,,Zagraliśmy podobno świetny koncert, którego…kompletnie nie pamiętamy” – wywiad z Dogbite

Grupa Dogbite pojawiła się na rynku fonograficznym w 2002 roku promując swoim utworem słynny film Marka Koterskiego „Dzień świra”. Zespół ma na koncie pięć płyt autorskich. Dodatkowo Dogbite pojawił się na składance Polskiego Radia „Od czapy zestaw” i na specjalnym wydaniu DVD „Dzień świra”. Jedna z piosenek zespołu wykorzystana była w kampanii reklamowej fundacji „Rak’n Roll” i wyświetlana w blokach reklamowych większości kanałów telewizyjnych w Polsce. Grupa uczestniczyła we wszystkich dużych festiwalach, takich jak Przystanek Woodstock, WOŚP i Jarocin Festival. Zespół na przestrzeni lat wypracował swój charakterystyczny i natychmiast rozpoznawalny styl opierający się na korzeniach punky- raggae i chóralnie odśpiewanych refrenach. Barwy Dogbite to żółty i czarny. 18 listopada ukazała się najnowsza płyta zespołu – ,,5″.


Dogbite

Tomasz Ochota

 

Od wydania utworu ,,Dzień Świra” promującego film o takim samym tytule minęło już 15 lat. Jak wspominacie Wasz debiut na rynku fonograficznym?

Za datę powstania zespołu Dogbite można przyjąć 11 lutego 1997 roku, zatem 20 lat temu. Jest to data pierwszego koncertu w nieistniejącym już klubie „Michael” w Warszawie. Miedzy 1997 rokiem a 2002 (kiedy podpisaliśmy kontrakt w Warner Music Poland, co zaowocowało w rezultacie możliwością nagrania piosenki do filmu Marka Koterskiego „Dzień Świra”) zespół zagrał mnóstwo koncertów na dużych imprezach. Debiut był zatem naturalnie wypracowaną drogą, każdy z muzyków był na niego wówczas przygotowany i traktował go naturalnie. Trzeba dodać, że zanim podpisaliśmy kontrakt spędziliśmy w studio nagraniowym niemal dwa lata, nagrywając materiał z gościnnym udziałem wielu znanych muzyków (m. innymi z zespołów Voo Voo, Oddział Zamknięty) Były to jednak zupełnie inne czasy. Czasy MTV i Viva Polska, dobrze sprzedających się płyt i znacznie większych i droższych produkcji niż dzisiaj. Dla przykładu można podać teledysk „Dzień Świra” do którego zdjęć wynajęte zostały dwa dachy najbardziej znanych wieżowców w samym centrum Warszawy, pełna ekipa filmowa, catering i itp, a producent klipu i tak chodził po planie narzekając, że jeszcze 3 lata temu miał dwa razy wyższe budżety na podobne produkcje. Dziś teledyski kręci się na potrzeby YouTube. Mimo, że debiut odebraliśmy bardzo naturalnie i spokojnie, to jednak z perspektywy czasu widzimy, że było to coś bardzo wyjątkowego. Wspomniana wcześniej piosenka promująca kultowy już film „Dzień Świra”, powerplay’e teledysków „Regałowy” oraz „Gizela” na antenach Viva Polska i MTV Polska, rotacje singli w ogólnopolskich radiostacjach i wielkie koncerty takie jak między innymi na głównej scenie Przystanku Woodstock – to nie są nagrody, które dostaje się od losu na co dzień. 

Przystanek Woodstock, WOŚP czy Jarocin Festival to tylko niektóre wielkie wydarzenia, w których braliście udział. Potrafilibyście wymienić tylko jeden, którego nie zapomnicie nigdy?

Bez wątpienia największym koncertem był Przystanek Woodstock. Jadąc tam spodziewaliśmy się największej sceny i publiczności w Polsce. Nigdy wcześniej nie czuliśmy takiej odpowiedzialności  wychodząc na scenę. Odpowiedzialności za to, aby wykonanie było godne tej publiczności, tej sceny i całej akcji Jurka Owsiaka. W efekcie zagraliśmy podobno świetny koncert, doceniony i chwalny przez publiczność i dziennikarzy muzycznych, którego…kompletnie nie pamiętamy, jakby odbył się w zupełnie innej rzeczywistości. Po 40 minutach koncertu zeszliśmy ze sceny wyczerpani i oszołomieni. Zaczęliśmy z sobą rozmawiać po wielu minutach. O ile z tego koncertu, poprzez wspomniany wcześniej stres nie pamiętamy wiele, to koncertu w Łomży na stadionie ŁKS-u nie zapomnimy nigdy. Zostaliśmy zaproszeni przez Radio „OKO” do zagrania dużego koncertu organizowanego właśnie przez tą radiostację. Dojechaliśmy na próbę, zobaczyliśmy piękną dużą scenę ustawioną na płycie boiska stadionu. Mieliśmy grać jako przedostatnia kapela tego festiwalu. Po próbie dźwięku przeszliśmy się po Łomży i wróciliśmy na koncert. Grały już pierwsze kapele, a przed sceną był tylko akustyk i pusty stadion. Załamani tym faktem organizatorzy zabrali nas do przyczepy kempingowej, żeby pogadać i coś przekąsić. Zza okien dochodziła muzyka kolejnych zespołów. W końcu przyszedł czas na nas. Wychodzimy z przyczepy, a przed nami pełen ludzi, pękający w szwach stadion – to zdecydowanie największe zaskoczenie koncertowe jakie przeżyliśmy.

Dlaczego Wasze barwy to żółty i czarny?

Na pomysł piłkarsko fanowskiego przekazu występów Dogbite wpadł wokalista Marcin „Martini” Kurowski chwilę po wydaniu pierwszej płyty. Do utożsamiania się z klubem piłkarskim potrzebne są barwy, herb, następnie flagi i doping. Po pierwszych dużych koncertach Dogbite można było już zauważyć, że skoro zespół używa w swoich aranżacjach chórów w refrenach, bardzo szybko przekłada się to na publiczność. Efekt był taki, że zespół zostawiał samą śpiewającą publiczność przy jedynie dźwiękach sekcji – to kojarzyło się bardzo z klimatem piłkarskim Do uzupełnienia pomysłu brakowało „barw klubowych”. Najbardziej naturalnym rozwiązaniem było wykorzystać kolory, które zostały w głównej mierze użyte przy grafikach pierwszej płyty (czyli żółty i czarny). Następnie powstały flagi. Często na koncertach używamy również rac. Koncert to nie tylko muzyka – to w dużej mierze również przedstawienie. Tak robimy od lat. Z tym są kojarzone nasze koncerty.

Gracie tzw. punky reggae w połączeniu z chóralnie odśpiewanymi refrenami. Jest to raczej rzadko spotykane w dzisiejszych czasach…

Tzw. punky reggae to tylko nazwa gatunku, która ma przybliżyć nowemu słuchaczowi w jakiej mniej więcej szufladzie ma nas szukać. W tej szufladzie w Polsce znajdziecie też Farben Lehre, Pidżamę Porno, Blade Loki itp, do których to zespołów nie jesteśmy nawet trochę podobni. Każdy z wyżej wymienionych ma swój wypracowany przez lata styl – my też. Najbardziej ogólnie można stwierdzić, że gramy muzykę rockową z elementami punkrocka i reggae. Jednak chyba najbliżej nam do stylu wypracowanego przez niemieckie kapele.

,,Od lat muzyka daje nam siłę i energię, której nie da się z niczym porównać”. Ja jednak będę nieugięty i zapytam, gdybyście musieli to zrobić – to z czym zestawilibyście muzykę?

Procesu tworzenia i wykonywania własnej muzyki nie da się porównać z żadnym innym doznaniem jakie niesie z sobą życie!

Okładka płyty ,,5″

18. listopada 2016 roku nakładem Fonografiki ukazała się Wasza piąta płyta – ,,5”. Emocje przy wydawaniu albumu były mniejsze, czy większe w porównaniu z wcześniej wypuszczonymi krążkami? Macie za sobą już pięć płyt autorskich. Czy z albumu ,,5” jesteście najbardziej dumni?

Emocje były i są nadal bardzo duże. To piąty album, czyli jubileuszowy. Nagrywał go z nami jeden z najbardziej utalentowanych gitarzystów młodego pokolenia – Piotr „Szynszyl” Solnica. Wprowadził on do zespołu brzmienie gitary, którego od dawna szukaliśmy. Do zespołu wrócił pierwszy basista Tomek „Sroker” Sroka a w utworze „Das Modell” gościnnie zagrał z nami Piotr „Dziki” Chancewicz (również z pierwszego składu Dogbite). Dodatkowo do zespołu dołączył Adam „Sadam” Zaręba, który wniósł fenderowe granie. W efekcie uzyskaliśmy soczyste gitarowe brzmienie, nawiązujące po części do pierwszego albumu, a po części do najnowszych produkcji. Jednocześnie nie zagubiliśmy przy tym wypracowanego stylu Dogbite. Płyta jest krótka, za to bardzo treściwa i bez zbędnych zapychaczy – po prostu kwintesencja Dogbite. Do płyty powstały już trzy teledyski („Das Modell” (wersja niemiecka i polska „Top Modell” , „Happiness” (klip nakręcony został w 5 stanach USA oraz w Tiguanie w Meksyku oraz ,,N.A.N.A.” promujący trasę koncertową). Do zespołu dołączył również nowy manager – Adam Szczubiał. Biorąc to wszystko pod uwagę – emocje są duże! Z płyty jesteśmy dumni!

Piotr ,,Dziki” Chancewicz po raz kolejny odpowiedzialny jest za miksy na płycie. Czym Was przekonał, że to on akurat najlepiej nadaje się do tej pracy?

Piotr „Dziki” Chancewicz, zanim zasilił szeregi Dogbite, nagrał z nami szereg nagrań demo. Pierwsza płyta już z nim na gitarze, to dwa lata dążenia do perfekcji. Nikt inny nie zna filozofii Dogbite tak dobrze jak on. Wybór był zatem oczywisty i bardzo prosty za razem.

Wydawnictwo reprezentowane jest jak narazie przez dwa single – ,,Endorfina” i ,,Happiness”. Co wpłynęło na decyzję, że akurat te utwory będą promować ,,5”?

Słuchaliśmy podpowiedzi życzliwych nam ludzi, którzy słuchali płyty jeszcze przed jej wydaniem – takie dostaliśmy od nich typy.

Jeden z Waszych utworów – ,,Anatra Guardia” spowodował, że zniknęliście z anten radiostacji i telewizji. Czy czujecie jego skutki po dziś dzień?

Niestety tak. Zespół, który zawsze był w radio i telewizji nagle znika z tych mediów i zostaje zepchnięty do tzw. undergroundu. Odnaleźć się w nowej rzeczywistości nie było proste. Zespół. który nigdy wcześniej i nigdy później nie udzielał się politycznie nagrywa piosenkę, która miała być dowcipnym spojrzeniem, z przymrużeniem oka na polską rzeczywistość polityczną. Nie było w niej żadnego zaangażowania. Piosenka z klipem zostaje opublikowana przez znienawidzoną (przez ówczesną frakcję polityczną) stację telewizyjną – i boom. W końcu po latach wróciliśmy do telewizji, ale tamta ówczesna frakcja też. Efekt był taki, że producent programu, w którym mieliśmy występować, zadzwoniła w dniu występu do naszego Wydawcy, że zorientowała się, że my to my, i czy obiecujemy, że nic nam nie „odbije” na antenie. Prawdę mówiąc o cenzurze słyszeliśmy od naszych starszych kolegów po fachu, ale nie przypuszczaliśmy, że również i nas może ona dotknąć.

Wiele osób zastanawia się, dlaczego na płycie znalazł się cover niemieckiego zespołu? Skąd pomysł na ,,Das Model”?

Marcin „Martini” Kurowski – nasz wokalista spędził całe liceum i pierwszą część studiów w Niemczech. Stąd fascynacja niemiecką kulturą. Mimo, że zespół Kraftwerk nie jest zespołem z podobnej „szuflady” muzycznej co Dogbite, to uważaliśmy, że warto było wziąć na warsztat numer ,,Das Modell” i przerobić go po swojemu. Do utworu powstał klip w wersji niemieckiej i polskiej. ,,Das Modell” jest w tej chwili mocnym punktem koncertowym.

 ,,Hejtomania” – utwór, który kończy płytę ma bardzo mocny i konkretny przekaz. Czy często napotykacie się z niemiłymi, wręcz krzywdzącymi opiniami na temat Waszej muzyki?

Hejt jest zjawiskiem społecznym odkąd powstał internet. Jest skierowany do wszystkich artystów, nie tylko do nas. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że taki „anonimowy” hejter nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak właściwie jest promotorem zjawiska, które hejtuje i robi to zupełnie za darmo.

Rok 2017 to Wasz jubileusz! Piętnaście lat pracy artystycznej. Jak podsumowalibyście ten okres?

Zespół obchodzi 20 lat pracy artystycznej. Mija 15 lat od piosenki promującej film „Dzień Świra”. Wydaliśmy piąty album, kilkanaście singli i teledysków, DVD i składankę Polskiego Radia „Od czapy zestaw”. Miejsce w którym jesteśmy to ciężka praca i wyrzeczenia, poza pierwszą płytą zwykle mieliśmy pod górę. Bez uczucia realizacji misji artystycznej, wytrwanie tyle lat w polskich realiach nie jest możliwe. Tworzymy dalej!

Jakie największe problemy spotkaliście na Waszej muzycznej drodze przez te dwadzieścia lat?

Zdecydowanie zamieszanie wokół piosenki „Anatra Guardia” i efekty z tym związane.

Szykujecie coś, oprócz wydanej niedawno płyty, dla Waszych fanów?

Zastanawiamy się nad czymś szczególnym na 20lecie działalności. Być może będzie to płyta „The best of”, może zdecydujemy się na wydanie jednego z naszych albumów na Vinylu, być może będzie to wyjątkowa kolekcja koszulek w „klubowych” barwach – zobaczymy – na pewno coś się wydarzy…


Zajrzyj po więcej : 

Dogbite na Facebooku


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *