„(…) doświadczenie buduje pewność siebie na scenie i poczucie własnej wartości” – Szymon Grzybacz w rozmowie z naczelną Muzykoholików.

Szymon Grzybacz, obdarzony głosem niezwykłym idzie w świat ze swoimi kompozycjami. Na koncie ma dorobek, którego nie powstydziłby się niejeden artysta. Przyszedł już czas na solowy projekt?

O początkach, o występach u boku największych polskich głosów i… ukraińskim talent show porozmawiam z Szymonem Grzybaczem – nadzieją i przyszłością męskiego wokalu w Polsce.


Karolina Filarczyk

Szymon Grzybacz

Jak śpiewała Anna Jantar „Najtrudniejszy pierwszy krok”… Pamiętasz, kiedy debiutowałeś po raz pierwszy? Imieniny babci, przedszkole, szkoła podstawowa? 
Ojj taaak, pamiętam. Miałem wtedy 8 lub 9 lat i byłem w drugiej klasie podstawowej. Wziąłem udział w konkursie kolęd i śpiewałem „Jezus Malusieńki”. Zająłem 3 miejsce i wygrałem złotą bombkę. Do dzisiaj wieszamy ją na choince.

Muzyka „kupiła Cię” na tyle, że postanowiłeś także kształcić się w tym kierunku. Dorośli odradzali ci ten krok, mówiąc, że z grania nie da się wyżyć, czy wprost przeciwnie?
Kiedyś były bardzo bogate stereotypy w tym kierunku. Na szczęście teraz rzeczywistość je zagina i bardzo mnie to raduje. Rodzice podsuwali mi pomysły, żebym zrobił coś, co nie jest stricte śpiewaniem, a ma jednak połączenie z muzyką i zapewni mi stabilną pracę. Padło na reżyserię dźwięku. Była to najlepsza decyzja w moim życiu, ponieważ teraz ogromnie ułatwia mi to produkcje autorskich kawałków.

Jednym z etapów budowania twojej kariery muzycznej, był udział w „Must Be The Music”. Z perspektywy czasu uważasz, że to był ważny krok?
Myślę, że ważny pod względem bagażu doświadczeń. Bo to właśnie doświadczenie buduje pewność siebie na scenie i poczucie własnej wartości.

Oceniała się wówczas nieodżałowana Kora. Jak wspominasz spotkania z Nią? Jak znalazłeś odwagę w sobie, by wystąpić przed taką legendą?
Występ przed Korą był spełnieniem moich marzeń. Bardzo ją szanowałem za cały artyzm, który wniosła na polski rynek muzyczny. Myślę, że na jej opinii zależało mi najbardziej, dlatego cieszyłem się ogromnie, gdy usłyszałem miłe słowa z jej ust.

MBTH to nie jedyne talent show, w którym wziąłeś udział. Jakim cudem znalazłeś się w ukraińskiej edycji „X-Factor”?!
W sumie to wszystko wynikło z przypadku. Wziąłem udział w festiwalu w Nowym Targu, gdzie główną jurorką, była właśnie trenerka z ukraińskiej wersji programu „X-Factor”. Udało mi się ten festiwal wygrać, a ona po całym festiwalu zapytała się mnie, czy nie chce wziąć udziału w programie. Jakbym mógł odmówić, była to cudowna propozycja nowej przygody muzycznej.

… potem była Polska Orkiestra Muzyki Filmowej. Który szlagier, który wykonywałeś podczas koncertów był twoim ulubionym? 
„Can’t help falling I love” Elvisa Presleya. Przynosił mi ten utwór najwięcej szczęścia podczas koncertów. Pięknie wspominam ten czas i mam nadzieje, że kiedyś uda się to powtórzyć.

Jakie okoliczności na niebie i ziemi sprawiły, że znalazłeś się w tak prestiżowym gronie?
Myślę, że szczęście. Zawsze byłem dzieckiem szczęścia, jeśli chodzi o muzykę. Ciężko mi podać powód, ale sam często się zastanawiałem, dlaczego muzyczny los jest dla mnie taki hojny.

Kayah, Kasia Cerekwicka, Kasia Moś… po POMF przyjdzie czas na zrealizowanie wspólnie singla, z którąś z tych artystek?
Byłoby cudownie, ale myślę, że na takie kroki muszę jeszcze sobie trochę zapracować. Kto wie, może kiedyś uda się zrealizować takie piękne rzeczy.

No właśnie, single… Jakiś czas temu ukazała się premierowa piosenka „Malinowy”, która zapowiada twoją Ep-kę. Twoje wydawnictwo będzie dostępne w sieci, czy także na nośnikach? Kiedy zapowiadana jest premiera?
Myślę, że będziemy teraz wrzucać single regularnie, ale pod koniec przyszłego roku — materiał na całą ep-kę powinien być skończony. Nie będziemy czekać z całym materiałem, by nie zaniedbać słuchaczy. Dlatego pojedyncze single wyjdą, jeszcze przed wydaniem ep-ki.


„Malinowy”, nie jest wcale taki malinowy… to piosenka trudna, mroczna, opowiada o uczuciach, o których wielu z nas nie chce pamiętać, a co dopiero śpiewać. Przybliż naszym czytelnikom, o czym opowiadasz w tym utworze.
Dużo osób myśli, że malinowy jest o miłości. A właśnie, że nie… właściwie jest on o fałszywej przyjaźni. O toksycznych znajomościach, które mają na nas destrukcyjny wpływ. Czasami ciężko to zauważyć, ale jak się uda nam przejrzeć na oczy, trzeba jak najszybciej izolować takich ludzi z naszego otoczenia.

Skąd czerpałeś pomysły do piosenek na EP-kę? Będzie tam więcej takich cierpkich historii?
Zawsze piszę, bazując na swoich, własnych przeżyciach. Tak więc biorę pomysły ze swoich „dramatów” życiowych. Nie potrafię pisać w emocjach euforii. Niestety muszą być to skrajne emocje, od tych pozytywnych po te negatywne. Wtedy pisanie pozwala mi wyzbyć się z tych złych uczuć.

Twoja kariera nabiera rumieńców. Wywiady, publikacje… Po premierze będziesz chciał pokazać słuchaczom cały materiał na żywo? Jest szansa, że gdzieś w Polsce dasz się usłyszeć?
Nie wiem, czy nabiera, ale mam nadzieje, że za jakiś dłuższy czas będę mógł się dzielić z moją autorską muzyką z większym gronem odbiorców. Będę o to walczył, póki mam siłę i energię, by dążyć do marzeń. Jeśli materiał będzie już skończony, na pewno zorganizujemy jaką trasę po zaprzyjaźnionych miejscach. Słuchacze muszą mieć możliwość kontaktu z artystą, wtedy buduje się piękną muzyczną relację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *