Łysa Góra – zespół, który łączy ogniste brzmienia metalu z duchową głębią muzyki tradycyjnej.
W naszym wywiadzie odkryjecie, jak zespół opisuje swoją unikalną muzykę, jakie mają inspiracje i jak wyglądają ich muzyczne eksperymenty. Przekonajcie się, jak połączenie tych dwóch światów nadaje ich twórczości niepowtarzalny charakter.
Czy ciekawi Was, co kryje się za tytułem ich najnowszego albumu „W Ogniu Świat”? Jakie emocje i wydarzenia wpłynęły na jego powstanie? A może chcecie wiedzieć, jak wyglądały ich reakcje na nominację do Fryderyka? Wszystko to, i wiele więcej, znajdziecie w naszym wywiadzie.
Zapraszamy Was do lektury, w której poznacie Łysą Górę bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Przeżyjcie z nimi emocje koncertów, muzyczne inspiracje oraz plany na przyszłość. To rozmowa pełna energii, pasji i szczerości, która z pewnością zostanie z Wami na długo
Karolina Filarczyk: Jak opisywalibyście swoją muzykę osobie, która nigdy wcześniej nie słyszała Łysej Góry?
Dorota „Doris” Filipczak-Brzychcy: Ogień, energia, czysty przekaz, moc z nutą magii 😊
Jaki wpływ na Waszą twórczość mają inspiracje muzyką tradycyjną, a jak dużą rolę odgrywa metalowy pierwiastek?
Tak naprawdę to Łysa Góra zaczęła się od połączenia fascynacji muzyką tradycyjną, ale i metalem. Te dwa wpływy cały czas wybrzmiewają w naszej muzyce. W pewnym momencie nasze granie podzieliło się na dwa nurty – folkowy, który jest bardzo silnie związany z dawnymi pieśniami, oraz metalowy – idący w stronę bardzo ciężkich brzmień z pogranicza postmetalu i progresywnych brzmień. Zarówno w jednej, jak i drugiej naszej odsłonie te inspiracje się przeplatają. W folkowym akustycznym projekcie pojawia się ta potężna ognista energia z metalowego świata. W tym ciężko brzmiącym projekcie z kolei przewija się biały głos, a także tradycyjne melodie i teksty.
Wasz najnowszy album nosi tytuł „W Ogniu Świat”. Skąd pomysł na tę nazwę i jakie przesłanie niesie ten krążek?
A czy świat nie stoi w ogniu? Ja mam wrażenie, że każdy rok przynosi takie wydarzenia, których sobie nie wyobrażaliśmy jeszcze kilka lat wcześniej. Ta płyta powstawała kilka lat i jest w dużej mierze komentarzem do wydarzeń i otaczającej nas rzeczywistości, ale także trwałym zapisem naszych emocji i przeżyć. Jest utwór nawiązujący do pandemii (Morowa Dziewica), jest i o wdowie – ukraińska pieśń Wdowa, o ludzkich problemach, o wolności, o rozstaniach, gasnących uczuciach, o życiu, które nie zawsze idzie po naszej myśli. To tak jak i pieśniach tradycyjnych – przekazy nie zawsze są dosłowne i wprost, ale celnie komentują świat i czasy, w jakich powstawały. Żeby nie skupiać się tylko na minorowych fragmentach życia, jest także miejsce na zabawę, miłość i radość. Pełne spektrum emocji.

Wasza nominacja do Fryderyka to duże osiągnięcie. Jak zareagowaliście na wiadomość, że „W Ogniu Świat” ma nominację i co dla Was oznacza to wyróżnienie?
O mamo! No to był szok. Sama wysyłałam zgłoszenie z drobną nadzieją, że może się uda i tak, żeby spróbować, bo czemu nie 😊. Ale nominacja nas kompletnie zaskoczyła. I to w kategorii album roku – metal, w towarzystwie znakomitych zespołów tej sceny. Wspaniałe uczucie. Radość wymieszana z niedowierzaniem, kompletne wariactwo. A potem chwila na ochłonięcie i zmiana całej logistyki, bo przez udział w rozdaniu nagród byliśmy zmuszeni przełożyć nasz warszawski koncert dopiero na jesień.
Naprawdę tego się nie spodziewaliśmy i było to dla nas wielkie wyróżnienie, bowiem nasza muzyka nie jest łatwa i prosta w odbiorze. To nie kaszka z mleczkiem 😉. Zdajemy sobie sprawę z jej niszowości. Tym bardziej takie wyróżnienie było dla nas powodem do dumy 😊
Jakie są Wasze odczucia związane z koncertowaniem w Łodzi? Czy łódzka publiczność różni się od tej, którą spotykacie w innych miastach?
Ja kocham Łódź, bo jestem łodzianką i tutaj się urodziłam. Nie mieszkam w niej od wielu lat, ale zawsze wracam z sentymentem. Łódzka publiczność jest wspaniała! Żywiołowa, pełna ognia, bardzo ekspresyjna. Po każdym graniu w łodzi wyjeżdżam z ogromnym bananem na buzi z powodu endorfin koncertowych i dzięki spotkaniom przed i po graniu.
Czy macie jakieś szczególne wspomnienia związane z występami w Łodzi lub łódzkimi fanami?
Mogę powiedzieć o swoich doznaniach – praktycznie na każdym koncercie pojawia się ktoś ze starych znajomych, kogo nie wiedziałam z tysiąc lat. To jest dla mnie mega miłe – liczę, że i tym razem tak będzie,
Jakie macie plany na przyszłość po zakończeniu trasy promującej „W Ogniu Świat”? Czy możemy spodziewać się kolejnych muzycznych eksperymentów?
Ależ oczywiście. W czeluściach naszej sali prób powstają nowe utwory. Pojawiają się kolejne pomysły. Chcemy, by nasze koncerty za każdym razem były nowym przeżyciem. Mamy masę nowych pomysłów. Na razie nie zdradzamy, bo nie będzie niespodzianki, ale na jesieni już coś nowego zacznie się pojawiać. Kolejna trasa w przygotowaniu.





