„To, czego słucham, ładuje moją kreatywność, której potem daję upust przy tworzeniu muzyki” – Kamil Hussein w rozmowie z naczelną Muzykoholików

Kamil Hussein ma pomysł na siebie i konsekwentnie brnie do przodu w jego realizacji. Nie ugnie się przed żadną trudnością.

O muzyce, wytrwałości i godnej podziwu konsekwencji w dążeniu do obranego celu… Zapraszam do lektury rozmowy Kamilem, z której dowiecie się, że początki w branży muzycznej nie są wcale lekkie, łatwe i przyjemne.


Karolina Filarczyk

Kamil Hussein

Hussein to… bardzo mocne nazwisko. Powiedz szczerze jak bardzo chłopak z twoim wyglądem i nazwiskiem ma „przerąbane” na lubelskim podwórku?
Czy ma aktualnie, to nie wiem, ale kiedyś miał bardzo. Gdy byłem młodszy, mocno odczułem to wewnętrznie, ponieważ moje dzieciństwo przypadło na okres tuż po schwytaniu Saddama Husseina. Miałem wtedy przewalone. Na szczęście dziś większość o nim zapomniała i samo nazwisko już nie kojarzy się chyba źle. Może to dzięki Barackowi (Husseinowi) Obamie. Tak czy inaczej, w dzieciństwie doświadczyłem na własnej skórze, co to znaczy zła marka, a dokładniej złe skojarzenia docierające do domów na całym świecie za pośrednictwem mediów. Wtedy też uświadomiłem sobie, jak potężną siłę mają media. Jeśli one uznają, że coś powinno się źle kojarzyć, to potem cały świat tak uważa.

Jak ogromną pracę włożyłeś w to, gdzie jesteś — wiesz tylko ty. Łatwo nie było, ale jednak! Co jest takiego w muzyce, że byłeś gotów na te wszystkie poświęcenia i harówkę?
Hmm, ciekawe pytanie. Właściwie to pewnego dnia odkryłem po prostu, że to jedyne co potrafię robić w życiu. Wcześniej próbowałem grac w piłkę, próbowałem tańczyć, próbowałem wspinaczki skałkowej, ale któregoś dnia, będąc u sióstr zakonnych, wziąłem do ręki gitarę i dosyć szybko zauważyłem, że robię na niej postępy szybciej niż inni. Uświadomiłem sobie wtedy też, że śpiewam ciekawiej niż ówcześni moi rówieśnicy. Każda inna rzecz szła mi wolno i opornie. Nawet byłem słaby w gry komputerowe (śmiech) Jednak zawsze, gdy sięgałem po gitarę, to czułem, że jest to dla mnie proste. Wszyscy byli zaskoczeni, że tak szybko to łapię. Wtedy mama stwierdziła, że trzeba cisnąć moje zainteresowania w tym kierunku i tak też się stało.

Kto spośród twojego otoczenia jest największym oparciem i motywatorem?
Myślę, że jeśli chodzi o aktualną sytuację to moja dziewczyna, moja siostra, mój manager Mariusz. Właściwie to… teraz sobie uświadomiłem, że tych ludzi jest bardzo dużo i jeśli będę ich teraz próbował wymienić, to ktoś może poczuć się niesłusznie pominięty. Czuję wsparcie od naprawdę wielu osób.

Wiele przeszedłeś, by móc żyć z muzyki i dla muzyki. Co, jeśli ostatecznie się nie uda? Wrócisz do Ubera?
Jeśli się nie uda, to wykorzystam swoje dotychczasowe doświadczenia i znajomości i na pewno coś z tym zrobię. Mam na myśli nie tylko doświadczenie muzyczne, ale w ogóle doświadczenie tej drogi, którą przebyłem. Tak naprawdę jednak nie biorę pod uwagę takiego scenariusza. Uważam, że jeśli będę konsekwentny, to musi się udać. A czasami nawet ważniejsze od konsekwencji jest niezałamywanie się w odpowiednim momencie. To jest trochę tak, jak na giełdzie — czasami zanim nastąpi duży wzrost to mamy mały spadek, który musimy odpowiednio przetrwać i się wzmocnić.

„Muszę iść tam sam”, „Nowe Miejsca”, „Mandala”… Co jest w tych piosenkach tak wyjątkowego? Jakiego Ciebie przedstawiają?
Stanowią obraz osoby dojrzewającej, która coraz bardziej rozumie otaczający go świat, choć cały czas poszukuje swojej ścieżki życiowej.

Pół krwi Polak i Syryjczyk, a muzyka, którą tworzysz, jest wybitnie europejska. Którzy artyści stanowili dla Ciebie największą inspirację w tworzeniu własnych piosenek?
Właściwie to nie inspiruję się artystami, pomimo tego, że słucham dużo różnej muzyki. Gdy tworzę, to nie mam czegoś takiego, że inspiruję się czymś lub kimś konkretnym. Wszystko, co robię, robię automatycznie. Inspiruję się swoim umysłem (śmiech). Chyba najkrócej można to ująć tak: To, czego słucham, ładuje moją kreatywność, której potem daję upust przy tworzeniu muzyki. W żadnym utworze nie inspirowałem się jednak niczym ani nikim konkretnym. To wychodzi z automatu.

Kariera nabiera rumieńców. Twoje piosenki wydaje sam Uniwersal Music Poland! Jakie masz plany na najbliższy czas?
Konsekwentne wydawanie singli, a potem zobaczymy.

Czego możemy Ci życzyć u progu dobrze zapowiadającej się kariery?
Tak jak wspomniałem wcześniej, jeśli będę konsekwentny, wytrwały i nie poddam się przy różnych spadkach, to dojdę tam, gdzie będę chciał. Możecie mi zatem życzyć konsekwencji i siły przy ewentualnych porażkach, które prawdopodobnie będą miały miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.