„Zawsze dążę do tego, by moja twórczość była autentyczna” – Kamil Klabiński u Muzykoholików

Kamil Klabiński jest dopiero na początku swojej kariery muzycznej. Doskonale wie, czego chce i jak tego osiągnąć. Czy obecne czasy będą mu sprzyjać we wspinaniu się po szczeblach sukcesu?

Kamil całkiem niedawno dołączył do ekipy FONOBO Pitcher. To za ich sprawą właśnie ukazała się jego najnowsza piosenka „Szkoda”.

Karolina Filarczyk

Kamil Klabiński


Kariera muzyczna w obecnych czasach nie jest łatwa. Pandemia zrobiła niemałe spustoszenie wśród samych artystów, ale także słuchaczy i miejsc, gdzie można by pograć. Ty, mimo wszystko, przesz do przodu. Co jest tak pociągającego w muzyce, że gotów jesteś na poświęcenia i ryzyko?
Jest to mnóstwo korzyści, ale najbardziej pociągająca jest możliwość autoterapii, głębokiego wyrażania emocji i dostarczania ich komuś. Na tym mi najbardziej zależy w życiu. Żeby ludzie czuli więcej oraz intensywniej. Mój zapał do robienia muzyki jest spotęgowany przez ambitne cele, które mam. Marzę o wyprzedawaniu stadionów w Polsce. Przede mną bardzo dużo pracy, ale jestem gotów się w pełni poświęcić. Myślę, że obecne czasy mi w tym nie przeszkadzają. Na razie jestem skupiony na pisaniu utworów. Później przyjdzie czas na koncerty, których teraz nie możemy grać.

Jak dotąd piosenki wydawałeś na własny rachunek. Niedawno jednak dołączyłeś do projektu FONOBO Pitcher. Jak trafiłeś pod Ich skrzydła?
Pod skrzydła FONOBO Label trafiłem w dość powszechny sposób, tak myślę. Po prostu wysłałem mailem swoje utwory w aranżacji demo. Okazało się, że te wykonania przypadły wytwórni do gustu. Następnie wydaliśmy razem „Szkodę”.

Na co możesz liczyć w ramach współpracy?
Na nowe doświadczenia, które rozwiną nie tylko mój warsztat artystyczny, ale też organizacyjny.

„Szkoda” … miłości, szkoda czasu, czy tego, że pewna osoba pojawiła się w życiu osoby, o której piosenka jest? Singiel otwierający twoją współpracę z FONOBO Label to forma autobiografii?
Zdecydowanie szkoda miłości. Miłości, której chciałem się poświęcić. Utwór opowiada o przeżyciach, których doświadczyłem. Zawsze dążę do tego, by moja twórczość była autentyczna. Zgodna ze mną. Jest to więc forma autobiografii, oczywiście. Autoterapii jak najbardziej też.

Kiedy po raz pierwszy wysłuchałam utworu „Szkoda”, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że twoja muzyka nawiązuje wykonaniem, klimatem i stylem do innego polskiego wokalisty. Nie boisz się, że wszystkie twoje dokonania będą (niestety) oceniane i zapamiętywane przez pryzmat porównań? Masz zamiar jakoś z tym walczyć?
Przyznam, że nie przepadam za tymi porównaniami. Jestem perfekcjonistą i wszystkie sugestie dotyczące podobieństw do kogoś wprawiają mnie w zakłopotanie. Pragnę podkreślić, że moje prace to są moje przeżycia, moja wizja. Identycznie jest z artystą, do którego jestem porównywany. Możemy brzmieć podobnie, ale jesteśmy innymi ludźmi. Mamy swoją historię. Moja przygoda z muzyką dopiero się zaczyna. Myślę, że będzie jeszcze czas by pokazać pełen wachlarz nurtów muzycznych, które mnie interesują, a nie są koniecznie podobne do sztuki Dawida.

Pandemia nieco przewartościowała założenia muzyków. Większość tych, z którymi rozmawiałam, uważają, że w obecnych czasach wydawanie całych płyt to zwyczajny przeżytek. Na topie jest teraz publikowanie bardziej rozbudowanych singli, ewentualnie Ep-ek. Jak Ty podchodzisz do sprawy? Jest szansa niebawem usłyszeć o bardziej obszernym wydawnictwie Twojego autorstwa?
Nie mam konkretnych preferencji, jeśli chodzi o sposób, w jaki artysta wydaje muzykę, ale również zauważyłem ten trend. EP-ki i single królują w obecnych realiach. Mam wiele przemyśleń na ten temat: może to kwestia nieumiejętności słuchacza, by dotrwać do końca LP, bo jest za długa? Chłoniemy kulturę dzisiaj błyskawicznie, łatwo się przy tym rozpraszamy. Może dlatego krótka forma jest bardziej atrakcyjna? Hmm… można dużo o tym mówić, ciekawa kwestia. Osobiście przygotowuję płytę. Płytę, która będzie mieściła maksymalnie dziesięć utworów. Część piosenek już napisałem. Liczę, że za jakiś czas będę mógł się nimi ze Wszystkimi podzielić.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.