nagranie, bez wielkiej ekscytacji. Nawet nie zapytałem się kto to jest co robi itp. Andrzej to nagranie w końcu mi przysłał i …. No właśnie- posłuchałem i odleciałem. W głowie istny mętlik, z jednej strony takiego gościa szukałem, takiego głosu, a z drugiej strony, znowu pakować się w to wszystko, a jak znowu coś pójdzie nie tak i bla bla bla. Koniec końców do Andrzeja zadzwoniłem i z dużymi oporami, głównie wynikającymi z moich niepewności, doszliśmy do dnia dzisiejszego. Dziś tych wątpliwości już nie mamy.

Zagraliście kilka dużych koncertów w obecnym składzie, m.in. „Pomieszajmy Języki” w Rymanowie, „Książ Rock Zone” w Książu Wielkopolskim, czy to była forma szlifowania materiału i docierania składu muzyków? Bo zdaje się prezentowaliście wtedy nowy materiał?

To było raczej szukanie powodu dla którego ten zespół miałby zaistnieć w tym nowym składzie i powiem szczerze, to chyba najbardziej mnie przekonało – Ludzie, Fani, Ci którzy byli na tych koncertach.

Wracacie na scenę, choć w czasach pandemii to trochę trudne, jednak stawiacie na nowy materiał który w formie singla znajdzie się na rynku już 14 kwietnia 2021 roku. Wiem że singiel z premierowym nagraniem ukaże się w wersji digital, jednak szykujecie gratkę dla fanów zespołu, co to będzie? (tu chodzi o zestaw utworów na płycie tłoczonej)

Nie idziemy na łatwiznę to prawda, mógłby ktoś powiedzieć, że to najgorszy moment, ale najfajniej iść pod prąd, wtedy z założenia odróżniasz się od innych.  A tak naprawdę, przychodzi taki moment, w którym wiesz, że to jest ten czas.

 Na płycie będą cztery piosenki, dwie nowe JESZCZE WCZORAJ 2 CHCĘ UCIEC STĄD oraz MANIA SZYBKOŚCI I DEMON. Czyli dwie nowe i dwie stare, te chyba najbardziej charakterystyczne dla zespołu FATUM

Singiel będzie w wersji digital, ale oprócz tego ukarze się również na CD, będzie to numerowana wersja limitowana dla fanów,  oprócz tego kupujący płytę otrzymają kody do darmowego ściągnięcia kilku starszych piosenek.

Kilka słów o nowych piosenkach, bo stylistycznie to ciągle FATUM, nie robicie rewolucji, moim zdaniem bardzo dobrze. Kto komponował, kto napisał liryki?

14.04. to data śmierci Krzysztofa URIAH Ostasiuka, JESZCZE WCZORAJ – to piosenka poświęcona pamięci Krzyśka, to opis tego co czułem ja i wiele innych osób gdy Krzysiek odszedł, a jednocześnie hołd dla jego talentu, podziękowanie za lata przyjaźni i żebyśmy nie zapominali o takich ludziach. To najbardziej emocjonalna piosenka jaką w życiu napisałem, chciałem ją śpiewać sam na koncertach, ale nigdy nie byłem w stanie, głos gdzieś mi grzązł w gardle i nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa. Dlatego w tym dniu premiera tej płyty. Oprócz tego na płycie będzie druga nowa piosenka CHCĘ UCIEC STĄD opisująca naszą rzeczywistość, to piosenka napisana tak naprawdę ładnych parę lat temu, ale niestety wciąż aktualna.

W obu piosenkach ja pisałem tekst i muzykę, przy Chcę uciec stąd swój istotny wkład miał Łukasz Szemraj. Stylistycznie dzisiejsze FATUM to żadna rewolucja, raczej kontynuacja, z tą różnicą, że bardziej zwracamy uwagę na to, o czym śpiewamy.

Skoro na płycie tłoczonej pojawią się te dwa utwory, to słuchacze będą mieli porównanie z najlepszymi, zdaniem fanów, kultowymi : „Manią Szybkości” oraz „Bo Demon”. Powiedz proszę kto zajmuje się realizacją nowego materiału, bo płyta 'Demon’ brzmi naprawdę dobrze po latach, a wersja po remasteringu ujawniła nowe pokłady dźwiękowe, płyta według mnie mocno zyskała na brzmieniu. Zatem kto jest odpowiedzialny za produkcję, miks mastering nowości?

 Tu też nie ma rewolucji, całość produkuję od strony muzycznej ja, również ja realizowałem nagrania u siebie w studio, natomiast miks i master powierzyłem …. oczywiście wybitnemu w tym co i jak robi Tadeuszowi Mieczkowskiemu, przypomnę że to Tadeusz właśnie realizował płytę Demon w 1993r. Ta kontynuacja oczywiście nie jest przypadkowa, przez te wszystkie lata z Tadeuszem mieliśmy cały czas kontakt i rozumiemy się świetnie, poza tym ktoś taki jak On to naprawdę gwarancja jakości na końcu. Tadeusz wielkie dzięki.

Pierwszy album FATUM ukazał się w 1989 roku nakładem „Wifon”, drugi „Demon” ujrzał światło dzienne w 1993 roku. Na tym drugim ponownie nagraliście „Manię Szybkości”. Czy planujecie nagranie jakiegoś „numeru” ze swoich poprzednich produkcji na nowo? 

Tak, chciałbym nagrać nową wersję Błagania, uważam że ta piosenka, a raczej ten tekst, zasługuje na lepszą oprawę bo jest naprawdę wybitny, może znajdzie się już na tej nowej płycie, a może zostawimy to gdzieś na jakiś deser ? zobaczymy.

Na koniec proszę o kilka słów na temat osobisty, co muzycznego działo się w Twoim życiu poza FATUM?

Chyba nie mamy aż tyle czasu, ale w skrócie. Po śmierci Krzysztofa nie mogłem poukładać niczego, doszły do tego inne sytuacje rodzinne, wiadomo jak się wali to wszystko, ale jakoś przeminęło to złe tsunami i najpierw były próby reaktywacji FATUM z wokalistą Łukaszem Szemrajem, gdzieś się to jednak rozmyło, myślę że przez mój brak zdecydowania. Później długi okres jako sideman , muzyk sesyjny, poza tym zrobiłem własne studio nagrań, dużo, dużo nauki, dużo różnych produkcji, współpraca z różnymi muzykami i zespołami, Zielono Czarni z Piotrem Miksem z Kasią Sobczyk, Kapitan Nemo, Paweł Kukiz, Kasia Misiewicz,  Izabela Trojanowska i wielu innych.

Poza tym organizowałem przez kilka lat w Warszawie jam sesions pod nazwą Fusionease, prowadziłem warsztaty gitarowe i grałem gdzie się dało i z kim się dało.

Po śmierci Krzysztofa co rok organizowaliśmy koncerty ku Jego pamięci na które zapraszaliśmy innych wykonawców zagrali dla Krzyśka min. Krzysztof Jary Jaryczewski, Anja Orthodox, Adam Wolski, Andrzej Amol, Marek Piekarczyk i wielu innych, przepraszam że nie wymieniam wszystkich. Prowadziłem też swój zespół pod nazwą Bajus Band graliśmy muzykę fusion śpiewała Monika Zenel. Było tego trochę, ale wszystko prowadziło do FATUM. Tak to odbieram dziś.

Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi, a czytelników zapraszam do słuchania najnowszej muzyki FATUM.


Rozmawiał

Sławek Papis (Case Studio)

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.